Strona główna » Magdalena Stysiak zrobi przerwę od gry w reprezentacji? Atakująca szczerze o sezonie w Turcji

Magdalena Stysiak zrobi przerwę od gry w reprezentacji? Atakująca szczerze o sezonie w Turcji

sport.tvp.pl

Magdalena Stysiak w rozmowie z Sarą Kalisz z TVP Sport podsumowała wymagający sezon w lidze tureckiej. Opowiedziała o problemach z formą, kulisach gry w Eczacibasi Stambuł oraz decyzji co do wyjazdu do Brazylii. Polska atakująca przyznała, że ostatnie miesiące były dla niej bardzo trudne, ale jednocześnie pozwoliły jej nabrać większej pewności siebie. W wywiadzie poruszyła także temat reprezentacji Polski i możliwych zmian w składzie kadry przed kolejnym sezonem.

Wymagający sezon w Turcji

Bieżące rozgrywki w Sultanlar Ligi w Turcji nie są dla Magdaleny Stysiak łatwe, choć jej zespół osiągnął jeden z najważniejszych celów sezonu, awansując do Final Four Ligi Mistrzyń. Z kolei we wtorek wygrał z Fenerbahce w półfinale Pucharu Turcji i już w środę zagra o tytuł z VakifBankiem Stambuł. Polska atakująca w wywiadzie przeprowadzonym przez Sarę Kalisz podkreśliła, że sukces w europejskich rozgrywkach nie przyszedł bez problemów, a w trakcie sezonu drużyna miała momenty wyraźnego falowania formy.

Już faza grupowa pokazała, że droga do najlepszej czwórki wcale nie będzie prosta. Stysiak zwróciła uwagę szczególnie na niespodziewaną porażkę z Olympiakosem Pireus, która mogła mocno skomplikować sytuację jej drużyny. Jak przyznała, późniejsze zwycięstwa z Numia Vero Volley Milano miały ogromne znaczenie dla układu grupy i całej dalszej rywalizacji. – To dla nas osiągnięty cel – bardzo duży, marzyłyśmy o nim. Bardzo chciałyśmy go zrealizować. Wiedziałyśmy, że będzie o to trudno, mimo że w grupie miałyśmy Olympiakos Pireus. To właśnie z tym zespołem przegrałyśmy dość niespodziewanie 2:3 w pierwszym meczu. To była spora wpadka, która mogła mocno skomplikować nam drogę do awansu – powiedziała atakująca.

Jednocześnie podkreśliła, że cała faza zasadnicza nie poszła w pełni po myśli Eczacibasi Stambuł – Myślę, że ten sezon nie był dla nas łatwy, ponieważ nie do końca grałyśmy regularnie. Zdarzały nam się wpadki, nasza gra falowała, a takie rzeczy nie powinny się wydarzać. Trzeba było się jednak z tym pogodzić i starać się nadrobić to, że trochę punktów uciekło nam przez utratę koncentracji – przyznała Stysiak. Czwarte miejsce po rundzie zasadniczej sprawiło, że Eczacibasi musi liczyć się z bardzo trudnym rywalem już na etapie półfinału, co tylko potwierdziło, jak wysokie są obecnie wymagania w tureckiej lidze. Na tym etapie zmierzą się z liderem, czyli Vakifbankiem Stambuł, podobnie jak w finale o Puchar Turcji.

„Do grudnia męczyłam się sama ze sobą”

Indywidualnie dla polskiej atakującej był to sezon pełen walki ze sobą. Magda Stysiak otwarcie przyznała, że przez długi czas nie była zadowolona ze swojej gry i nie potrafiła odnaleźć pełnego balansu na boisku. Nie wiązała tego bezpośrednio z presją bycia pierwszą atakującą, ale raczej z problemem w odnalezieniu odpowiedniego rytmu i własnej formy. Dla zawodniczki, która miała w tym klubie odgrywać kluczową rolę, ten okres okazał się szczególnie trudny psychicznie.

Nie. Wiem, że stać mnie na więcej. Do grudnia męczyłam się sama ze sobą – przyznała siatkarka. Chwilę później dodała jeszcze mocniej: – Nie sądzę, że było to spowodowane presją. Wiedziałam, że będę pierwszą atakującą, że będę grała w każdym meczu, więc wydaje mi się, że byłam na to gotowa. Mimo to nie mogłam odnaleźć się sama ze sobą i swoją formą. Ta mi nie odpowiadała – tłumaczyła Stysiak. Gra w Eczacibasi nauczyła ją jednak bardzo wiele, zwłaszcza pod względem zaufania ze strony trenera.

Nawet w słabszych momentach nie była od razu zdejmowana z boiska, co pozwalało jej odbudowywać się w trakcie spotkań. – Było wiele meczów, podczas których trudno mi się grało, ale mimo to nie zeszłam z boiska. To była fajna nauka na przyszłość. Do połowy sezonu nie byłam z siebie zadowolona, ale teraz dzięki jego zaufaniu czuję się coraz pewniej – doceniła Stysiak. I dodała: – Wydaje mi się, że po prostu dorosłam; stałam się kobietą, nie jestem już dzieckiem – wspomniała atakująca Eczacibasi Stambuł.

Problemy rodzinne i wielkie wsparcie klubu

Na dyspozycję Magdaleny Stysiak wpłynęły nie tylko kwestie sportowe. W wywiadzie zawodniczka zdradziła również, że w trakcie sezonu musiała mierzyć się z problemami rodzinnymi, które mocno na nią oddziaływały. To właśnie wtedy – jak podkreśliła – mogła szczególnie odczuć, jak funkcjonuje klub i jak wygląda jego wsparcie poza boiskiem. Jest się częścią klubowej rodziny, o którą wszyscy troszczą się na różnych polach. W jej ocenie Eczacibasi zdało ten egzamin znakomicie, dając jej nie tylko pomoc organizacyjną, ale przede wszystkim ludzkie zrozumienie i empatię.

