Bogdanka LUK Lublin ma duży problem. Kewin Sasak przez pewien czas jeszcze musi pauzować. To samo tyczy się Mateusza Malinowskiego. Zamiast naprędce przeprowadzanego transferu zdecydowano się na wdrożenie procedury tymczasowej. Czy propozycja sztabu zdaje egzamin?
Sielanka się skończyła?
Bogdanka LUK Lublin mknie przed siebie, wciąż pozostając liderem PlusLigi. Do tego panujący mistrzowie Polski dalej żyją w swojej bajce, kompletując kolejne trofea. Po poprzednim sezonie zespół jest na ustach wszystkich i tak też jest i w bieżącym roku. Podopieczni Stephane’a Antigi mają już na koncie Puchar i Superpuchar Polski, doskonale radząc sobie również w debiucie w Lidze Mistrzów.

Zbyt kolorowo jednak nie może być, a Lublinianie ostatnio mierzą się z falą urazów. Największe problemy tyczą się atakujących, a sztab ma niemały orzech do zgryzienia. Już od meczu z InPost ChKS-em Chełm pauzować musi Kewin Sasak, który w ostatnich kolejkach okupuje kwadrat dla rezerwowych. Głębia składu w Lublinie jednak robi wrażenie, a za reprezentanta Polski do wyjściowego składu wskoczył Mateusz Malinowski. 34-latka jednak również dopadły problemy zdrowotne.
– To taki niefart, że obaj wypadli nam praktycznie w tym samym momencie. Nie jest tak, że obaj realizowali specjalny program treningowy i to zaważyło. Pamiętajmy, że Kewin pierwszy raz w karierze miał taki okres, że po sezonie klubowym był w pełnym wymiarze z kadrą, a później znów wrócił do klubu. W pewnym stopniu mogło zabraknąć takiego resetu. Dobra informacja jest taka, że ani on, ani Mateusz nie wypadają nam teraz na przykład na dwa miesiące. Liczymy, że ich przerwa potrwa jeszcze maksymalnie dwa tygodnie. Zależy nam na tym, aby wrócili możliwie szybko, ale też cały czas monitorujemy sytuację. Decyzja o ich powrocie zapadnie, gdy będziemy mieć stuprocentową pewność, że są zdrowi i gotowi do grania – mówił asystent trenera drużyny z Lublina Stephane’a Antigi, Maciej Kołodziejczyk.
W związku z problemami obu atakujących klub zdecydował się na wdrożenie procedury tymczasowej. Z czym to się dokładnie je?
Ciąg dalszy eksperymentów
Trener Antiga, wraz ze swoimi współpracownikami zdecydował się na eksperyment. Od teraz Bogdanka LUK Lublin gra z trzema przyjmującymi, a jeden z nich po prostu przeskakuje na prawe skrzydło. Wariant ten mogliśmy zaobserwować m.in. w ostatnim meczu Ligi Mistrzów. Choć siatkarzom LUK-u udało się pokonać Knack Roeselare 3:2, to na prawą flankę przeskoczył leworęczny Hilir Henno. Po lewej stronie niezagrożony pozostaje Wilfredo Leon, który występuje albo z Jakubem Wachnikiem, albo Jacksonem Youngiem.
Ciężko ocenić jak długo czempioni będą zmuszeni do grania w takim ustawieniu. Nie jest to jednak jedyny problem drużyny ze wschodu Polski. W meczu z Belgami na parkiecie nie pojawił się też Thales Hoss. Doświadczony libero ma szybko wrócić do treningów, a krótka pauza miała wynikać z zatrucia… niemniej nawet najmniejszy problem jest w stanie pokrzyżować plany wielu drużyn.
Problemy z atakującymi nie napawają optymizmem także przed nadchodzącym meczem w PlusLidze. Już w niedzielę – 1 lutego, Bogdanka LUK Lublin zagra na Podpromiu, mierząc się z nieco rozdrażnioną Asseco Resovią Rzeszów.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026









