Strona główna » Amerykański szeryf wraca do gry! Oto co Shoji’ego urzeka w Podpromiu

Amerykański szeryf wraca do gry! Oto co Shoji’ego urzeka w Podpromiu

plusliga.pl

fot. Klaudia Piwowarczyk

Erik Shoji po sezonie 2024/2025 przeniósł się na Podkarpacie. Reprezentant Stanów Zjednoczonych obecnie gra dla Asseco Resovii Rzeszów, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami w rozmowie z portalem plusliga.pl. Libero odniósł się także do swoich ostatnich problemów medycznych, uspokajając, że jego faktyczny powrót jest już bardzo blisko.

Blisko powrotu! Wszystko idzie we właściwym kierunku

Asseco Resovia Rzeszów, pomimo wpadek, radzi sobie w tym sezonie bardzo dobrze. Podopiecznych Massimo Botti’ego od czasu do czasu trapią jednak problemy zdrowotne, a ostatnio los nie był łaskawy dla Erika Shoji’ego. Amerykański libero na Podkarpacie przeniósł się wraz z Marcinem Januszem i Mateuszem Porębą po sezonie 2024/2025.

W paru poprzednich sezonach doświadczony gracz związany był z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, z którą wygrywał Ligę Mistrzów. Teraz był czas na zmianę i choć brak w składzie Shoji’ego był dla Rzeszowian osłabienie, to Resovia miała go kim zastąpić. W bieżącym sezonie zakontraktowanych jest jeszcze dwóch innych defensorów – Paweł Zatorski i Michał Potera.

Miałem faktycznie kilka problemów. Szczerze mówiąc, staram się być dobry i stabilny w grze, ale także dbać o swoje zdrowie. Teraz staram się więc wrócić do formy i pomóc drużynie, jak tylko mogę. Ostatni tydzień od czasu meczu z Lublinem, w którym nie mogłem wystąpić, był dla mnie bardzo ciężki. Naprawdę źle się czułem. Teraz staram się być zdrowy i pomagać drużynie. Jestem zadowolony z tego, jak nam poszło z Zawierciem i że mogłem pomóc drużynie najlepiej, jak potrafiłem – ocenił stan swojego zdrowia utytułowany reprezentant USA.

Mecz o być albo nie być

PlusLiga, to jedno, a zupełnie czymś innym jest Liga Mistrzów. Asseco Resovia Rzeszów gra w rozgrywkach europejskich najwyższej klasy dzięki dzikiej karcie. Zespół z Podkarpacia polskiej ekstraklasie nie przynosi jednak wstydu.

W grupie Resovia nie trafiła idealnie, musząc się mierzyć z Aluron CMC Wartą Zawiercie. W pierwszym meczu górą była drużyna wicemistrzów Polski – 3:1, lecz tym razem zwyciężyć u siebie udało się Rzeszowianom – 3:0. To z kolei, mimo potknięcia z SVG Luneburg, desygnuje zespół do gry dalej, lecz i tak podopiecznych Botti’ego czeka mecz 1/8 finału.

Oczywiście. Znamy sytuację w Lidze Mistrzów, jeśli chodzi grupy i punkty. Dla Zawiercia ten mecz może nie był tak ważny. My jednak czuliśmy, że to była dla nas gra o być albo nie być w Lidze Mistrzów, nawet jeśli tak do końca nie było, bo to spotkanie nie przekreślało naszych szans na wyjście z grupy. Jednak dzięki zwycięstwu 3:0 zdobyliśmy trzy punkty i myślę, że już na pewno awansowaliśmy z grupy. Poza tym z naszej perspektywy było to wspaniałe zwycięstwo. Wygrana z rywalem z PlusLigi też jest dla nas bardzo ważna – podkreślał w rozmowie z portalem plusliga.pl Erik Shoji.

Magia Podpromia?

Wiele drużyn nie lubi grać przy pełnych trybunach w hali na Podpromiu. Tamtejsze ściany ostatnio szczególnie sprzyjają Rzeszowianom. Ekipa nie przegrała żadnego meczu domowego od połowy listopada i wciąż mknie przed siebie. O specyfice tego obiektu opowiedział także amerykański libero, który przyznaje, że wraz z kolegami świetnie czuje się we własnej hali.

Myślę, że to połączenie komfortu gry hali na Podpromiu i tego, że kibice są dla nas naprawdę dużym wsparciem. Czujemy się w swojej hali dobrze, ale musimy dalej walczyć. Mamy teraz wiele meczów, które teoretycznie powinniśmy wygrać. Wiemy też jednak, że w PlusLidze może się wydarzyć wiele szalonych rzeczy. Musimy więc być gotowi do walki – dodał defensor.

Już celują w finały

Celem przed sezonem 2025/2026 było zdobycie medalu mistrzostw Polski. O to wcale łatwo nie będzie, lecz na 7 kolejek przed końcem Asseco Resovia Rzeszów jest już niemal pewna udziału w fazie play-off. W fazie pucharowej wiele może się zdarzyć. Nie zmienia to jednak faktu, że obecnie zespół plasuje się na 5. miejscu, ciesząc się dorobkiem 34 oczek. W tabeli panuje spory ścisk, a Resovia wciąż trzyma się topu. Obecny bilans drużyny, to 12 wygranych i 7 porażek. Ekipa bywa nieobliczalna, także w negatywnym tego słowa znaczeniu. Wciąż jest nad czym pracować, lecz przyszłość maluje się raczej w pozytywnych barwach.

Tak. Nadal mamy lepsze i gorsze momenty i wszyscy o tym wiemy. Wciąż musimy ciężko pracować, żeby utrzymać określony poziom gry. Myślę, że nikt z nas nie jest zadowolony ze wzlotów i upadków, zarówno tych indywidualnych, jak i zespołowych. Jesteśmy tu po to, aby razem walczyć i mam nadzieję, że w fazie play-off będziemy grać naprawdę dobrze – wstępnie zadeklarował Amerykanin.

Następny mecz w PlusLidze Asseco Resovia Rzeszów rozegra dopiero w niedzielę – 22 lutego. To wtedy jedni z kandydaci do krążka mistrzostw Polski zmierzą się na wyjeździe z ostatnio wyjątkowo chimeryczną PGE GiEK Skrą Bełchatów.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026

PlusLiga