Strona główna » Francuz znów czaruje w Azji! Niebywały wyczyn w debiutanckim sezonie

Francuz znów czaruje w Azji! Niebywały wyczyn w debiutanckim sezonie

Platforma X Jakub Balcerzak

fot. Aflo Co. Ltd. / Alamy Stock Photo

Philippe Blain nie od dziś jest znany ze swojego trenerskiego warsztatu. Francuski 'czarodziej’ przez lata czarował japońskich siatkarzy. Po sezonie olimpijskim 64-latek podjął się prowadzenia koreańskiej drużyny Hyundai Capital Skywalkers, z którą właśnie sięgnął po mistrzostwo kraju.

Czarodziejska różdżka?

Francuski szkoleniowiec, Philippe Blain z Japonii przeniósł się do Korei Południowej, aby znów móc czarować. Twórca sukcesów japońskiej w ostatnich latach pożegnał się ze stanowiskiem po igrzyskach olimpijskich w Paryżu, a obrazki ze wzruszającego pożegnania ze swoimi podopiecznymi na długo zostaną w pamięci sympatyków siatkówki. Z japońską reprezentacją mężczyzn Blain związany był od 2017 roku. Przez te siedem sezonów zawodnikom i trenerowi udało się wspólnie dokonać wielu sukcesów, a ta współpraca była niezwykle owocna. Francuz doprowadził azjatycką ekipę do historycznego brązowego i srebrnego medalu Ligi Narodów (2023, 2024). 

W tym sezonie 64-latek został trenerem koreańskiego zespołu Hyundai Capital Skywalkers, z którym śrubował rekordy i sięgał po kolejne trofea. Od początku było wiadomo, że drużyna stawia przed sobą ambitne cele. W przeszłości zdobył 15 krążków mistrzostw krajowych, w tym aż 4 złote. W swojej gablocie posiada także cztery Puchary KOVO. Od momentu podjęcia współpracy z Francuzem imponująca kolekcja tylko się powiększyła. W finale mistrzostw siatkarzom Capital Skywalkers przyszło się mierzyć z KAL Jumbos. Gra toczyła się do trzech zwycięstw i każdorazowo lepsza okazywała się ekipa Blaina.

Do sukcesów należy dodać: zwycięstwo w Pucharze KOVO – pierwsze od ponad dekady, czy ukończenie fazy zasadniczej z najmniejszą liczbą porażek w XXI wieku (zaledwie 7 porażek na 45 meczów). Najdłuższa seria zwycięstw zespołu wynosiła natomiast 16 wygranych z rzędu.

Zobacz również:

Szokujące wyznanie Andersona. Na pierwszym miejscu stawia ligę rosyjską

PlusLiga