Indykpol AZS Olsztyn słodko-gorzko przywitał nowy rok. Akademicy w Święto Trzech Króli gościli u siebie Lwowian. Choć prowadzili już 2:1, pozwolili rywalom na przełamanie. W tie-breaku doszło do walki na przewagi. Więcej zimnej krwi zachowali jednak gospodarze dopisując do swojego konta dwa cenne oczka.
Zgodnie z planem
Ledwo skończyła się 15. kolejka, a już na placu boju w kolejnej rundzie zameldowały się Indykpol AZS Olsztyn oraz Barkom Każany Lwów. Faworytami byli podopieczni Daniela Plińskiego, którzy odnotowali pierwszą wygraną w nowym roku. Początek należał jednak do Lwowian, którzy wiedzieli, że aby coś ugrać trzeba iść na całość. Swoje szanse miał Mousee Gueye, podobnie jak Wasyl Tupczij – 4:2, 6:4. Później asem popisał się Paweł Halaba, a po bloku Dawida Siwczyka zrobiło się 9:7 dla Olsztynian. Przerwa dla gości nic nie dała.
Choć powalczyć starał się Lorenzo Pope, to nie było mocnych na Jana Hadravę. W potrzasku był Lukas Kampa, szukając frontmenów – 20:14. W samej końcówce Niemiec postawił na Juliusa Firkala, ale wciąż na prowadzeniu była ekipa gospodarzy, domykając seta przy stanie 25:19.
Za dużo prostych błędów…
W drugiej odsłonie Olsztynianom nie było już tak łatwo zbudować sobie przewagi, a partię asem otworzył Ilia Kowalow. Po obu stronach nie brakowało niedokładności, niemniej więcej błędów tyczyło się Akademików, który set pomału zaczął uciekać – 8:10. Cenne ‘oczka’ dokładał od siebie Jakub Majchrzak, a asem popisał się Moritz Karlitzek. Pozwoliło to gospodarzom na moment złapać oddech – 14:12. Odpowiedź Lwowian była natychmiastowa. Dwa asy Jana Hadravy nic nie dały. Doskonale spisywał się Władysław Szczurow – 19:18. Za moment z remisu 1:1 cieszył się już Barkom, a decydujący okazał się blok Lukasa Kampy – 25:22.
Pewnym krokiem po kolejne prowadzenie?
Porażka w drugiej części rozdrażniła Olsztynian. Po bloku Pawła Halaby było już 6:4 dla lokalnych, a był to dopiero początek. Chwilę później przyjmujący dołożył od siebie asa, a pojedyncza odpowiedź Kowalowa nie była w stanie zaburzyć rytmu drużyny – 7:10. Po bloku Jakuba Majchrzaka różnica wzrosła do 6 ‘oczek’ – 16:10. W obliczu tak dużego kryzysu na nic zdały się przerwy i wprowadzone zmiany. Znakomity fragment gry odnotował Moritz Karlitzek, a seta na 2:1 dla Olsztynian domknął Dawid Siwczyk – 25:14.
Los bywa przewrotny
Pewni siebie gospodarze nie mieli zamiaru zwalniać, chcąc zdobyć komplet punktów. Los jednak końcowo z nich zadrwił. Choć podopiecznym Daniela Plińskiego udało się otworzyć czwartą partię z przytupem – 5:1, to sygnał do ataku gościom dał asem Lukas Kampa. Przez moment prym udawało się jeszcze wieść Akademikom, ale nie do zdarcia był Ilia Kowalow. Na najwyższe obroty wskoczył Jan Hadrava – 19:16, 21:19. Pewność siebie jednak zwiodła na finiszu Olsztynian. Najpierw blok dołożył od siebie Kuts, potem to samo uczynił Kowalow, a po asie Mousee Gueye był już remis po 23. Chwilę później niespodziewanie Barkom wrócił do gry, znów doprowadzając do wyrównania – 25:23.
Sam tie-break trzymał w napięciu, a żadna ze stron nie miała zamiaru odpuszczać. Początkowo na prowadzeniu była ekipa gości – 8:6. Później się to wszystko wyrównało, lecz nerwów nie brakowało. Na wysokości zadania stawał Julius Firkal. Ścianą nie do przejścia był Mousee Gueye, karząc blokiem Hadrave i Halabę. Ostatecznie mecz zakończył się grą na przewagi, a całość zamknął asem Moritz Karlitzek 3:2 – 20:18.
MVP: Johannes Tille
Indykpol AZS Olsztyn – Barkom Każany Lwów 3:2
(25:19, 22:25, 25:14, 23:25, 20:18)
Składy zespołów:
AZS: Karlitzek (20), Tille, Siwczyk (10), Majchrzak (7), Halaba (25), Hadrava (20), Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Borkowski i Schwarc (2)
Barkom: Gueye (10), Kowalow (19), Pope (2), Kuts (3), Kampa (2), Tupczij (15), Pampuszko (libero) oraz Szczurow (7), Wijecki, Nakano, Rohożin i Firkal (16)
Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi 2025/2026 – faza zasadnicza









