Strona główna » Iskry pod siatką! Środkowy Jastrzębskiego Węgla o sportowych zachowaniach

Iskry pod siatką! Środkowy Jastrzębskiego Węgla o sportowych zachowaniach

inf. własna

fot. PressFocus

– Czasami tak jest. To jest sport, więc muszą być emocje. Wiadomo, siatkówka nie jest sportem kontaktowym. Nie można się poprzepychać legalnie (śmiech), więc trzeba jakieś tam słówko czy spojrzenie rzucić – powiedział Łukasz Usowicz w rozmowie ze Strefą Siatkówki po meczu z Cuprum Stilonem Gorzów. Środkowy ocenił rywalizację w Jastrzębiu-Zdroju, odniósł się do atmosfery towarzyszącej meczowi i zapowiedział ostatnie dwa starcia JSW Jastrzębskiego Węgla w rundzie zasadniczej PlusLigi.

Walka do końca o play-off

Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Zbliżamy się do końca fazy zasadniczej PlusLigi. Gorzowianie przystąpili do spotkania na luzie. Wiedzieli bowiem, że utrzymali się w PlusLidze. Wy wciąż macie szansę zakwalifikować się do play-off. Towarzyszy wam stres w związku z tym?

Łukasz Usowicz: Nie, nie nazwałbym tego stresem. Mamy wielką chęć, żeby zagrać w play-off mimo wszystko, mimo tego, co się dookoła dzieje. Walczymy cały czas. Trzy punkty po wygranej ze Stilonem są bardzo cenne. Zostały nam jeszcze dwa spotkania do rozegrania i mam nadzieję, że znajdziemy się w najlepszej ósemce.

Czego oczekiwałeś po tym starciu? Co się ziściło, a co było inaczej?

– Na pewno spodziewałem się ciężkiego i zaciętego meczu, bo drużyna z Gorzowa ma bardzo jakościowych zawodników w swoim składzie. Rywale jednakże pomieszali trochę wyjściową szóstką. Nie byliśmy gotowi na takie zestawienie, ale założenia taktyczne zostały. Widzowie mogli obserwować wiele ciekawych akcji, parę zaciętych końcówek, ale mecz ostatecznie wygrany przez nas.

Piłka meczowa na 3:0 w górze

Pierwsze dwa sety były pod waszą kontrolą. Co się wydarzyło w końcówce trzeciej partii, że jednak padła łupem gości?

– Ciężko powiedzieć. Może trochę spadek koncentracji? W najważniejszym momencie meczu rywale utrudnili nam grę swoimi mocnymi zagrywkami. Wiadomo, w końcówce mieliśmy swoją szansę. Ba, mieliśmy nawet przewagę, piłkę meczową, ale niestety przeciwnik przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Starzy znajomi

Powiedziałeś wcześniej o tym, że rywale trochę pomieszali wam szyki, bo wyszli innym zestawieniem, niż się spodziewaliście. A przecież w JSW Jastrzębskim Węglu występują zawodnicy, którzy w zeszłym sezonie bronili barw Stilonu – Maksymilian Granieczny i Adam Lorenc. Trener Kowal również bardzo dobrze zna ten zespół. Mieliście zatem przewagę?

– Tak, może dobra znajomość zespołu z Gorzowa przez niektórych z nas trochę pomogła, ale każdy sezon jest inny. Rywale pod nowym trenerem też zapewne zmienili swoje założenia taktyczne i swoją grę w jakimś stopniu. W składzie też było kilka zmian. Pojawiły się tam nowe twarze. Musieliśmy więc przygotować się do spotkania, patrząc na obecny stan rzeczy, a nie pod kątem tego, co niektórzy wiedzieli z tamtego sezonu.

Zaczepki z szacunkiem

Meczowi towarzyszyła gorąca atmosfera pod siatką. Co się działo z twojej perspektywy?

– Czasami tak jest. To jest sport, więc muszą być emocje. Wiadomo, siatkówka nie jest sportem kontaktowym. Nie można się poprzepychać legalnie (śmiech), więc trzeba jakieś tam słówko czy spojrzenie rzucić. Zawsze wtedy trochę iskrzy, ale to jest zawsze bardzo sportowe. Nie znaczy to, że się ktoś nie lubi. Odbywa się to tylko z wielkim szacunkiem do siebie.

Poza kilkoma iskrami ogólnie zachowaliście duży spokój. Też masz takie odczucia?

– Może trochę. Na tym etapie już nie ma za dużej emocji, chociaż walczymy o ósemkę cały czas. Przed nami najważniejsza część sezonu tak naprawdę, ale emocje trzymamy na wodzy i to jest najważniejsze.

Dwa mecze o być albo nie być

Dwa mecze do końca tej rundy zasadniczej. Zagracie z Asseco Resovią Rzeszów i Indykpolem AZS Olsztyn. Jakie to będą spotkania? Czego się spodziewasz?

– Już w tym sezonie nie będzie łatwych spotkań. Patrząc na przestrzeni całych rozgrywek, w ogóle nie było łatwych spotkań. Mam nadzieję, że w Rzeszowie pokażemy dużą jakość siatkarską, bo u siebie udało nam się ich ugryźć i wygrać za trzy punkty. Tego byśmy sobie też życzyli na wyjeździe, chociaż wiemy, że nie będzie to łatwe jeszcze w Rzeszowie. U siebie zagramy z podopiecznymi Daniela Plińskiego. Olsztynianie świetnie się prezentują. Myślę, że oba starcia będą bardzo zacięte, bo każdy chce wygrać.

Obserwowałeś starcia Ligi Mistrzów w tym tygodniu?

– Tak, obserwowałem. Może naszą przewagą będzie fakt, iż Rzeszowianie mają trochę więcej setów, więcej skoków w nogach? Zobaczymy.

PlusLiga