Gorzowski zespół w rok 2026 wszedł bardzo pewnym krokiem. Wykorzystał swoją szansę w meczu z InPost ChKS Chełm i zdobył cenne trzy punkty do tabeli. Libero Szymon Gregorowicz po meczu powiedział jasno: – Ten mecz był za sześć punktów, jak nie za dziewięć.
Cuprum Stilon Gorzów wiedział, o co gra
Cuprum Stilon Gorzów wszedł w Nowy Rok 2026 z przytupem. W pierwszym styczniowym meczu odnieśli pewne zwycięstwo nad InPost ChKS Chełm. Tym samym, zrewanżowali się za drugą kolejkę, w której przegrali z beniaminkiem w tie-breaku. W poniedziałek najważniejszą postacią Gorzowian był Chizoba Neves Atu – jego skuteczność w ataku wyniosła 68%, a efektywność 59%. Kluczowym elementem był również blok, w którym gospodarze zdobyli o siedem „oczek” więcej, niż przyjezdni.
Po raz pierwszy w tym sezonie można było odnieść wrażenie, że gorzowianie kontrolowali mecz od początku do końca. – Zgadzam się w stu procentach, byliśmy od pierwszej do ostatniej piłki naładowani. Nie ma co się oszukiwać, każdy z nas wiedział o co gramy i jaki to jest mecz. Druga runda się zaczęła, teraz musimy punktować. W każdym meczu chcemy to robić, chcemy odnosić jak najwięcej zwycięstw, to jest nasz cel. Nasza gra od jakiegoś czasu zaczyna się poprawiać, więc idziemy w dobrą stronę – skomentował po meczu Szymon Gregorowicz.
Mecz „za sześć punktów”
Dla Stilonu Gorzów było to pierwsze zwycięstwo na własnej hali w tym sezonie. Tym bardziej było ono wyjątkowe, że pełną pulę zgarnęli w meczu z jednym z potencjalnych kandydatów do spadku w tym sezonie.
Beniaminek z Chełma aktualnie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, a jeszcze przed poniedziałkową rywalizacją była to pozycja Gorzowian. – Ten mecz był za sześć punktów, jak nie za dziewięć. Prawda jest taka, że jest pięć zespołów na dole tabeli i jest naprawdę bardzo ciasno. Umówmy się szczerze, liczą się zwycięstwa, żeby zostać w lidze. Ja myślę, że minimum sześć trzeba będzie odnieść, żeby się utrzymać. Mamy bardzo ważny styczeń, bo zaraz gramy z Asseco Resovią Rzeszów, niedługo także z ekipą ze Lwowa – podkreślił libero.
Styczeń w roli gospodarzy
Sytuacja w tabeli jest bardzo dynamiczna. Cztery ostatnie drużyny mają taki sam bilans zwycięstw i porażek, a miejsca 10-14. dzielą zaledwie cztery punkty. Dla podopiecznych Huberta Henno kluczowy będzie przede wszystkim nadchodzący mecz z Barkomem-Każany Lwów.
Terminarz dla Gorzowian ułożył się tak, że wszystkie trzy najbliższe mecze PlusLigi rozegrają jako gospodarz. To może im pomóc, bo atmosfera w Arenie Gorzów zawsze jest wspaniała. – Mamy cudowną publikę, która jest z nami na każdym meczu, więc chcemy dla nich zwyciężać. Gra się nam tutaj fantastycznie i ci kibice zasługują na to, żeby te zwycięstwa były odnoszone – docenił kibiców Gregorowicz.
Zobacz również:
Rozgrywający reprezentuje barwy klubu z rodzinnego miasta i zapewnia: „Nie spuszczamy głów”









