Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn znakomicie weszli w derbowe spotkanie w Gdańsku. Mimo braku Moritza Karlitzka prowadzili 2:0, ale „Gdańskie Lwy” nie złożyły broni i doprowadziły do wyrównania. W tie-breaku emocji nie brakowało, a więcej zimnej krwi zachowali siatkarze z Olsztyna. Podopieczni Mariusza Sordyla pokazali jednak, że zwłaszcza we własnej hali są trudni do pokonania.
Pokaz mocy na dystansie!
Lepiej w meczu udało się wejść Olsztynianom, a po jednym z ataków Karola Borkowskiego zrobiło się 6:3. Nie próżnował również Jan Hadrava. Lepszego początku nie mógł sobie wymarzyć też Dawid Siwczyk, co rusz punktując niedociągnięcia gospodarzy – 12:6. Wskoczyć na wyższe obroty próbował Tobias Brand, lecz osamotniony na placu boju pozostał Aleksiej Nasewicz. Lokalnym nic nie wychodziło, a przepaść była bardzo duża – 10:14, 13:20. Choć o asa pokusił się Rafał Sobański, to za moment asem seta domknął Hadrava – 25:17.
Lwy jakby uśpione?
Po tak okazałej wygranej zespół Akademików nie śmiał zwalniać, dalej mknąc przed siebie. Nie było to jednak takie łatwe, a gospodarzom udało się poprawić skuteczność. Pojedyncze ‘oczka’ dokładał m.in. Paweł Pietraszko. Na wysokości zadania starał się stanąć Piotr Orczyk, po którego bloku trener Daniel Pliński przerwał czas – 11:8. Straty gościom szybko udało się odrobić, a wszystko to za sprawą niezawodnego Jana Hadravy – 11:11. Kiwką popisał się też Johannes Tille, a po jednym z błędów Nasewicza było już 19:16 dla przyjezdnych. Drużyna z Olsztyna nie zwalniała, choć blokiem pokarał Borkowskiego jeszcze Brand – 18:22, to końcówka była formalnością, a po ataku Hadravy gracze AZS-u cieszyli się z prowadzenia 2:0 – 25:21.
Gospodarze łatwo nie odpuszczą…
Każdy kibic PlusLigi wie jednak, że w Gdańsku nie może być tak łatwo, a siatkarze Energi Trefla, to specjaliści od długich dystansów. W trzecim secie ekipa Mariusza Sordyla w końcu podjęła rękawice. Świetnie seta rozpoczął Piotr Nowakowski – 2:0. W Ślad za nim poszedł Piotr Orczyk, a w obronie dwoił się Voitto Koykka. Dobrą zmianę dał punktujący blokiem Mariusz Schamlewski, zaś po asie Nowakowskiego było już 12:9, co rozdrażniło trenera Dariusza Plińskiego. Choć całkiem dobrą zmianę dał Arthur Szwarc, to przewaga gospodarzy nie malała – 19:14. W samej końcówce poderwać swoich kolegów asem chciał jeszcze Hadrava – 20:23. Na wysokości zadania stanął jednak Aleksiej Nasewicz – 25:21.
Tie-break na tacy?
W czwartym secie gospodarze czuli, że Olsztynianie są w ich zasięgu, znów idąc na całość. O asa na początku odsłony pokusił się Nasewicz, a reguły dyktował Tobias Brand – 6:4. Pokrzyżować plany Lwom starał się Paweł Halaba, któremu kroku dotrzymywał Borkowski – 8:8. Po stronie gości za dużo pojawiło się niedokładności – 13:16, 14:19. Wówczas za odrabianie strat wziął się Jan Hadrava. Blokiem straszył jednak Mariusz Schamlewski, ale rywale nic sobie z tego nie robili. Asa upolował Paweł Cieślik, a za moment było po 24. Wówczas na wysokości zadania stanął Tobias Brand, domykając seta asem – 26:24 (2:2).
Piąty set, to już loteria. Początkowo na prowadzeniu była ekipa z Olsztyna, a przebudził się ponownie Dawid Siwczyk. Później dwoma blokami z rzędu błysnął Piotr Nowakowski, dając Gdańszczanom prowadzenie 9:8. Nerwowo zrobiło się po obu stronach siatki. Później ręki w ataku nie zwalniał Nasewicz. Asem pokąsał na finiszu Halaba, a całość szczęśliwie domknął w końcu Karol Borkowski – 18:16.
MVP Karol Borkowski
Energa Trefl Gdańsk – Indykpol AZS Olsztyn 2:3
(17:25, 21:25, 25:21, 26:24, 16:18)
Składy zespołów:
Trefl: Nowakowski (11), Pietraszko (2), Nasewicz (27), Brand (13), Orczyk (15), Worsley (1), Koykka (libero) oraz Stępień, Schamlewski (4), Kogut (1), Sobański (1), Schulz
Indykpol AZS: Tille (3), Siwczyk (11), Lipiński (3), Halaba (11), Borkowski (20), Hadrava (11), Ciunajtis (libero) oraz Kozub (1), Majchrzak, Sienkiewicz, Hawryluk, Janikowski, Cieślik (3), Szwarc (6)
Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi









