W meczu PGE Projekt Warszawa – Aluron CMC Warta Zawiercie to stołeczni okazali się lepsi i zwyciężyli 3:0. Kluczową rolę odegrał Bartosz Gomułka, który po raz pierwszy wystąpił w wyjściowym składzie. Atakujący powiedział po meczu, że lubi być rzucany na głęboką wodę.
Wicemistrz Polski był bezbronny
PGE Projekt Warszawa po sobotnim meczu umocnił się na pozycji wicelidera rozgrywek. Choć przed świętami stołeczni odnieśli porażkę z mistrzem Polski, to odbili to sobie w starciu z wicemistrzem. Na Torwarze, przy komplecie publiczności pokonali Aluron CMC Wartę Zawiercie w trzech setach.
Podopieczni Michała Winiarskiego mieli swoje problemy, przede wszystkim widoczne było zmęczenie po Klubowych Mistrzostwach Świata, a słabsza dyspozycja była efektem braku treningów w ostatnim czasie. Warszawianie potrafili to należycie wykorzystać. Nie przeszkodziła im nawet absencja jednego z liderów, Jakuba Kochanowskiego, który ze względu na uraz będzie pauzował przez pewien czas.
Młody atakujący, którego rywale zlekceważyli?
Ważną rolę w meczu z Zawiercianami odegrał za to młody Bartosz Gomułka, który po raz pierwszy w barwach Projektu rozegrał mecz na pełnym dystansie. – Ja bardzo się cieszę, że wystąpiłem pierwszy raz w pierwszym składzie. Zostałem rzucony od razu na głęboką wodę, bo zawiercianie są dobrą drużyną, do tego pełna hala. Natomiast lubię takie wyzwania – przyznał po meczu.
23-latek zagrał na 56% skuteczności i 38% efektywności w ataku, do tego dołożył trzy punktowe bloki. W sumie punktował 13 razy. Był drugim najlepiej punktującym w meczu, tuż po Bednorzu (18 punktów). Niejednokrotnie atakował w tym meczu na pojedynczym bloku.
Końcówki do poprawy
Drużyna ze stolicy dołożyła trzy cenne punkty do tabeli, choć w końcówce meczu zrobiło się gorąco. Najtrudniej Warszawianom było domknąć trzecią partię. Z wyniku 24:15, nagle zrobiło się 24:23. – Na pewno trzeba poprawić końcówki. Zabrakło nam skupienia, bo przewaga była duża, a drużyna z Zawiercia pokazała, że może nas dogoni – zauważył Gomułka.
Zobacz również:
Te transfery okazały się hitem! Jedyny taki czempion, młode talenty i odwaga beniaminka









