Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów w sobotę musieli posmakować goryczy porażki, która zakończyła ich marzenia o walce o medale mistrzostw Polski. Po przegranej z Aluronem CMC Wartą Zawiercie gorzkich słów nie szczędził libero, Michał Potera. „To był blamaż w naszym wykonaniu” – powiedział po meczu na antenie Polsatu Sport.
Asseco Resovia Rzeszów w drugim meczu ćwierćfinałowym mistrzostw Polski występowała w roli gospodarza. Podopieczni Tuomasa Sammelvuo mieli szansę na przedłużenie swoich szans na medale, ale warunkiem było zwycięstwo nad zawiercianami. Tymczasem to zeszłoroczni srebrni medaliści dali lekcję siatkówki Pasom.
Michał Potera: „To był blamaż”
Tylko premierowa odsłona wyglądała na wyrównaną rywalizację. Rozstrzygnęła się ona na przewagi na korzyść Warty Zawiercie. Później już rzeszowianie nie byli w stanie się podnieść. Po meczu w rozmowie z Polsatem Sport zwrócił na to uwagę Michał Potera. – Pierwszy set to był jeszcze moment, gdzie tliła się iskierka nadziei. Graliśmy jak równy z równym i wydawało się, że możemy jeszcze w tym meczu powalczyć. Końcówka tego seta chyba podłamała nas psychicznie, bo dwa kolejne… to był blamaż w naszym wykonaniu – w ostrych słowach skomentował ten mecz libero.
Mental zrobił różnicę
Ekipa z Podkarpacia miała problemy w każdym elemencie. W polu serwisowym popełniła aż 17 błędów. O ile w ofensywie Bartosz Bednorz i Stephen Boyer dźwigali statystyki, tak kompletnie nie radził sobie Klemen Cebulj. Do tego zawiercianie nękali przeciwników w przyjęciu. 31% pozytywnego przyjęcia w porównaniu do 52% robi różnicę.
Libero rzeszowskiej drużyny wspomniał także, że poza sportowym wyglądem, drużyna straciła siłę mentalną w tym spotkaniu. – Zagraliśmy naprawdę źle. To były chyba nasze najgorsze dwa sety w ostatnim czasie. Jest mi bardzo przykro, że kończymy rywalizację w taki sposób. Zawiercie było faworytem i jest zespołem od nas lepszym. Dziś to pokazali, szczególnie mentalnie. Ten mecz był w zasadzie do jednej bramki.
Mateusz Bieniek i jego zabójczy float
W prawdzie ekipa Michała Winiarskiego także popełniła sporo błędów w polu serwisowym, bo na ich koncie było ich 14. W przypadku zawiercian jednak to ryzyko się opłaciło, bo w zamian dołożyli dziewięć asów serwisowych.
Najwięcej problemów, o dziwo nie sprawiła rzeszowianom mocna zagrywka rywali. – Pogrążył nas float Mateusza Bieńka. Wcale nie musiał mocno zagrywać bo pogubiliśmy się sami nawet w elemencie, w którym wcześniej nie mieliśmy większych problemów. To tylko pokazuje, jak nasz mental się załamał po pierwszym przegranym secie. Chcieliśmy dać kibicom więcej frajdy i radości, ale walki dzisiaj zabrakło – zakończył Potera.
Zobacz również:
Tuomas Sammelvuo optymistycznie przed play-off. „Nie jesteśmy bez szans”