Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Mark Lebedew o pomyśle międzynarodowej ligi siatkarskiej

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Siatkówka poczyniła postępy w ostatnich latach, ale wcześniej była w fazie regresji. Każdy kraj mógłby skorzystać ze wsparcia dwóch lub trzech silnych zespołów, które to wsparcie byłoby skoncentrowane w lidze paneuropejskiej – przyznał w wywiadzie dla Berliner Zeitung trener Mark Lebedew. Jego zdaniem takie nowe rozgrywki mogłyby zastąpić obecną Ligę Mistrzów.

Co pan sądzi o pomyśle, by drużyna z Berlina zagrała w polskiej lidze?



Mark Lebedew: Od dłuższego czasu zajmuje się już siatkówką, pochodzę z siatkarskiej rodziny. Sport jest mniej więcej taki sam, jak 20, 30 czy 40 lat temu. Nic tak naprawdę się nie zmieniło jeśli chodzi o znaczenie siatkówki w społeczeństwie, na świecie. Przesuwamy się krok do przodu, może dwa, a następnie wracamy na swoje miejsce. Zawsze robimy te same rzeczy, mamy takie same pomysły. To nie działa już od 50 lat. Czasem siatkówka odnosi sukcesy w jednym miejscu, czasem w innym. Jedynym miejsce, w którym zauważyłem, że siatkówka się zmienia, jest projekt w Berlinie. Pojawiło się tam nowe myślenie o klubie, o sporcie, o wszystkim. Poprawiono pozycję siatkówki w mieście i w kulturze.

BR Volleys wszedł do dużej hali. Profesjonalnie pokazują siatkówkę, trenują jak zawodowcy, mają marketing i program. To wzór do naśladowania?

– Jedynym sposobem na zmiany w siatkówce jest dokonanie naprawdę sporych przemian. Berlin jest takim przykładem. Zawsze powtarzam, że jeśli ktoś chce zobaczyć, jak można zmienić siatkówkę, jaki ona ma potencjał, powinien przyjechać do Berlina i zobaczyć jak to działa.

Mówi pan tak pomimo tego, że mieszka w Polsce. W kraju, który jest mistrzem świata i w którym siatkówka jest bardzo ważna.

– W latach 70-tych siatkówka miała bardzo ważne miejsce w polskiej kulturze, społeczeństwie. Ludzie znali ten sport.

Bardziej niż we Włoszech?

– Znacznie bardziej niż we Włoszech. Siatkówka nie jest tak istotna we włoskim społeczeństwie. Czytając tam gazetę sportową, siatkówkę można zobaczyć na 31 stronie. Włochy są mocne w siatkówkę, ale siatkówka nie jest mocna we Włoszech.

A w Polsce?

– Siatkówka odgrywa tu dużą rolę w społeczeństwie. Ludzie znają zawodników, drużyna narodowa jest bardzo popularna. Ale nie można sprzedać siatkówki w Polsce, nie ma dla niej sponsorów. Spośród 14 klubów w lidze cztery pierwsze są sponsorowane przez państwowe spółki energetyczne. To nie są prawdziwi sponsorzy, ale jako wielcy pracodawcy w miastach gwarantują pewien rodzaj wkładu publicznego. W większości innych miast głównym sponsorem są samorządy. Istnieją tylko dwa lub trzy kluby, które mają prywatnego sponsora. Ale istnieje znacznie większy potencjał, który nie został jeszcze wyczerpany.

Jaka była reakcja w Polsce na rozmowy BR Volleys z PlusLigą?

– Ludzie, z którymi rozmawiałem sądzą, że to dobry pomysł. Wiedzą, że Berlin to atrakcyjne miejsce i świetni kibice. Dołączenie BR Volleys pozwoli poprawić wizerunek ligi w Polsce. To dobra okazja biznesowa dla klubów z prywatnymi sponsorami. Kluby sponsorowane przez miasta są mniej zainteresowane zwrotem z inwestycji. Pytanie tylko, jak miałoby przebiegać takie dołączenie do polskiej ligi.

Wolałby pan ligę europejską?

– Jednym ze sposobów na zmianę pozycji siatkówki jest dokonanie sporej zmiany. Jeśli porozmawiać ze starszymi ekspertami siatkówki, którzy znają lata 80-te, to przyznają oni, że siatkówka była wówczas ważniejsza niż obecnie. Siatkówka poczyniła postępy w ostatnich latach, ale wcześniej była w fazie regresji. Każdy kraj mógłby skorzystać ze wsparcia dwóch lub trzech silnych zespołów, które to wsparcie byłoby skoncentrowane w lidze paneuropejskiej.

Jakie kraje ma pan na myśli?

– Wszystkie. Nie ma kraju, w którym liga jest cały czas mocna. Włochy mają silną ligę, ale są tylko cztery zespoły z naprawdę dużym budżetem, po czym jest gwałtowny spadek. Miejsca od 6. do 12. mają podobne budżety, ale daleko im do czołowej czwórki. W Polsce są cztery zespoły z dużym budżetem. Pozostałe drużyny mogą pokonać jedną z nich na przykład w styczniu, ale w finale już nie mają szans. Jeśliby wziąć dwie, trzy, cztery drużyny z każdego kraju, może to przyciągnąć bogatych sponsorów, a także zawodników.

To oznaczałoby koniec Ligi Mistrzów?

– Tak, te rozgrywki zastąpiłyby Ligę Mistrzów.

Istnieje jedna liga paneuropejska…

– Tak, grają w Słowenii, Austrii, Chorwacji i na Węgrzech. To jest jakaś wersja tego pomysłu. Ale ta liga nie jest na takim poziomie, jak kiedyś.

Kto powinien wdrożyć taki pomysł w życie? CEV?

– Nie mam pojęcia. Nie chcę spekulować, wiem tylko, że jeśli ma się coś zmienić, to potrzebujemy dużej zmiany. Jeśli niczego nie zmienimy, nie wejdziemy na wyższy poziom, z drugiej strony jeśli wykonamy coś za szybko, kluby mogą upaść. Ryzyko jest wszędzie.

Czy czas pandemii koronawirusa jest właściwy do zapoczątkowania takich zmian?

– Nie ma dobrego ani złego momentu. Właściwy moment jest wtedy, kiedy wszyscy zgadzają się, że coś trzeba zmienić.

Rozmawiała Karin Bühler – cały wywiad w Berliner Zeitung

źródło: Berliner Zeitung, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-06-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved
Piksel Facebooka jest używany do celów remarketingowych, co oznacza, że umożliwia STS wyświetlanie reklam opartych na zainteresowaniach użytkownikom naszej witryny, gdy odwiedzają oni Facebooka lub inne strony internetowe, które również mają zintegrowany piksel Facebooka. Ma to na celu wyświetlanie odpowiednich reklam, które Cię interesują, dlatego dane osobowe są przetwarzane w celach reklamowych, analitycznych, marketingowych, profilowania i śledzenia. Podstawą prawną przetwarzania wymienionych danych jest Twoja zgoda, zgodnie z art. 6 ust. 1 s. 1 lit. RODO - akceptując wyrażasz zgodę na zainstalowanie na twoim urządzeniu piksela Facebooka.
Wyrażam zgodę