W tym roku miałam też problemy rodzinne, które mocno na mnie oddziałały. Klub to widział i bardzo mi pomógł. Dano mi nawet dwa dni wolnego, abym mogła wrócić do Polski i być przy bliskich. Zaoferowano nam również inne, dodatkowe wsparcie. Nie chcę mówić konkretnie, o co chodziło, ale po prostu chcę podziękować publicznie klubowi za to, jak mnie w tym czasie potraktował. To było niesamowite. Okazano mi tyle serca, że aż nie mam słów – zdradziła z wdzięcznością w głosie. Polka nie chciała ujawniać szczegółów tej sytuacji, ale bardzo wyraźnie zaznaczyła, jak ważne było dla niej zachowanie klubu.

Reprezentacja Polski i możliwe zmiany w składzie

W rozmowie nie zabrakło także tematu reprezentacji Polski. Stysiak po raz kolejny podkreśliła, że nie wyobraża sobie odmówić gry dla kadry, choć w tym sezonie reprezentacyjnym poprosi trenera o krótką przerwę. Powód jest bardzo osobisty – rodzinne uroczystości, w których chce uczestniczyć. Po tym czasie ma jednak wrócić do zespołu Stefano Lavariniego i być do jego pełnej dyspozycji. Polska atakująca odniosła się również do możliwych zmian w drużynie narodowej, dając do zrozumienia, że pewne roszady są nieuniknione.

Wielokrotnie powtarzałam, że nigdy nie odmówię reprezentacji i nic się w tej kwestii nie zmieniło. W tym roku poproszę jednak o krótka przerwę. 6 czerwca mój brat ma ślub, a ja jestem świadkową. (…) Nie będzie mnie więc podczas pierwszego turnieju Ligi Narodów w Chinach. Później jednak dołączę do kadry i będę do pełnej dyspozycji trenera – zaznaczyła. Chwilę później dodała, że skład kadry może się nieco zmienić.

Co do powrotów dziewczyn, to o nazwiskach rozmawiać nie chcę, to są ich indywidualne sprawy. Na pewno będą nowe zawodniczki. Wiem też, że niektórych niestety może zabraknąć. Z mojej wiedzy wynika, że nie będą to jednak aż tak duże zmiany, jak w poprzednim roku – powiedziała Stysiak. To ważna informacja w kontekście kolejnego sezonu reprezentacyjnego, która sugeruje, że część siatkarek może zrezygnować lub czasowo zrobić przerwę od gry w kadrze Polski. Według atakującej trzon drużyny prawdopodobnie pozostanie podobny.

Niezależnie od tego reprezentantka Polski jasno podkreśliła, że cele pozostają wysokie. – Niezależnie od składu będziemy walczyć z uśmiechami na ustach. Trzy razy z rzędu sięgnęłyśmy po medale Ligi Narodów, więc nie chcemy przerwać tej passy. Poza są też mistrzostwa Europy. Mamy w nich bardzo wymagającą grupę. Jeśli ktoś mi powie, że Niemki będą rywalkami do bicia, to stanowczo się nie zgodzę – stwierdziła z pewnością.

Miała być Turcja, będzie….Brazylia

Po sezonie w Turcji Magdalena Stysiak zdecydowała się na duży krok w swojej karierze i po raz pierwszy spróbuje sił w lidze brazylijskiej. Jak sama przyznaje, uznała, że to najlepszy moment na taki ruch. Jej nowym klubem będzie Osasco/Sao Cristovao Saude. Nie chodziło tylko o zmianę otoczenia, ale także o świadome wyjście ze strefy komfortu i sprawdzenie się w zupełnie nowym środowisku. Co ciekawe, zawodniczka mogła zostać w Turcji, bo zainteresowanie jej osobą było spore, ale kulisy jednego z transferów sprawiły, że ostatecznie postawiła na Brazylię.

Postawiłam sobie pytanie: „Jak nie teraz, to kiedy?”. Mogłabym zostać w Turcji i grać w różnych klubach. Nie mówię też, że nigdy tu nie wrócę. W Brazylii podpisałam kontrakt na jeden sezon. Uznałam, że to najlepszy czas na ten krok. Pojadę, zobaczę jak tam jest i zawsze będę mogła wrócić – wyjaśniła. Zdradziła też, że była bardzo blisko pozostania w tej lidze, ale sytuacja w jednym z klubów szybko się zmieniła.

Kontrakt z nim był już niemalże podpisany. Prezes bardzo nalegał na pozyskanie mnie i jeszcze jednej zawodniczki, abyśmy przyszły w pakiecie. Powiedział, że chce inwestować w siatkówkę i walczyć o najwyższe miejsca. Cztery dni później z rana ponownie się do mnie zwrócił i powiedział, że… jednak nie ma na nas pieniędzy – zdradziła. Właśnie ten moment sprawił, że nie chciała już więcej ryzykować. – Musiałam to jakoś przełknąć. (…) Może tak po prostu miało być. To dlatego wybrałam Brazylię – zakończyła rozmowę. Dla Stysiak będzie to więc nie tylko sportowa zmiana środowiska, ale również nowy etap życiowy, który może wiele powiedzieć o jej dalszym rozwoju jako zawodniczki i liderki reprezentacji Polski.

Zobacz również:
Joanna Wołosz i Magdalena Stysiak! To one powalczą o złoto Ligi Mistrzyń

PlusLiga