Strona główna » Reprezentantka Polski wybrała USA i nie żałuje. Szok kulturowy był spory

Reprezentantka Polski wybrała USA i nie żałuje. Szok kulturowy był spory

tvpsport.pl

fot. Michał Szymański

Magdalena Jurczyk po sezonie 2024/2025 opuściła TAURON Ligę. Reprezentantka Polski wybrała USA, dołączając do LOVB. W drużynie środkowa odnalazła się świetnie i gdyby nie tęsknota, to wszystko byłoby doskonale. Nie zmienia to jednak faktu, że szok kulturowy dla 30-latki był spory. W rozmowie z Sarą Kalisz dla TVP Sport zawodniczka podsumowała ostatnie miesiące swojego życia.

Ciężko być obojętnym…

Debiutująca przed sezonem liga amerykańska przyciąga coraz więcej Polek. Szlaki w LOVB przecierała Iga Wasilewska, która rozgrywa za oceanem już drugi sezon. Do byłej siatkarki Chemika Police od tego sezonu dołączyła inna środkowa. Mowa tutaj o Magdalenie Jurczyk, która po zdobyciu historycznego mistrzostwa Polski z KS DevelopRes Rzeszów zdecydowała się na poważne zmiany. To natomiast zawarzyło na poszerzeniu horyzontów i przeżyciu paru szoków kulturowych. Reprezentantka Polski otwarcie przyznaje, że nie wszystko w Stanach Zjednoczonych jest takie cukierkowe.

– Na pierwszy rzut oka dobrze, ale jeśli mam być szczera, to wszystko zależy od punktu widzenia. Jeżeli chodzi o treningi, zawodniczki, trenerów czy klub, jestem bardzo zadowolona, jest niesamowicie. Nie zmienia to faktu, że życie w Stanach wygląda inaczej i różni się od tego, do czego byłam przyzwyczajona – przyznała w rozmowie z Sarą Kalisz dla TVP Sport była Rysica, dodając dla zobrazowania konkretne sytuacje.

– (…) Ludzie chodzą chodnikami, wymachują rękami i krzyczą. Przytrafiła mi się nawet śmieszna sytuacja… W sumie teraz mówię, że ona jest śmieszna, ale kiedy miała miejsce, to do śmiechu mi nie było. Szłam z koleżanką i dostrzegłam, że ktoś idzie z naprzeciwka. Nie przyglądałam się jednak temu mężczyźnie. Kiedy się mijaliśmy, odwrócił się do mnie i wykrzyknął „Buuu” do ucha. 

Siatkarski American Dream istnieje?

Choć życie w USA ma swoje ciemne strony, to sportowo jest to zupełnie inna bajka. Nic dziwnego, że młode Europejki tak chętnie za cel obierają amerykańskie uczelnie wyższe, które pozwalają łączyć sport z nauką. Uprzywilejowane są także i seniorki. Rodząca się liga chce przyciągać do siebie kolejne gwiazdy nie tylko finansami, ale również m.in. rozbudowaną bazą szkoleniową, dopasowaną do wszelkich potrzeb.

– Siłownię mamy na wyłączność. Jest ona częścią kompleksu biura, studia do masażu, pokoju fizjoterapeuty, szatni i pokoju do video. Po zajęciach na siłowni musimy przejść do drugiego budynku, w którym mamy halę. Nie jest ona naszą prywatną, ale nigdy nie było problemu z jej dostępnością. Są w niej dwa boiska, jedno jest do naszego użytku. Tylko raz miałyśmy sytuację, w której przez inne wydarzenia musiałyśmy przyjść na trening o 6:00. To było ciekawe doświadczenie – chwali sobie takie rozwiązanie środkowa.

Sara Kalisz w rozmowie z reprezentantkom Polski nawiązała także do tamtejszej 'mody sportowej’. Jednym jednym z głównych sponsorów waszych rozgrywek są Skims. A ubrania zawodniczki dostają od słynnej celebrytki Kim Kardashian.

Tak! Dostaliśmy komplety dresów, bieliznę i t-shirty. Są bardzo piękne – dodała 30-latka, mówiąc też o butach, z którymi zwykle w życiu sportowca jest niemały problem.

To też wielki plus. W kwestii sprzętu, jestem w szoku. Do gry dostałam z dziesięć par butów. Kiedy otrzymałam je nieco wyższe i nie mogłam z nich skorzystać przez stabilizatory, zgłosiłam się, by je wymienić. W odpowiedzi usłyszałam, że te wyższe mogę komuś dać, a mnie zostaną dostarczone nowe, niższe. Poza tym mam chyba dziewięć klubowych bluz, sześć zestawów meczowych… Liga ma dla nas dodatkowe koszulki na wyjazdy, gdybyśmy zapomniały wziąć ze sobą własne komplety. Szaleństwo! – przyznała.

W jedności siła!

W drużynie Jurczyk czuje się świetnie, co potwierdzają jej słowa. Na ten moment siatkarka ma podpisany kontrakt w LOVB do końca bieżącego sezonu. Nie wiadomo jaki będzie jej kolejny krok, zwłaszcza, że tęsknota za ojczyzną, rodziną i przyjaciółmi jest coraz większa.

Najfajniejsze? Dziewczyny, które wszystko odbierają bardzo pozytywnie. Niesamowicie się do siebie odnoszą, poza tym nie ma marudzenia w szatni po meczu czy treningu tak jak w Polsce. Co do „minusów”, to nie ma tu problemu z tym, że ktoś się spóźni. To jest dla mnie dziwne. Zdarza się tak, że już robimy okrzyk w kółku, a ktoś dopiero wchodzi do sali. Dziewczyny pomiędzy częściami treningu korzystają też z telefonów, co było dla mnie niespotykane. Nie pomyślałabym nigdy o tym, by wziąć telefon z szatni na siłownię czy halę. Nie powiem, teraz też tak robię, ale na początku był to dla mnie szok – skomentowała atmosferę w zespole reprezentantka.

Sezon w LOVB dopiero co wystartował. Magdalena Jurczyk otrzymuje pojedyncze szansę pojawienia się na parkiecie. Gorzej wygląda sytuacja Igi Wasilewskiej.

Zobacz również:

Bartosz Kurek i jego miłość do siatkówki i biało-czerwonych barw, które zajmują szczególne miejsce

PlusLiga