Strona główna » Daniel Pliński stworzył niespodziankę rozgrywek. Teraz Olsztynianie nic nie muszą, ale mogą wszystko!

Daniel Pliński stworzył niespodziankę rozgrywek. Teraz Olsztynianie nic nie muszą, ale mogą wszystko!

plusliga.pl

fot. Aleksandra Suszek

Indykpol AZS Olsztyn pozostaje największą niespodzianką PlusLigi w sezonie 2025/2026. Akademicy są już pewni awansu do fazy play-off. Niewiadomą pozostaje jednak końcowe rozstawienie. Jednym z autorów tego sukcesu jest Daniel Pliński, który uwierzył w zespół i poukładał go na nowo. Teraz szkoleniowiec w rozmowie z portalem plusliga.pl podsumował ostatnie miesiące w wykonaniu swoich podopiecznych.

On po prostu uwierzył

Przed rokiem Daniel Pliński nie miał szczęścia. Sezon 2024/2025 rozpoczął na ławce PSG Stali Nysa, która ostatecznie spadła na zaplecze. Szkoleniowiec w trakcie rozgrywek znalazł zatrudnienie w Indykpol AZS-ie Olsztyn, wraz z Marcinem Mierzejewskim wyprowadzając zespół na prostą.

Dobrze przepracowany okres przygotowań do sezonu 2025/2026 zaprocentował, a w bieżących rozgrywkach Akademicy pozostają największą niespodzianką, choć niewielu na nich stawiało…

Na szczęście ja nie jestem w tym gronie „mało kto”. Na pewno jest to bardzo dobry sezon dla nas. Tak szczerze powiedziawszy, jak sobie prześledzimy całą ligę w naszym wykonaniu, a do tej pory rozegraliśmy 25 meczów, to możemy śmiało powiedzieć, że mieliśmy jedną wpadkę, gdzie przegraliśmy u siebie z ze Ślepskiem Malow Suwałki 1:3. Mówimy jednak o Suwałkach, które też miały potencjał, żeby być w play-offie. Po za tym we wszystkich meczach walczyliśmy i biliśmy się mocno o punkty – powiedział na łamach plusliga.pl nieco na przekór wszystkim niedowiarkom szkoleniowiec Olsztynian, Daniel Pliński.

Są jeszcze niewiadome

Do końca sezonu zasadniczego formalnie została ostatnia kolejka. W ramach zaległej 14. rundy zespół z warmińsko-mazurskiego zagra u siebie z JSW Jastrzębskim Węglem. W związku z problemami morale w zespole mogą być słabe, lecz Jastrzębianie zapewne dadzą z siebie maksa. Niewiadomych jest jednak więcej i choć Akademicy są pewni dalszej gry o medale, to wiele się może jeszcze zdarzyć, a zespół nie zna kolejnego rywala.

Wcale nie jest jeszcze pewne, czy będziemy grać z Asseco Resovią, bo myślę, że Resovia ma wciąż realne szanse na trzecie miejsce, więc też się będzie o to biła. Rzeszowianie mają dobry kalendarz spotkań, bo grają u siebie z Suwałkami i z cały czas niebezpiecznym zespołem, jakim jest JSW Jastrzębski Węgiel, więc do końca będzie bardzo ciekawie. Myślę, że PlusLiga jest tak wyrównana, że nikt z tej pierwszej ósemki nie wybiera sobie przeciwnika w play-off, bo wiemy o tym, że chwila nieuwagi, chwila słabszej dyspozycji i można łatwo przegrać mecz – skomentował sytuację na finiszu były siatkarz i reprezentant Polski.

Polityka transferowa w końcu się zwróciła

Sezon 2025/2026 potwierdził, że rozsądna polityka transferowa może zdziałać cuda. Tak jest w przypadku zespołu z Olsztyna, który nie przeszedł wielkiej metamorfozy. Drużyna stanowi całość, a każdy za każdym jest w stanie wskoczyć w ogień. Rewelacją sezonu jest Moritz Karlitzek, a brakującym ogniwem okazał się jego reprezentacyjny kolega, Johannes Tille. Co by nie mówić o Olsztynianach, to ich atutem jest jednak całkiem imponująca głębia składu, a także pokora.

Ja jestem bardzo dumny z mojego zespołu, bo ja zawsze powtarzam, że to jest taki pokorny zespół i to w takim dobrym tego słowa znaczeniu. Ten zespół wie, co chce robić. Zawodnicy przychodzą na każdy trening, żeby poprawić swoje umiejętności. (…) Ja zdaję sobie sprawę, że my jako zespół funkcjonujemy dobrze, gramy dobrze, a co do tej pokory, to ona jest poza boiskiem, kiedy pracujemy bardzo ciężko na treningach. Kiedy zespół wychodzi już na mecz, to po prostu bije się z każdym. Czasami zabraknie nam umiejętności, bo to jest normalne w sporcie, ale nigdy ten zespół nie zwiesił głowy, tylko zawsze wierzy w to, że może pokonać każdego przeciwnika. Z tego jestem bardzo dumny – docenił swoich podopiecznych szkoleniowiec.

Przed Indykpol AZS-em Olsztyn kolejne wyzwania i gra o medale. Daniel Pliński jest realistą, świadomym poziomu PlusLigi, która w końcu ma aż 4 przedstawicieli w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów. Powalczyć o podium będzie ciężko. Jednak dopóki piłka w grze, to wszystko jest możliwe. – Marzy się, ale też realnie na to wszystko patrzę. Myślę, że takich zespołów jak my, które marzą o tym, żeby awansować do czwórki, jest aktualnie dziewięć – dodał Pliński.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026

PlusLiga