Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Michał Filip: Aż krzyknąłem ze szczęścia

Michał Filip: Aż krzyknąłem ze szczęścia

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Nie denerwowałem się, ale towarzyszył mi mały stres. Niestety mam tak, że jak o czymś sporo myślę, to później się to na mnie odbija. Od kilku dni nie mogłem spać, ponieważ śniło mi się, że ktoś dzwoni do mnie z Korei, a ja nie odbieram, bo śpię i tracę w ten sposób swoją szansę – mówi Michał Filip, który został wybrany w drafcie przez jeden z koreańskich klubów. 

Jak dużym pana marzeniem było wzięcie udziału w drafcie ligi koreańskiej? To nagły pomysł czy dłużej planowane działanie?



Michał Filip:Z sezonu na sezon było to coraz większe marzenie. Dopiero w tym roku udało się wszystko poukładać na tyle, by móc wziąć udział w drafcie. Bardzo się cieszę, że w końcu do tego doszło. Ze względu na pandemię, wszystko odbyło się online. Spełnienie marzeń było możliwe dzięki moim menedżerom – Jakubowi Malke i Tomaszowi Kozłowskiemu – którzy zajęli się zgłoszeniem. Zmontowali moje siatkarskie CV złożone z „highlightsów” i wysłali do Korei. Tam zostałem zauważony. Obawiałem się tego sposobu przeprowadzenia draftu, ponieważ wykluczał on pokazanie tego, co potrafię „na żywo”. Na szczęście udało się znaleźć klub.

Wielu mówi, że na „highlightsach” wszyscy wyglądają dobrze, ponieważ wybiera się do nich najlepsze akcje. Co pana wyróżniło?

– Przeciętny kibic przez tego typu video w każdym siatkarzu zobaczy mistrza świata. Wydaje mi się, że ludzie, którzy bardziej się na tym znają, są w stanie wywnioskować o wiele więcej. Patrzy się nie tylko na zdobycze punktowe czy sposób ataku, ale też na inne aspekty.

Ostatni czas w pana karierze nie był najłatwiejszy. Gra w Radomiu, przejście do Bydgoszczy, a później spadek z klubem z PlusLigi. Czuje pan, że wchodzi teraz na falę wznoszącą?

– W mojej głowie mam cele, które staram się realizować krok po kroku. Jednym z tych kroków było przejście do Bydgoszczy. To był dobry ruch mimo tego, że spadliśmy z ligi. Kiedy w piątek rano zobaczyłem decyzję klubu z Korei, byłem w takiej euforii, że aż krzyknąłem ze szczęścia. Kolejny cel został zrealizowany. Teraz pozostaje mi tylko udowodnić swoją wartość na miejscu, w Korei.

Wyjazd do Korei to nie tylko nowe wyzwanie, ale też wysokie zarobki (spekulowało się o kontraktach w wysokości 300 000 dolarów – przyp. red.). Ma pan jeszcze inne pozasportowe cele, które chce tam osiągnąć?

– Będzie to dla mnie przedsionek do azjatyckich lig. Mam nadzieję, że jeśli wszystko się ułoży po mojej myśli, dostanę szansę na grę w kolejnych zespołach. To na pewno będzie bardzo fajna przygoda. Mam wrażenie, że po latach spędzonych w Polsce jej potrzebuję.

Rozmawiała Sara Kalisz – więcej w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved