BOGDANKA LUK Lublin w 20. kolejce rywalizowała z Barkomem Każany Lwów. Zespół z Ukrainy po raz kolejny postawił się wyżej notowanej drużynie i pokusił się o cenne punkty do tabeli, których potrzebuje jak tlenu do utrzymania w PlusLidze.
Gdzie Ci mistrzowie?
20. kolejka PlusLigi nie przestaje zaskakiwać, a Barkom Każany Lwów znów wyszarpał punkty w starciu z faworytami. Tym razem padło na mistrzów Polski, choć początek spotkania należał do wyrównanych. Od początku Marcin Komenda starał się aktywnie grać środkiem – 4:4. Świetnie spisywał się Hilir Henno, ale po bloku Mouse Gueye zrobiło się 10:9 dla Barkomu. Oba zespoły jednak dalej grały punkt za punkt – 13:13. Nie do zatrzymania w kolejnych minutach Lorenzo Pope, dając gościom w ważnym momencie prowadzenie – 19:17. Na niewiele zdała się interwencja trenera Stephane’a Antigi. Błędom Lublinian nie było końca, a seta domknął atakiem Gueye – 25:23.
Lepiej nie drażnić mistrzów!
Porażka na otwarcie mocno rozdrażniła siatkarzy LUK-u. Prym zaczęła wieść para środkowych Fynnian McCarthy i Aleks Grozdanow – 3:1. Na wysokości zadania stawał jednak Wasyl Tupczij, lecz za sprawą Wachnika zrobiło się 8:4 dla mistrzów Polski. Wówczas grę przerwał szkoleniowiec Barkomu. Goście na moment podgonili rezultat – 8:10. Asa upolował jednak Wilfredo Leon, a blok dołożył Marcin Komenda – 15:10. W bloku błyszczał McCarthy, zaś jeden walczący Julius Firkal nic nie mógł zdziałać. Blokiem na koniec postraszył jeszcze Grozdanow, a po autowym atakiem Tupczija był już remis 1:1 – 25:17.
Uśpiona czujność… czy coś więcej?
Szybkie zwycięstwo w drugim secie uśpiło czujność Lublinian. Kąsać natomiast znów zaczął Barkom. Asem zapoczątkował granie Henno, ale tym samym odpowiedział za moment Lorenzo Pope, a wynik zaczął oscylować wokół remisu – 4:4, 8:8. Po bloku Wasyla Tupcziju zrobiło się już 14:11 dla Lwowian. Drobne zmiany nic nie dały, niemniej czempioni zaczęli nieśmiało odrabiać straty, łapiąc na moment kontakt – 16:17. Po krótkiej grze punkt za punkt – 19:19, 21:21, szarpnąć znów zdecydowała się drużyna gości. Rewelacyjnie spisał się Pope blokując na koniec Jakuba Wachnika – 25:21.
Cel był jeden
Taki, a nie inny obrót spraw znów stawiał siatkarzy LUK-u pod ścianą. Barkom Każany Lwów nie miał zamiaru zwalniać. Ukraińcy doskonale wiedzieli, że dziś czempioni są w ich zasięgu – 4:4. Za moment wynik zaczął się jednak rozjeżdżać, a ciężar gry wziął na siebie Wilfredo Leon, pojedynkując się z Ilią Kowalowem – 11:7. Przerwa przyjezdnym nic nie dała. Znów świetnie grał McCarthy, a dobrą zmianę dał Jackson Young – 18:13. Lukas Kampa nie miał w tym momencie patentu na gospodarzy. Roszady w składzie nic nie dały, a kolejny remis stał się faktem – 25:19.
Tie-break od początku należał natomiast do Lwowian. Świetnie w partię wszedł Mousee Gueye – 3:0. Ofiarnie do odrabiania rzucił się Hilir Henno, a po ataku Younga był już remis po 7. Było to jednak chwilowe – 11:9. Grę przerywał jeszcze dwukrotnie trener Antiga, lecz jego zespół dalej musiał gonić. Wypracowana przewaga dała Barkomowi nieco spokoju, a mecz domknął z korzyścią dla gości Wasyl Tupczij – 15:12.
MVP: Lorenzo Pope
BOGDANKA LUK Lublin – Barkom Każany Lwów 2:3
(22:25, 25:17, 21:25, 25:19, 12:15)
Składy zespołów:
LUK: McCarthy (14), Sasak, Leon (17), Grozdanow (10), Komenda (3), Wachnik (12), Hoss (libero) oraz Henno (13), Czyrek, Young (4) i Prokopczuk
Barkom: Szczurow (2), Kampa, Pope (16), Gueye (13), Tupczij (17), Kowalow (11), Pampuszko (libero) oraz Rogożyn (1), Nakano, Firkal (4) i Wijecki
Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi 2025/2026









