Strona główna » MCKiS zagra w jaskini lwa. Chce czas antenowy dobić do 2 godzin

MCKiS zagra w jaskini lwa. Chce czas antenowy dobić do 2 godzin

inf. własna

fot. Barbara Ilnicka

– Fazę zasadniczą w naszym wykonaniu oceniam jak najbardziej pozytywnie. Będąc realistą, uważam, że jakieś 2 – 3 mecze w rundzie zasadniczej przegraliśmy trochę sami ze sobą, ale to wcale nie tak źle jak na 27 kolejek – powiedział w rozmowie z naszym serwisem o powoli kończącej się rundzie zasadniczej w I lidze siatkarzy środkowy MCKiS-u Jaworzno, Jakub Turski.

MCKiS odwrócił losy meczu

Zwycięstwem z Visłą zakończyliście rundę zasadniczą we własnej hali. To chyba niezmiernie ważna wygrana, bo dała wam awans do play-off?

Jakub Turski: – Oczywiście, że cieszymy się ze zwycięstwa, ale należy pamiętać, że ten mecz nie był dodatkowo punktowany. Zaprocentowała praca, którą wspólnie wykonaliśmy z chłopakami przez ostatnie 8 miesięcy i to jest sukces.

Jednak po dwóch pierwszych setach nie zanosiło się na waszą wygraną. Co według pana spowodowało, że przegraliście końcówki tych odsłon?

– Pierwszego seta przegraliśmy do 25, drugiego do 23. Pewnie jakieś niuanse albo indywidualne decyzje o tym zadecydowały, a poza tym Visła Bydgoszcz grała bardzo dobrą siatkówkę. Najważniejsze, że nie podłamaliśmy się przy wyniku 0:2.

Co w takim razie zmieniło się w waszej grze od trzeciego seta, że zdołaliście przełamać rywali?

– Może kogoś to zaskoczy, ale to nie jest tak, że w przerwie po drugim secie przypomnieliśmy sobie, jak odbija się piłkę. Po prostu w każdym elemencie dołożyliśmy po punkcie i może trochę się uspokoiliśmy, co miało przełożenie na końcowy wynik.

Pozytywna ocena

A jaka ogólnie była runda zasadnicza w wykonaniu MCKiS-u? Mieliście serie zwycięstw, ale też kilka z rzędu porażek. Jak by pan ją podsumował?

– Mieliśmy taki terminarz, w którym pod koniec rundy graliśmy z zespołami pretendującymi do mistrzostwa I ligi. Moment, w którym odezwało się kilka kontuzji, przez co prezentowaliśmy się słabiej, wypadł akurat pod koniec pierwszej rundy, także mieliśmy trochę szczęścia w nieszczęściu. Nie zmienia to jednak mojego obrazu tej drużyny. Fazę zasadniczą w jej wykonaniu oceniam jak najbardziej pozytywnie. Będąc realistą, uważam, że jakieś 2 – 3 mecze w rundzie zasadniczej przegraliśmy trochę sami ze sobą, ale to wcale nie tak źle jak na 27 kolejek. Myślę, że w fazie zasadniczej nasza drużyna przeszła ewolucję i zgrała się ze sobą, dzięki czemu jesteśmy gotowi rywalizować w play-off.

Na zakończenie rundy zasadniczej zmierzycie się z liderem. Mając pewny udział w play-off zagracie na większym luzie? Spróbujecie pokusić się o jakąś niespodziankę?

– Ten mecz będzie naszym drugim telewizyjnym w tym sezonie. Pierwszy przegraliśmy z Aniołami Toruń 0:3 pewnie w jakieś 45 minut. Spróbujemy w Chełmie czas antenowy dobić chociaż do 2 godzin.

Super atmosfera i mocny kwadrat

Play-off będą dla was nagrodą za cały sezon? Zgodzi się pan, że w nich już nie będziecie mieli nic do stracenia?

– Wydaje mi się, że znaleźliśmy się w uprzywilejowanej pozycji. Czy jednak nie mamy nic do stracenia? Na pewno możemy stracić trochę świąt Wielkanocnych, jeśli awansujemy do czwórki. A tak już na poważnie, to mamy w Jaworznie super atmosferę i mocny kwadrat. To może nam pomóc w trudnych momentach rywalizacji w play-off. Będziemy walczyć, bez względu na to, na kogo byśmy w nich nie trafili.

Zobacz również:
Transfery siatkarskie. Dawid Murek wraca na ławkę trenerską. Poprowadzi klub z I ligi

PlusLiga