Aluron CMC Warta Zawiercie i Asseco Resovia Rzeszów w meczu 20. kolejki stoczyły emocjonujący, pełen mocnych uderzeń pojedynek. Zwycięsko z tego starcia wyszli wicemistrzowie Polski, którzy wygrali najbardziej zaciętą, trzecią partię spotkania. To właśnie w jej końcówce doszło do zamieszania z challange. O wspomnianej wideoweryfikacji i powodach do szczęścia po wygranej opowiedział Strefie Siatkówki trener Michał Winiarski.
- Aluron CMC Warta Zawiercie wygrała 3:1 z Asseco Resovią w 20. kolejce PlusLigi
- Najbardziej zacięta była trzecia partia, która zakończyła się na przewagi wynikiem 34:32 na korzyść Zawiercian
- W jej końcówce doszło do kontrowersyjnej wideoweryfikacji. Przy zagrywce Aarona Russella, początkowo ocenionej jako aut, sędzia wziął challange na siebie, a kiedy nie udało się ocenić akcji, zdecydował o powtórzeniu akcji.
- Warta Zawiercie umocniła się na pozycji lidera tabeli PlusLigi, a już za kilka dni po raz kolejny zmierzy się z Rzeszowianami, tym razem w Lidze Mistrzów
Kontrowersyjny challange
Może ocenić trener ze swojej perspektywy challenge z końcówki trzeciego seta? Pojawiło się sporo pytań wśród kibiców
Michał Winiarski: – Nie widziałem, jak dokładnie wyglądało to w telewizji, ale gołym okiem było widać, a poza tym sam zawodnik (Artur Szalpuk – przp.red.) po meczu przyznał, że dotknął piłki przy zagrywce Russella. Problem polegał na tym, że w tym decydującym momencie sędzia wziął challenge na siebie. I tu pojawia się największa kontrowersja: po raz kolejny, gdy system ma nam pomóc, to w kluczowej chwili albo się zawiesza, albo coś się dzieje. To sytuacja, która nikomu nie pomaga. Emocje były ogromne, bo to była piłka, która – jak się później okazało – decydowała o przebiegu całego spotkania. W zależności od tego, w którą stronę poszedłby ten set, losy meczu mogły potoczyć się różnie.
Emocje, szybkie akcje
Ogólnie spotkanie stało na bardzo wysokim, emocjonalnym i mocnym fizycznie poziomie. Zagraliście chyba jednak trochę gorzej niż w ostatnich meczach, które wygrywaliście po 3:0?
– Zgadzam się, ale właśnie dlatego jestem bardzo szczęśliwy. Mimo słabszej gry i momentów, w których nie prezentowaliśmy poziomu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni – co w sporcie jest całkiem normalne – zdołaliśmy wygrać. Asseco Resovia postawiła trudne warunki, a zwycięstwo w meczu, w którym „nie idzie”, to sztuka i dowód charakteru. Podobało mi się, że były emocje, że zawodnicy byli sportowo źli. Zagraliśmy twardy, ciężki mecz, a to nas
Skazani na siebie
Kolejne wyzwanie jest dokładnie takie samo, bo znów zagracie z Asseco Resovią, ale w Lidze Mistrzów. Jak przygotować się do takiego „dwumeczu”?
– Na pewno kolejne spotkanie będzie wyglądało podobnie, szczególnie jeśli chodzi o zagrywkę. Gdy jedna lub druga strona „odpali” w tym elemencie, każdemu gra się bardzo trudno. Nasze mecze z Asseco Resovią najczęściej rozstrzygają się nie przy dobrym przyjęciu, ale właśnie na zagrywce i na piłkach sytuacyjnych daleko od siatki – tam szukamy rozwiązań. W zakończonym przed chwilą pojedynku zbyt często dawaliśmy się złapać na podwójnym bloku, co zazwyczaj nam się nie zdarza. Musimy wyciągnąć z tego wnioski, wykreować dla siebie więcej sytuacji, w których będziemy w stanie skończyć atak.
Mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Asseco Resovią i Wartą Zawiercie odbędzie się w środę, 11 lutego o 18:00. Liderem tabeli grupy D europejskich pucharów również są podopieczni Michała Winiarskiego.









