W szeregach Asseco Resovii Rzeszów ważnym ogniwem stał się Cezary Sapiński, który dopiero od niedawna pojawia się w wyjściowym składzie. Środkowy w ostatnim meczu miał się z czego cieszyć, mimo przegranej. – Dla mnie to duże szczęście, że grałem i czułem fajne zaufanie od Marcina Janusza – przyznał po meczu w rozmowie z plusliga.pl. Do tego, przekroczył granicę 1000 punktów zdobytych w PlusLidze.
As w rękawie Asseco Resovii Rzeszów
Cezary Sapiński stał się jednym z kluczowych graczy Asseco Resovii Rzeszów w ostatnich tygodniach. Do wyjściowego składu wskoczył na początku stycznia, co zbiegło się w czasie niestety z poważną kontuzją Dawida Wocha. 32-latek stanął na wysokości zadania i pokazywał na boisku, że był głodny gry. W meczu z Cuprum Stilonem Gorzów siał postrach na siatce (4 bloki, 7 wybloków) i był bezbłędny w ataku. Świetne spotkanie zagrał ostatnio także przeciwko ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle.
W sobotnich porachunkach to Kędzierzynianie byli lepsi, ale środkowy może być z siebie zadowolony. – Dla mnie to duże szczęście, że grałem i czułem fajne zaufanie od Marcina Janusza. No niestety, już od trzeciego seta Marcin nie miał możliwości, żeby grać pierwszym tempem. ZAKSA stanęła na zagrywce i po kolei Igor Grobelny, Kamil Rychlicki, czy Rafał Szymura „tłukli” tak, że nie mogliśmy tego przyjąć – mówił w rozmowie z portalem plusliga.pl.
1000 punktów w PlusLidze pękło!
Co więcej, Sapiński za swoją dobrą dyspozycję otrzymał nagrodę. Środkowy przekroczył bowiem granicę 1000 punktów zdobytych w PlusLidze. W ciągu siedmiu sezonów rozegranych na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, punktował 1115 razy w ataku, 202 blokiem oraz 152 razy w polu serwisowym.
Ekipa z województwa podkarpackiego zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji, a komplet punktów oddała ekipie z dziewiątego. ZAKSA mocno przycisnęła ich zagrywką, a dla Rzeszowian był to kolejny trudny mecz wyjazdowy. – Tutaj nie ma jakiejś reguły. Ja już jestem drugi sezon w Rzeszowie i zauważyłem taką prawidłowość, że każdy kto gra z Rzeszowem, to chce wygrać. Nasi rywale mogą mieć np. 3-4 mecze z rzędu słabszą formę, ale przychodzi do meczu z nami i nie mają nic do stracenia. Po prostu ryzykują, idą na sto procent i było to też widać teraz po ZAKSIE – zauważył środkowy.
Pierwsza taka sytuacja
Sezon ligowy 2025/2026 jest bardzo wyrównany. Takiej sytuacji nie było dawno, zwłaszcza, że miejsca pierwsze i drugie mają taką samą sumę punktów. Co więcej, pierwszą i ostatnią drużynę z TOP5 dzielą zaledwie 4 punkty. Podobnie wygląda to na dole tabeli, gdzie pięć drużyn bije się o utrzymanie. – W tym sezonie pierwszy raz jest taka sytuacja. Chociażby w zeszłym roku zawsze były 3-4 zespoły na górze, potem była druga połowa i następnie dół tabeli. W tym sezonie mamy od siebie oddzielone dwie połowy. Zespoły od ósmego czy nawet dziewiątego miejsca wzwyż zawsze mają swoje szanse. Są bardzo blisko siebie w tabeli i każdy może przeskoczyć każdego – zwrócił uwagę Sapiński.
Zobacz również:
Przykry powrót do Kędzierzyna-Koźla. Erik Shoji: „Jestem rozczarowany”









