– Wciąż jest dla mnie szokiem, że mogę tutaj być. O to walczyłem. Takie nastawienie miałem od pierwszego dnia zgrupowania. Chciałem udowadniać swoją dobrą grą, że zasługuję na udział w kolejnych turniejach. Cieszę się, że znalazłem się w czternastce, bo spełniam swoje marzenia – mówił o powołaniu na mistrzostwa świata Maksymilian Granieczny. Libero polskiej reprezentacji w rozmowie ze Strefą Siatkówki skomentował mecz z Brazylią i zdradził, co sądzi o rywalach w Grupie B mistrzostw świata.
Spełnienie marzeń
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Powołanie na mistrzostwa świata to wielka rzecz. Spodziewałeś się, że wywalczysz miejsce w składzie i otrzymasz powołanie na imprezę docelową?
Maksymilian Granieczny: – Od samego początku sezonu reprezentacyjnego same niespodziewane rzeczy dzieją się dla mnie i sam pobyt tutaj jest czymś niesamowitym. Gdy zostało dwoje libero, to mogłem bardziej się tego spodziewać, że dostanę powołanie. Oczywiście pewne warunki musiały zostać spełnione, to znaczy zdrowie i forma. Jednakże jest to wciąż dla mnie szokiem, że mogę tutaj być. O to walczyłem. Takie nastawienie miałem od pierwszego dnia zgrupowania. Chciałem udowadniać swoją dobrą grą, że zasługuję na udział w kolejnych turniejach. Cieszę się, że znalazłem się w czternastce, bo spełniam swoje marzenia.
Czujesz dumę?
– Tak, jak najbardziej. Myślę, że każdy z nas tutaj, reprezentując barwy Polski czuje dumę. Jest to coś, o czym każdy marzy. Wszyscy oglądaliśmy zmagania reprezentacji za dzieciaka z myślą, że kiedyś się do niej dostanie. Tak, marzenia się spełniają.
Bez przełamania w meczu z Brazylią
Jednym z nich było pokonanie Brazylii, której podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera nie udało się pokonać. Niestety ulegliśmy w trzech setach, ale nie oddaliście boiska bez walki, bo kończyły się one na styku.
– Brazylia naprawdę bardzo się postawiła. Naprawdę dobrze grali. Staraliśmy się im dorównać. Szkoda, że w trzecim secie nie udało się ich dobrej gry przełamać. Jakbyśmy odwrócili losy w tym trzecim secie, to już tylko jedna partia została do tie-breaka. Wtedy też mogłoby się to różnie skończyć. No nic, takie mecze też się zdarzają. Trzeba wyciągnąć wnioski. Przed nami kolejny mecz i zrobimy wszystko, by zwyciężyć.
Chciałam jeszcze zapytać o waszą grupę na mistrzostwach świata. Czekają na was następujący rywale: Holandia, Katar i Rumunia. Co o nich sądzisz?
– To są mistrzostwa świata. Możemy tylko spojrzeć na wyniki mistrzostw świata kobiet. Każdy walczy. Nikt nie oddaje meczów łatwo. Wiadomo, że może to nie są tak wielkie marki jak Brazylia, ale na każdy mecz trzeba będzie wyjść i zrobić swoje i grać jak najlepiej.