Kiedy mówimy Jastrzębski Węgiel, myślimy Leszek Dejewski. Jest on związany z tym klubem z przerwą na epizod w Turcji i USA od ponad 40 lat. Dla niego szczególnie ostatnie wydarzenia nie są najłatwiejsze. W rozmowie dla portalu Weszło opowiedział o kulisach wydarzeń i swojej historii w klubie.
Walka do końca mimo problemów
Siatkarze JSW Jastrzębskiego Węgla sezon zakończyli na fazie 1/4 finału po przegranej z PGE Projektem Warszawa. W tym wszystkim jednak najtrudniejsza była walka nie na boisku, ale z tym, co się działo w klubie. Problemy finansowe klubu były jednak na pierwszym planie, choć siatkarze niczym kapitanowie na tonącym statku chcieli zejść z pokładu ostatni.
– Przede wszystkim chcieliśmy godnie zakończyć ten sezon. Awansować jak najdalej, sprawić sensację i wyeliminować Projekt. Nie udało się. Prawda jest taka, że my nie do końca byliśmy przygotowani na problemy, które nastąpiły. W Jastrzębskim Węglu zawsze było nieźle finansowo. Specjaliści i kibice traktowali nas jak bogaczy i rzeczywiście nie było takich problemów, do tego mieliśmy bardzo dobry wynikowo okres. Trafiali do nas znakomici zawodnicy. A tu nagle coś się zakończyło – opowiada legenda klubu, Leszek Dejewski. – Ostatnie dni to chęć ugrania czegoś spektakularnego, ale też walka każdego z samym sobą, bo problemy siedziały z tyłu głowy. One nastały raptownie. Przypomnę, że rok temu, w kwietniu, cieszyliśmy się z sięgnięcia po Puchar Polski. Mija rok i okazuje się, że Jastrzębski Węgiel nie wystartuje w kolejnych rozgrywkach – dodaje.
Pierwsze sygnały
Leszek Dejewski zdradził, że pierwsze sygnały, że coś może pójść nie tak pojawiły się już wcześniej, kiedy klub opuścili Tomasz Fornal, Norbert Huber czy Jakub Popiwczak. – Sygnały były już pod koniec wcześniejszego sezonu. Odeszli od nas bardzo dobrzy zawodnicy, głównie dlatego, że nie potrafiliśmy sprostać ich wymaganiom finansowym. W kuluarach zaczęło się mówić, że może być ciężko, bo Jastrzębska Spółka Węglowa ma spore problemy w swojej branży – opowiada.
Nikt nie przypuszczał jednak, że może być aż tak źle. – Początek rozgrywek 2025/2026 niczego bardzo złego nie zapowiadał. Być może nie wiedzieliśmy wszystkiego, ale nie zanosiło się na tragedię. I nastąpiła końcówka roku, o której już panu mówiłem. Odczuliśmy na własnej skórze zachwianie płynności finansowej, co dało nam mocno do myślenia i w zasadzie już do końca sezonu nie było łatwo mentalnie – nie ukrywa wieloletni asystent trenera Jastrzębskiego Węgla.
Praca w innym miejscu? ” Raczej sobie tego nie wyobrażam”
Leszek Dejewski z klubem z Jastrzębia – Zdroju związany jest od ponad 40 lat. Zaczynał jako siatkarz, a potem przez lata pracował jako asystent przy kolejnych szkoleniowcach. W kolejnym sezonie Jastrzębski Węgiel nie będzie występował w P|lusLidze, ale ekstraklasa ma zostać w mieście. Ma tam grać Barkom Każany Lwów, a trenerem ma być Andrzej Kowal. Czy znajdzie się miejsce dla legendy Jastrzębia-Zdroju? – Oficjalnych rozmów jeszcze nie odbyłem, ale jest obiecane, że sztab w większości zostanie z Jastrzębskiego Węgla. Zaznaczam, to nie jest oficjalna informacja od prezesa Barkomu. Wierzę natomiast, że jako najbardziej doświadczony członek sztabu trenera Kowala będę dalej z nim współpracował. Nie chcę wypowiadać się w jego imieniu, ale w mojej ocenie nasza współpraca była bardzo dobra. Wspólnie rozwiązaliśmy trochę problemów natury technicznej i psychicznej – mówi Dejewski.
Nie ukrywa on, że po tylu latach nie wyobraża sobie pracy nigdzie indziej. – Miałem epizod gry w Turcji, w Ankarze, ale poza tym prawie całe swoje dorosłe życie spędziłem w Jastrzębiu. Przykre jest to wszystko, co teraz się dzieje, ale z tyłu głowy mam nadzieję, że pokonamy kryzys, przetrzymamy to wszystko i za rok, może za dwa lata wrócimy do normalnego grania, znów ze spółką w nazwie zespołu. Ale na razie to tylko moje nadzieje.
Akademia Talentów i kibice zostaną?
Jastrzębskiego Węgla nie będzie w PlusLidze, ale rodzi się pytanie, co z Akademią Talentów. Ta z powodzeniem szkoli kolejnych siatkarzy i trener Dejewski ma nadzieję, że dalej tak będzie. – Ufam temu, co mówił nasz prezes, Adam Gorol. Stwierdził, że ma trzy cele zostawić w Jastrzębiu siatkówkę na poziomie PlusLigi, utrzymać Akademię Talentów i nie doprowadzić do upadłości klubu. Myślę, że to spełni.
Inna sprawa, to kibice. Czy będą dalej przychodzili na mecze? – Trzeba będzie ich jakoś przekonać. Poza tym, nie wiem, czy w Jastrzębiu będzie występował Barkom, czy jednak ta drużyna będzie się nazywać inaczej. Na pewno ci kibice są nauczeni siatkówki. Nie chce mi się wierzyć, by przestali przychodzić na mecze. A jeżeli nie utożsamią się z nowym klubem, to będą przychodzili na naszych byłych zawodników, występujących w innych zespołach. Przyjedzie przecież do Jastrzębia Tomasz Fornal (ma zostać zawodnikiem Aluronu CMC Warty Zawiercie – przyp. red.) czy Jakub Popiwczak. To nasi chłopcy – zakończył Dejewski.









