Beniaminek z Chełma w ramach dziesiątej kolejki PlusLigi spotkał się u siebie z Energą Treflem Gdańsk. Siatkarzom Krzysztofa Andrzejewskiego nie udało się zaskoczyć. Pogrążyły ich przede wszystkim błędy własne. Zespół z Trójmiasta z dobrym serwisem zamknął mecz w trzech partiach, w żadnej nie pozwalając rywalom dobić do granicy 20 „oczek”.
Co za ucieczka!
10. kolejka PlusLigi oficjalnie wystartowała, a wraz z nią do gry weszły ChKS Chełm i Energa Trefl Gdańsk. Zespół z Pomorza pozytywnie zaskakuje w bieżących rozgrywkach, podobnie też beniaminek, który ofiarnie walczy o utrzymanie. Choć chełmianie mają na koncie parę dobrych spotkań, to piątkowe starcie z Gdańskimi Lwami od początku im nie leżało.
Po paru minutach gry punkt za punkt coraz swobodniej czuła się drużyna gości. Bardzo szybko blokiem popisał się Moustapha M’Baye, a przechodzące piłki gasił Aleksiej Nasiewicz. Po stronie ChKS-u prym wiódł Tomasz Piotrowski, który dzielił się obowiązkami z Aminhosseinem Esfandiarem – 8:9. Za moment zrobiło się 13:9 dla gdańszczan, a grę przerwał szkoleniowiec gospodarzy. Później asa dołożył Esfandiar, lecz był to początek końca lokalnych. Niesamowitą serią zagrywek popisał się Nasiewicz, umacniając swoją drużynę na prowadzeniu – 19:11. Lwom nie pozostało nic innego, jak dograć seta do końca. Choć przełamać starał się Remigiusz Kapica, to za moment było już 1:0 dla gości – 25:20.
Miazga na dystansie
Przeciętnie w drugiego seta wszedł Brand, a przez chwilę reguły udawało się dyktować gospodarzom – 4:2, 6:4. Niemiec w trakcie seta zdołał się odbudować, lecz wciąż wynik oscylował wokół remisu. Dwoił się i troił na rozegraniu Jay Blankenau. Worsleyteż nie unikał gry przez środek, a na swojego ulubieńca wybrał Pawła Pietraszko. Od stanu po 12 gdański Trefl wskoczył na najwyższe obroty. Na nic zdały się wskazówki i prośby trenera Krzysztofa Andrzejewskiego – 14:17. Parę błędów później zespół gości prowadził 21:16. Cenne ‘oczka’ dokładał Piotr Orczyk, a drugą odsłonę domknął Nasiewicz – 25:19.
Siatka zamurowana
Czarę goryczy przechyliła trzecia część meczu, całkowicie zdominowana przez przyjezdnych, którym udało się zamurować siatkę. Sam Amirhossein Esfandiar nic nie mógł zrobić. Po bloku Joe Worsleya było już 8:4. Później blokiem popisał się Orczyk, a akcję po nim Pietraszko, powiększając różnicę – 14:7. Niezawodny był Aleksiej Nasiewicz. W każdym elemencie można było liczyć też na Branda. W końcówce powalczyć próbował jeszcze Goss, a szansę zmiennikom dał też Mariusz Sordyl. Zamknięcie spotkania było dla gdańszczan formalnością. Dzieło zwieńczył Tobias Brand powstrzymując na siatce Jędrzeja Gossa – 25:14.
InPost ChKS Chełm – Energa Trefl Gdańsk 0:3
(15:25, 19:25, 14:25)
MVP: Tobias Brand
Składy zespołów:
ChKS: Swodczyk (2), Blankenau (4), Esfandiar (8), Marcyniak (2), Kapica (6), Piotrowski (8), Ostaszewski (libero) oraz Jacznik, Rusin, Goss (2), Fasteland (1), Sonae i Łapszyński
Trefl: Brand (11), Pietraszko (7), Nasiewicz (17), Orczyk (10), M’Baye (6), Worsley (2), Koykka (libero) oraz Kogut, Schulz (1) i Falkowski
Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi – faza zasadnicza 2025/2026









