Strona główna » PlusLiga: Daniel Pliński uciera nosa poprzez wyniki. „Na razie milczę”

PlusLiga: Daniel Pliński uciera nosa poprzez wyniki. „Na razie milczę”

inf. własna

fot. Aleksandra Suszek

Dla mnie każde zwycięstwo znaczy bardzo dużo. Ja uwielbiam rywalizować, grać na wynik i zwyciężać. Co do tematu zmiany w trakcie sezonu – na razie milczę, ale wrócę do tego – zapewnił Daniel Pliński, szkoleniowiec Indykpolu AZS Olsztyn. W piątek jego podopieczni wrócili na zwycięską ścieżkę w PlusLidze i mają szansę zakończyć sezon na dobrej, 9. pozycji.

Indykpol AZS Olsztyn w 29. serii gier pokonał 3:1 Cuprum Stilon Gorzów. Dzięki tej wygranej Akademicy wrócili na zwycięską ścieżkę tuż przed zakończeniem sezonu.

„Uwielbiam rywalizować i zwyciężać”

Daniel Pliński przyznał, że mimo braku awansu do fazy finałowej, wygrane mecze nadal są dla drużyny celem pierwszorzędnym. – Dla mnie każde zwycięstwo znaczy bardzo dużo. Ja uwielbiam rywalizować, grać na wynik i zwyciężać. Przegraliśmy ostatnio cztery mecze i dlatego też nam play-off odjechał.

– W drugim secie drużyna wskoczyła na dobry poziom. W końcówce mieliśmy też trochę szczęścia bo wygraliśmy do 23. Dobrą zmianę dał Paweł Cieślik. Przy jego zagrywce zrobiliśmy dwa breaki. Dzięki temu wróciliśmy do grania i później było troszkę lżej. Zawsze powtarzam, że nie trzeba być na boisku cały czas żeby zostać małym bohaterem – dodał.

Moritz Karlitzek zapewnił spokój

Poza środkowym, ważną rolę odegrali także Jan Hadrava, Nicolas Szerszeń i wracający po dłuższej nieobecności Moritz Karlitzek. Pierwsi dwaj brylowali w ataku, natomiast Niemiec zapewnił stabilność w linii przyjęcia. – Prawda, Nico od drugiego seta bardzo się podłączył do gry. Widać było, że miał dużo ochoty i dynamiki w grze. Z kolei Moritz daje nam absolutny spokój, tego też oczekiwałem od niego. Wrócić do gry po sześciu tygodniach nie jest łatwe, ale w piłkach sytuacyjnych, na zagrywce czy w przyjęciu dał drużynie duży spokój – skomentował 46-latek.

Kibice siłą napędową

W Arenie Gorzów pojawiła się także grupa kibiców, którzy zagorzale dopingowali swój zespół. Zarówno zawodnicy, jak i sztab doceniają to ogromne wsparcie – tym bardziej, że kilometry mogą wydawać się sporą przeszkodą. – Na boisku może tego do końca nie słychać. Widzimy natomiast nasze barwy na trybunach i jest lepiej na sercu. Dla kibiców się gra bo oni też przejechali kilka godzin po to, żeby nas wspierać. Wielki szacunek dla nich, że jeżdżą po całej Polsce bo z Olsztyna do plusligowych miast jest daleko – przyznał szkoleniowiec.

Zmiany wyszły na dobre?

Daniel Pliński z zespołem z Olsztyna nie awansował do fazy play-off, ale sam wynik jest satysfakcjonujący, biorąc pod uwagę tegoroczne perypetie zarówno zespołu, jak i samego szkoleniowca. AZS jeszcze w pierwszej części sezonu uciekał od strefy spadkowej – teraz ma szansę na dziewiątą lokatę.

Z kolei trener pokazuje, że jego praca przynosi efekty. Zainteresowany odniósł się krótko do tematu swojego zwolnienia z PSG Stali Nysa. – Jeśli chodzi o zmianę na ławce trenerskiej w trakcie sezonu – na razie milczę, ale do tego tematu na pewno wkrótce wrócę.

Zobacz również:
PlusLiga: Indykpol AZS Olsztyn mimo zmęczenia z dużą motywacją. „Walczyliśmy dla kibiców”

PlusLiga