Walka o play-off PlusLigi zbliża się do końca. Emocji nie brakuje. Do nietypowej sytuacji doszło podczas spotkania pomiędzy Ślepskiem Malow Suwałki a PGE GiEK Skrą Bełchatów. Przez problemy atakujących na tej pozycji zagrał nominalny środkowy. – Ten mecz tak się przedstawiał – co set musieliśmy robić zmiany. Najpierw straciliśmy jednego atakującego, później drugiego i jeszcze musieliśmy zmienić całkowicie ustawienia tak, że Bartek Lemański grał na ataku. Musimy się przyznać, że byliśmy przygotowani do takiej zmiany. Trenował trzy dni tak, ale to dało efekt i to jest najważniejsze – przyznał Krzysztof Stelmach.
W sobotę w Suwałkach Ślepsk podejmował PGE GiEK Skrę Bełchatów. Bełchatowianie byli faworytami tego pojedynku. Gospodarze jednak nie oddali łatwo punktów. Prowadzili w meczu 2:1 ale po emocjonującej dalszej części pojedynku musieli uznać wyższość gości. – Chłopaki z Suwałk oskakiwali nam bardzo dużo punktowo. My ich goniliśmy. Szczerze jestem w takim amoku, że nie pamiętam, czy to było 1:1 i wygrywaliśmy sety na zmianę… To był bardzo wyrównany mecz, bardzo ciężki. Bardzo fajnie chłopaki od nas zachowali się na zagrywce w czwartym secie, bo dzięki temu mogliśmy odrobić i odwrócić losy meczu – powiedział Bartłomiej Lemański.
Trwa już 25. kolejka PlusLigi. W całości do rozegrania pozostały jeszcze dwie 26. oraz… 14. (ta zostanie rozegrana jako ostatnia, w drugiej połowie marca). Niektóre drużyny mają również pojedyncze zaległe spotkania. W tabeli jest bardzo ciasno, wciąż trwa walka o ósemkę. Bełchatowianie obecnie są na 6. miejscu. Mają na swoim koncie 35 punktów – tylko o dwa więcej niż dziewiąta ZAKSA, choć Kędzierzynianie mają o jeden mecz rozegrany więcej.
Niespodziewane przejście Lemańskiego
Sobotnie spotkanie w Suwałkach nie układało się po myśli przyjezdnych nie tylko przez dobrą postawę Ślepska Malow. W szeregach Skry nie brakowało problemów zdrowotnych, które wymusiły zmiany. – Oczywiście teraz jest największa walka. Wszyscy w tych ostatnich 3-4 kolejkach walczą o te miejsca. Jest ciasno. Pokazaliśmy wielkie serce, wielką wolę walki. Ten mecz tak się przedstawiał – co set musieliśmy robić zmiany. Najpierw straciliśmy jednego atakującego, później drugiego i jeszcze musieliśmy zmienić całkowicie ustawienia tak, że Bartek Lemański grał na ataku. Musimy się przyznać, że byliśmy przygotowani do takiej zmiany. Trenował trzy dni tak, ale to dało efekt i to jest najważniejsze. Wyszedł, grał na ataku, został MVP. Bardzo się cieszę – przyznał po spotkaniu trener Krzysztof Stelmach.
Bartłomiej Lemański wytrzymał presję. W pierwszej części spotkania grał na swojej nominalnej pozycji, następnie przeszedł na atak. Po zmianie pozycji w 4. secie zdobył aż 10 punktów, atakując z 77% skutecznością (61% efektywności). W całym spotkaniu Lemański zapisał na swoim koncie 23 punkty (1 as, 4 bloki, 69% skuteczności w ataku). Siatkarz został wybrany MVP pojedynku. – Ta ewentualna możliwość była ćwiczona. Ale tylko ze względu na to, że przez nasze problemy zdrowotne mogła być sytuacja, że naszych dwóch atakujących mogło być przez chwilę niedysponowanych. W tym meczu tak się zdarzyło. Musiałem przejść, żeby ten mecz dociągnąć. W najśmielszych snach nie spodziewałbym się, że tak się to może skończyć – zdradził środkowy.
Zobacz również:
As Asseco Resovii Rzeszów wraca zmotywowany, ale i niepewny. „Jest mi przykro”









