– Niby jest to turniej towarzyski, ale zjeżdża się światowa śmietanka. Świetnie będzie się zmierzyć z tymi drużynami – mówi w rozmowie z Polsatem Sport tuż przed rozpoczęciem kolejnej edycji memoriału Huberta Wagnera libero polskiej kadry Jakub Popiwczak.
Z Brazylią, Serbią i Argentyną
W piątek w krakowskiej Tauron Arenie biało-czerwoni rozpoczną rywalizację w XXII Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Przeciwnikami Polaków w tej imprezie będą Brazylijczycy, Argentyńczycy i Serbowie. To ostatni sprawdzian podopiecznych Nikoli Grbicia przed mistrzostwami świata. –Niby jest to turniej towarzyski, ale zjeżdża się światowa śmietanka. Organizacja jest na najwyższym poziomie i czuje się o wiele bardziej podniosłą atmosferę niż na zwykłych sparingach – mówi przed startem imprezy libero naszej kadry Jakub Popiwczak. – Świetnie będzie się zmierzyć z tymi drużynami. Brazylia to ścisła czołówka, takie ekipy jak Serbia czy Argentyna zawsze są niebezpieczne, zawsze mogą postraszyć, tym bardziej nas, gdy nie jesteśmy jeszcze w optymalnej dyspozycji. Fajnie będzie się sprawdzić i zobaczyć, w którym miejscu jesteśmy – dodaje.
– Jesteśmy w trudnej fazie przygotowań do najważniejszej imprezy sezonu. W ostatnich latach nie graliśmy dobrze w memoriale Wagnera, co sprawia, że presja jest wysoka – przyznaje z kolei Norbert Huber.
Trener zdecydował
Tuż przed startem imprezy trener Polaków Nikola Grbić ogłosił skład reprezentacji na zbliżające się mistrzostwa świata. Na liście powołanych nie zbrakło 27-letniego środkowego, który z powodów zdrowotnych opuścił całą pierwszą część sezonu kadrowego. – Nie miałem ostatnio dużo czasu spędzonego na parkiecie, w ostatnim tygodniu trenowałem siatkówkę z dwa razy. Do turnieju na Filipinach zostało jednak jeszcze trochę czasu i parę jednostek treningowych jeszcze mogę odbyć. Mam nadzieję, że dobrze przepracuję ten czas i będę w dobrej dyspozycji – komentuje powołanie Huber.
Uznanie w oczach serbskiego trenera znalazł również tegoroczny debiutant seniorskiej kadry Jakub Nowak. – To jest coś o czym zawsze marzyłem i do tego dążyłem. Na pewno to nie było coś, co przychodziło mi łatwo i nie wiedziałem, czy będę w tym miejscu i pojadę na mistrzostwa świata, ale kibicowałem sam sobie i robiłem wszystko, żeby znaleźć się na tej liście – przyznaje młody środkowy.
Zobacz również:
Bartosz Kurek jedzie na mistrzostwa świata – do końca obawiał się decyzji trenera