Strona główna » Karlitzek i Halaba nie do złamania. Indykpol AZS Olsztyn nie dał odetchnąć rywalom

Karlitzek i Halaba nie do złamania. Indykpol AZS Olsztyn nie dał odetchnąć rywalom

inf. własna

W środę, 4 marca siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn i PGE GiEK Skry Bełchatów spotkali się, by rozegrać zaległe spotkanie 15. kolejki PlusLigi. Górą byli Akademicy, choć nawet duża przewaga w ostatnim secie nie zapewniła im spokojnej końcówki. Świetne spotkanie rozegrali Moritz Karlitzek i Paweł Halaba. Ten drugi osiągnął blisko 70% skuteczności w ataku!

Ciekawie, ale pod dyktando faworytów

Zaległy hit z udziałem siatkarzy Indykpol AZS-u Olsztyn i PGE GiEK Skry Bełchatów nie zaskoczył kibiców długością. Niemal od początku do końca sytuację kontrolował zespół gospodarzy, zgarniając cenny komplet punktów.

Pierwsze minuty meczu należały do Arthura Szwarca – 6:5. Na posterunku był jednak Bartłomiej Lemański. Po bloku Seweryna Lipińskiego było 7:5 dla Akademików. Zespół gości nie miał zamiaru odpuszczać. Za sznurki zaczął pociągać niczym niestrudzony Zouheir El Graoui, dając przyjezdnym prowadzenie 12:11. Za moment grę przerwał trener Pliński, a asem odpowiedział Johannes Tille – 13:13. Wyrównanie było już do końca – 18:17. Choć na finiszu powalczyć chciał jeszcze Alan Souza, to za moment został on sprowadzony do parteru, a blokiem seta domknął Szwarc – 25:23.

Skra kąsa!

Podrażnieni rywale nie mieli zamiaru odpuszczać. Mocno napocił się Grzegorz Łomacz, chcąc oszukać Olsztynian, ale z przewagi 6:3 szybko nie zostało już nic. Akademików nękały jednak zbyt częste błędy w polu serwisowym, a nie do zatrzymania tak w ataku, jak i w bloku był Alan Souza – 12:8. Na niewiele się zdał czas wzięty przez Daniela Plińskiego. Doskonale grał Michał Szalacha, a pojedynczy blok Jakuba Majchrzana nie był większym zagrożeniem – 14:10, 16:11. Powalczyć chciał jeszcze Moritz Karlitzek, ale po asie Antoine Pothrona było 22:17. Wygrana gości była już formalnością – 25:19 (1:1).

Nie dadzą sobie w kaszę dmuchać…

Siatkarze Indykpol AZS-u Olsztyn błędnie myśleli, że mecz wygra się już sam. Nic bardziej mylnego. Znów szarżować zaczął Alan Souza dając gościom prowadzenie 4:3. Na posterunku był jednak Paweł Halaba, który kończąc ważne piłki pojedynkował się z El Graouim. Przy stanie 14:14 o kolejny czas poprosił Krzysztof Stelmach. Gracze Skry choć mieli problemy, dalej trzymali kontakt – 19:19. Dopiero w końcówce wynik się rozjechał, ale nie do zatrzymania był Moritz Karlitzek, znów dając gospodarzom prowadzenie w meczu – 25:21 (2:1).

Kto zagrywa, ten wygrywa?

Zespół z Olsztyna poszedł na całość także w czwartej odsłonie. Łatwo jednak nie było, a sam Karlitzek niewiele mógł zdziałać… zwłaszcza, że kolejnym asem popisał się Alan Souza – 7:5. Straty gospodarze odrobili bardzo szybko, doprowadzając do remisu. Po kolejnej przerwie dla trenera Stelmacha w polu serwisowym pojawił się Paweł Halaba, po którego trzech asach zrobiło się już 15:10. Różnica rosła, a Antoine Pothron nie był w stanie wszystkiego kończyć – 17:12. Swoje dołożył Arthur Szwarc, zaś po asie Karlitzka zrobiło się 23:16. W końcówce nie mogło być spokojnie. Siatkarze AZS-u wytrzymali jednak presję, triumfując – 25:22 (3:1).

MVP: Paweł Halaba

Indykpol AZS Olsztyn – PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1
(25:23, 19:25, 25:21, 25:22)

Składy zespołów:

AZS: Szwarc (18), Halaba (17), Lipiński (6), Tille (3), Karlitzek (20), Cieślik (1), Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Borkowski, Hadrava (2), Majchrzak (5) i Janikowski
Skra: Łomacz, Pothron (8), Szalacha (9), Souza (19), El Graoui (13), Lemański (10), Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero), Żakieta, Kubicki i Nowak

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi 2025/2026 – faza zasadnicza

PlusLiga