Piotr Nowakowski to jeden z najwybitniejszych polskich siatkarzy. Niestety jego ostatnie sezony przebiegły pod znakiem kontuzji. Na powrót czekał ponad dwa i pół roku. W rozmowie dla TVP Sport uchylił rąbka tajemnicy kiedy pojawiły się pierwsze problemy z barkiem i co czuł po kontuzji.
963 dni oczekiwania…
Gdy w 2019 roku do Projektu Warszawa przychodził Piotr Nowakowski był to ogromny hit. Środkowy był kluczowym graczem stołecznego klubu zdobywając z nim brąz PlusLigi w 2021 roku. Jako gracz Projektu regularnie pojawiał się w kadrze Polski. Wszystko zmieniło się w 2022 roku, kiedy to w kwietniu Piotr Nowakowski doznał kontuzji barku. Jak siatkarz sam wspomina był to pierwszy problem z barkiem od 2010 roku. – To był okres, w którym bark się wyciszył. Następne objawy pojawiły się w Warszawie, w 2022 roku – obrazował w wywiadzie dla TVP Sport Piotr Nowakowski.
Projekt Warszawa pomógł
Choć były reprezentant Polski nie był zdatny do gry, jego kontrakt z warszawską drużyną trwał jeszcze blisko dwa lata i była mu cały czas udzielana pomoc. – W kontrakcie istnieją zapisy, które pozwalają klubowi po jakimś czasie zerwać kontrakt. W moim przypadku do tego jednak nie doszło – Podsumowuje pomoc klubu w rozmowie z Sarą Kalisz. Po rozwiązaniu kontraktu zawodnik chciał wrócić do swojego miasta – Gdańska. Tam po rozmowie z Mariuszem Sordylem uzyskał zgodę by trenować z drużyną. Jak sam wspomina nie miał stuprocentowych szans na powrót – Chciałem tego dokonać, a następnie rozstać się z siatkówką na własnych zasadach – mówił w rozmowie z TVP Sport. Ostatecznie po 963 dniach Mariusz Sordyl dał mu szanse wrócić na boisko.
Zobacz więcej: Będzie się działo! LUK Lublin odzyska fotel lidera?









