1 kwietnia 2026 roku rozstrzygnie się, jakie dwie następne drużyny dołączą do Ziraatu Ankara w półfinałach Ligi Mistrzów. Turecka drużyna po dwóch zwycięskich spotkaniach z Asseco Resovią Rzeszów w trzech setach, jako pierwsza z drużyn zameldowała się w Final Four Ligi Mistrzów. W środę awans wywalczą dwie drużyny z par Bogdanka LUK Lublin – PGE Projekt Warszawa i Sir Sicoma Monini Perugia – Guaguas Las Palmas. Hiszpańska drużyna w pierwszym spotkaniu zaprezentowała się rewelacyjnie i była o krok od triumfu na własnym terenie, jak będzie w rewanżu?
Rewelacja rozgrywek od fazy grupowej zaskakuje
Perugia, jako triumfator Ligi Mistrzów z minionego sezonu jest z góry traktowana, jako faworyt całych rozgrywek. Drużyna prowadzona przez Angelo Lorenzettiego w grupie C byli praktycznie bezbłędni. W pierwszym spotkaniu pokonali zespół z Pragi 3:1, a następnie stracili jedyne punkty w fazie grupowej właśnie z drużyną Guaguas Las Palmas, z którymi wygrali dopiero po tie-breaku. Pozostałe spotkania były już pod dyktando ekipy z Kamilem Semeniukiem w składzie, dzięki czemu uplasowali się na pierwszym miejscu w grupie z dorobkiem 17 punktów. Hiszpański zespół niespodziewanie awansował do 1/8 finału, gdzie rozprawili się Montpellier HSC VB w czterech setach, mimo porażki w rewanżu 2:3 mogli cieszyć się z miejsca w ćwierćfinale.
Krok od wpadki…
Można powiedzieć, że Guaguas Las Palmas „prześladuje” Perugię w aktualnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Hiszpanie po awansie w 1/8 finału znowu walczą z włoskim zespołem, tym razem stawka jest o wiele wyższa niż punkty w fazie grupowej, ponieważ mowa o Final Four tych prestiżowych rozgrywek. W pierwszym spotkaniu w Las Palmas mecz rozpoczął się po myśli drużyny Lorenziettiego, która wygrała zarówno pierwszą, jak i drugą partie. Schody zaczęły się od trzeciej odsłony, wówczas gospodarze postawili wszystko na jedną kartę i walczyli bohatersko o każdą piłkę, co pozwoliło im doprowadzić mecz do tie-breaka.
Walka do ostatniej piłki
Mimo, że Perugia od początku piątego seta wypracowała solidną przewagę to nie mogli spoczywać na laurach, ponieważ po chwili siatkarze z Las Palmas odrobili połowę strat (8:10). Przy stanie 11:14 dla gości wydawało się, że to już jest koniec, jednak mało brakowało, aby ostatnia partia zakończyła się grą na przewagi. W ostatniej akcji zimną krew zachował Wassim Ben Tara, który atomowym atakiem po prostej nie dał najmniejszych szans na wybronienie piłki przez libero hiszpańskiej drużyny.
Zobacz również:
Wyniki ćwierćfinałów siatkarskiej Ligi Mistrzów









