Aluron CMC Warta Zawiercie ma za sobą wymagający początek sezonu, który w grudniu i styczniu przysporzył drużynie problemów. Podopieczni Michała Winiarskiego teraz znów jednak nie mają sobie równych. Pokonując w ostatnim meczu PlusLigi Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa Jurajska Armia odniosła siódme z rzędu zwycięstwo bez straty seta! Taki rezultat imponuje, a wicemistrzowie wskakują na 1. miejsce.
Każdy się tego spodziewał…
Ostatnie tygodnie znów należą do siatkarzy Aluron CMC Warta Zawiercie. Po zadyszce Jurajskich nie ma już śladu, a w środę zespół wygrały już siódmy raz z rzędu wynikiem 3:0, pokonując Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa. Taka seria robi wrażenie zarówno na rywalach, jak i kibicach. To dzięki tej wygranej i potknięciom przeciwników Zawiercianom znów udało się wskoczyć na 1. miejsce w PlusLidze. 39 punktów (13 wygranych i 5 porażek) nie daje całkowitego spokoju, jednak samo miejsce wszystkich mocno cieszy.
– Cieszy nas to, bo nie obawialiśmy się tego meczu, ale wiedzieliśmy, że zespół z Częstochowy będzie walczył jak o życie w tym meczu. Wiedzieliśmy, że musimy być skoncentrowani i poza paroma piłkami w pierwszym secie gdzieś to wszystko nam się udało (…) Na papierze Częstochowianie teoretycznie wyglądają dobrze, ale to nie funkcjonuje, widać, że coś jest nie tak, ale to już jest ich problem. Teraz my znów jesteśmy liderami, chcemy to jak najdłużej utrzymać, a przed nami ciężkie mecze – powiedział po meczu w Częstochowie środkowy Aluron CMC Warty Zawiercie, Miłosz Zniszczoł.
Obecna seria rozpoczęła się od wygranej ze Sportingiem Lizbona – 3:0. Później wicemistrz Polski raz jeszcze pokonał do zera Portugalczyków. Po drodze punktując InPost ChKS Chełm, SVG Luneburg oraz PGE GiEK Skrę Bełchatów. Przed meczem w Częstochowie drużyna zwyciężyła jeszcze z JSW Jastrzębskim Węglem, nie pozostawiając złudzeń byłemu gigantowi.
– Super, ale ostatnim czasy raczej nie zwracamy uwagi na tabelę, tylko po prostu staramy się jak najlepiej grać w siatkówkę, jak najlepiej trenować i przekładać to na mecze. Dzisiaj kolejny raz nam się to udało, aczkolwiek mam wrażenie, że okoliczności były trochę niesprzyjające, bo przyjechaliśmy do Częstochowy, która jest ostatnia i ma swoje problemy – dodał od siebie libero wicemistrzów Polski, Jakub Popiwczak.
Nadzieja umiera ostatnia
Tragicznie wygląda natomiast sytuacja drużyny z Częstochowy, która choć nie zawodzi w Pucharze Challenge, to lada moment może opuścić PlusLigę. Przed rokiem drużyna spod Jasnej Góry była rewelacją, teraz, pomimo ciekawych transferów, zespół znajduje się na skraju. W 18 meczach Częstochowianom udało się wywalczyć wyłącznie 12 punktów (3 wygrane, 15 porażek). 3 oczka zapasu ma Barkom Każany Lwów, a jeszcze bardziej w ostatnich kolejkach odskoczył Cuprum Stilon Gorzów.
Siatkarze z Częstochowy wiedzą, że łatwo o utrzymanie nie będzie, a kluczowe mecze mają już za sobą. Zapowiadają jednak zgodnie, że będą walczyć do końca, choć sam Patrik Indra wszystkiego nie wygra.
– Musimy zacząć zdobywać punkty, bo tego nam brakuje żeby się utrzymać w tej lidze. To jest dla nas absolutnie najważniejsze i teraz nie ma ważniejszych rzeczy od tego. Musimy grać siatkówkę jeszcze lepiej i to nic nam nie da, że dziś było w miarę dobrze. My musimy grać tak, aby punktować… dwa, trzy punkty… Wolimy grać słabo i wygrać, niż z dobrą grą spaść do I ligi – skomentował sytuację swojej drużyny środkowy Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa, Daniel Popiela.
Aluron CMC Wartę Zawiercie w nadchodzący weekend czeka kolejny hit z Asseco Resovią Rzeszów. Częstochowianie natomiast po raz kolejny wybiegną na parkiet dopiero w piątek – 13 lutego. Wówczas zagrają arcyważne spotkanie z gorzowskim Cuprum Stilon.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026









