Strona główna » Trzy mecze pokrzyżowały plany w Zawierciu. Prezes mówi jasno: „Nie podoba mi się to”

Trzy mecze pokrzyżowały plany w Zawierciu. Prezes mówi jasno: „Nie podoba mi się to”

Aluron CMC Warta Zawiercie – inf. prasowa, inf. własna

fot. PressFocus

Aluron CMC Warta Zawiercie po porażce w pierwszym meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, musieli rozegrać kolejne dwa spotkania, aby znaleźć się w strefie medalowej. Ostatecznie awansowali do finału, ale rozegranie trzech spotkań w pierwszej fazie play-off oznacza, że pierwszy mecz z Asseco Resovią Rzeszów zagrają już po trzech dniach. „Nikt nie potrafi tego logicznie uargumentować, ale tak już bywa. Nie podoba mi się to” – powiedział prezes Warty Kryspin Baran.

Kryspin Baran w wywiadzie dla mediów klubowych przekazał przede wszystkim, że jest szczęśliwy z powodu awansu do półfinału PlusLigi. Chyba nikt nie spodziewał się, że już pierwsza przeszkoda w play-off sprawi zwycięzcy rundy zasadniczej tyle problemów. To już jednak za siatkarzami z Zawiercia. Teraz muszą skupić się na kolejnym rywalu czyli Asseco Resovii Rzeszów.

„Proponowaliśmy zmianę terminu – nie dostaliśmy zgody”

Zawiercianie będą mieli przewagę własnej hali w pierwszym meczu, ale z kolei Resovia ma komfort spokojnego i długiego przygotowania do rywalizacji. Oni swój ćwierćfinał zamknęli już 4 kwietnia, to oznacza, że zaczną grę po 8 dniach od ostatniego spotkania. Warta czasu ma dużo mniej, bo zaledwie trzy doby. to według Kryspina Barana nie jest sprawiedliwym rozpoczęciem półfinału. Z jednej strony oczywiście można powiedzieć, że wystarczyło wygrać ćwierćfinał w dwóch meczach. Z drugiej zaś na przykład Projekt Warszawa, który również grał trzy spotkania, zacznie swój półfinał po sześciu dniach od ostatniego meczu. – Co do terminu, boleję nad nim, bo my proponowaliśmy zmianę tego terminu na inny dostępny, czyli na wtorek. Jest wtedy okienko telewizyjne. Byłoby to bardzo uczciwe w stosunku do klubu, który – bez fałszywej skromości – wygrał rundę zasadniczą i to przewagą siedmiu punktów, czym potwierdził swoją jakość. Klubu, który dla dobra polskiej siatkówki awansował do Final Four Ligi Mistrzów i dużo emocji oraz pracy włożył w to, aby ze słynnym Cucine Lube Civitanova dwa mecze zdecydowanie wygrać. W związku z tym przesunięcie tego pierwszego meczu półfinałowego na wtorek i sprawienie, aby ta rywalizacja toczyła się co cztery dni, czyli wtorek, sobota i następna środa, wydawało się logiczne i wręcz trudne do obalenia.

Jeżeli chodzi o okienko telewizyjne, to do czwartkowego wieczoru nie było wolnej przestrzeni we wtorek na antenie. Na 17:30 zaplanowano bowiem spotkanie PGE Skry Bełchatów z Indykpolem AZS Olsztyn. Natomiast na 20:00 zarezerwowany był termin na ewentualny trzeci mecz ŁKS-u Commercecon Łódź z ITA TOOLS Stalą Mielec. Łodzianki zamknęły rywalizację o piąte miejsce w drugim meczu, co rzeczywiście zwolniło wieczorny, wtorkowy termin. Wydaje się, że w tej sytuacji po prostu telewizja mogła uznać, że jest zbyt mało czasu, aby zmieniać ramówkę. Zapewne również Rzeszowianie mieli już zaplanowany logistycznie wyjazd, zarezerwowany hotel etc. Nie są to zapewne problemy nie do przeskoczenia, ale na pewno argumenty, które powodują, że podjęcie decyzji o zmianie terminu nie jest sprawą jednego kliknięcia w tabelce.

„Nie podoba mi się to, przepraszam kibiców”

Skonstruowanie układanki telewizyjnej w play-off, przy tak gęstym terminarzu, nie jest łatwym zajęciem i łącza na liniach kluby – liga rozgrzewają się do czerwoności, bo każdy klub chciałby komfortowych warunków sportowych, połączonych jednocześnie z atrakcyjną datą i porą rozgrywania meczu. W tym przypadku Zawiercianie padli zapewne ofiarą rachunku prawdopodobieństwa, który przy budowie terminarza kazał logicznie zakładać, że jeżeli, w jakichś ćwierćfinałach nie będzie trzeciego meczu, to przede wszystkim w tych z udziałem Warty i Projektu. Stało się inaczej i teraz można rzeczywiście współczuć i rozumieć rozgoryczenie włodarza klubu z Zawiercia, który w tej sytuacji postanowił publicznie przeprosić kibiców za zaistniałe warunki. – Natomiast muszę przeprosić kibiców, ponieważ nie potrafię wytłumaczyć logicznie wszystkich decyzji, które do nas teraz trafiają. Nie będę tutaj koloryzował: proponowaliśmy wtorek, chcieliśmy grać we wtorek, ale nie otrzymaliśmy zgody i musimy grać w niedzielę. W związku z tym druga para półfinałowa – czyli PGE Projekt Warszawa (drużyna z Warszawy również grała trzy mecze ćwierćfinałowe – przyp.red.) będzie grać po sześciu dniach odpoczynku od zakończenia rozgrywek ćwierćfinałowych, a my gramy po trzech dniach. Nikt nie potrafi wytłumaczyć, nikt nie potrafi logicznie mi tego uargumentować, ale tak już bywa. Nie podoba mi się to, przepraszam kibiców, ale będziemy grali na 100 procent i damy z siebie wszystko.

PlusLiga