Strona główna » Grecja pozwoliła jej się odbudować. Po turbulencjach reprezentantka Polski wraca na właściwe tory

Grecja pozwoliła jej się odbudować. Po turbulencjach reprezentantka Polski wraca na właściwe tory

sport.tvp.pl

fot. Michał Szymański

Monika Lampkowska ma za sobą niezwykle intensywne miesiące. Mistrzyni Polski w barwach Developresu Rzeszów zmagała się z groźnym urazem, na własny koszt przeszła zabieg, a turecki gigant rozwiązał z nią umowę w kontrowersyjnych okolicznościach. Dziś przyjmująca błyszczy w lidze greckiej, a o kulisach ostatnich wydarzeń opowiedziała Sarze Kalisz z TVP Sport.

Zabieg był konieczny

Ostatni czas w karierze Moniki Lampkowskiej (z domu Fedusio) to prawdziwy rollercoaster. Siatkarka zdobywała mistrzostwo Polski z Developresem Rzeszów, grając z niezaleczonym urazem – była to wspólna decyzja zawodniczki i sztabu. Niestety, w meczu finałowym kontuzja się pogorszyła. Podczas jednej z akcji, po wylądowaniu z bloku, zawodniczka poczuła przeszywający ból.

— Wiedziałam, że muszę poddać się operacji i że nie pojadę na zgrupowanie reprezentacji. Rozegrałam ponad 90 procent spotkań w sezonie, co dowodzi, że nie przyszłam do klubu z urazem wykluczającym mnie z gry. Zaplanowałam więc ślub, wesele i wakacje — wspomina siatkarka. Jak zdradziła, za zabieg musiała zapłacić z własnej kieszeni, a jego koszt wyniósł 25 tysięcy złotych.

Nagłe zerwanie umowy

Lampkowska miała już podpisany kontrakt z Galatasaray Stambuł. Po wysłaniu kompletu badań sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót. — Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Wiedziałam, że klub zakontraktował Martynę Łukasik i jeszcze jedną zagraniczną przyjmującą. Coś mi tu nie grało i zaczęłam przeczuwać, jaka będzie decyzja — opowiada. Turecki klub ostatecznie postanowił rozwiązać z nią umowę.

Wtedy jednak los się uśmiechnął. Już wcześniej z Moniką kontaktował się Alessandro Chiappini, trener Panathinaikosu Ateny. Choć początkowo przyjmująca odmówiła mu ze względu na kontrakt w Turcji, po zmianie okoliczności role się odwróciły. Siatkarka trafiła do Aten, gdzie lekarze doskonale wiedzieli, jakiej rekonwalescencji potrzebuje.

Odbudowa w cieniu Akropolu

Panathinaikos okazał się idealnym miejscem do powrotu do formy. — W klubie bardzo mi pomogli i we mnie uwierzyli. Dano mi wszystkie narzędzia potrzebne do powrotu na boisko. Śmiałam się, że objęto mnie „pakietem emeryta”, bo spędzałam mnóstwo czasu na zabiegach, w których skuteczność początkowo nawet nie wierzyłam — wspomina w wywiadzie dla TVP Sport. Dziś deklaruje: — Jestem już zdrowa. Cieszy mnie docenienie ze strony kibiców i klubu. Może nie zawsze dominuję w rankingach punktowych, ale wierzę, że daję zespołowi bardzo dużo w innych elementach.

Co z kadrą i przyszłością?

Lampkowska przyznała, że selekcjoner Stefano Lavarini jeszcze się z nią nie kontaktował, ale ona sama nie ma na ten sezon wygórowanych oczekiwań. — Jeśli pojadę na zgrupowanie, będę bardzo szczęśliwa. Uwielbiam trenować z tą grupą. Stefano to najlepszy szkoleniowiec, z jakim pracowałam. Jego wiedza i to, jak dostrzega detale, jest niesamowite — chwali trenera.

Jednocześnie przyjmująca zdradziła, że w kolejnym sezonie nie planuje powrotu do TAURON Ligi. — Bardzo dobrze żyje mi się w Grecji i chciałabym tu zostać. Negocjujemy. Co do Turcji — po tamtej akcji nie wiem, czy chcę się ponownie otwierać na ten kierunek, patrząc na to, jak traktuje się tam zawodniczki — skwitowała Lampkowska. Na razie jednak ona i jej zespół walczą o europejskie trofeum, a także liczą na dobry wynik w lidze greckiej, w której Panathinaikos jest aktualnie liderem tabeli. 

PlusLiga