Strona główna » Powiedział pas, ale tylko tymczasowo. „Nie zamykam sobie drzwi przed kadrą”

Powiedział pas, ale tylko tymczasowo. „Nie zamykam sobie drzwi przed kadrą”

sport.wprost.pl

fot. Klaudia Piwowarczyk

Wykorzystałem czas tak, jak chciałem. Przede wszystkim poświęciłem go rodzinie, tego wszyscy razem pragnęliśmy od dawna. Po tylu latach łączenia grania klubowego z kadrowym – mówił w rozmowie z „Wprostem” Łukasz Kaczamrek, który w tym sezonie zrobił sobie przerwę od gry w reprezentacji.

Złapać oddech

Łukasz Kaczmarek w tym sezonie zrezygnował z gry w koszulce z orzełkiem na piersi. Powodem była chęć odpoczynku po intensywnych rozgrywkach ligowych i spędzenia więcej czasu z bliskimi. W rozmowie z „Wprostem” opowiedział, jak wyglądały u niego ostatnie miesiące. – Zdecydowanie tego potrzebowałem. Wykorzystałem czas tak, jak chciałem. Przede wszystkim poświęciłem go rodzinie, tego wszyscy razem pragnęliśmy od dawna. Po tylu latach łączenia grania klubowego z kadrowym – przyznał atakujący. Nie zabrakło jednak akcentów sportowych. – Miałem okazję zaliczyć kilka sportowych wydarzeń, na które wcześniej zwyczajnie nie miałem czasu. Nie przyniosłem szczęścia naszym lekkoatletom podczas Diamentowej Ligi w Chorzowie, ale nie ukrywam, byłem pod wielkim wrażeniem. Pierwszy raz widziałem na żywo rywalizację lekkoatletyczną, ależ to się ogląda! Dodatkowo na tak wysokim poziomie, bo praktycznie w każdej konkurencji można było podziwiać medalistki i medalistów, czy to olimpijskich, czy z mistrzostw świat oraz kontynentów, na których na co dzień startują (…). Dorzuciłbym jeszcze mecz Lecha Poznań z Crveną Zvezdą. Niestety, podobnie jak na Stadionie Śląskim, szczęścia nie przyniosłem. Ale atmosfera na meczach Kolejorza była super. (…) Sportowo było jeszcze moje wielkie hobby, czyli wędkarstwo – opowiadał.

Siatkarskie akcenty

Nie oznacza to jednak, że Kaczmarek nie miał przez ten czas nic wspólnego z siatkówką. Wystąpił m.in. w parze z Michałem Kubiakiem podczas turnieju plażowego w Przysusze. Śledził także poczynania kolegów z reprezentacji w Lidze Narodów. – Kibicowałem chłopakom, kiedy tylko miałem możliwość zasiąść przy meczu. Muszę przyznać, że jak wygrali z Włochami finał Ligi Narodów w Chinach, to nawet uroniłem łezkę. To jednak całkiem co innego oglądać tak przed telewizorem to, jak gra obecna reprezentacja. Co więcej, uważam, że dużo więcej nerwów jest przed ekranem niż na boisku, czy nawet w kwadracie dla rezerwowych – mówił.

Kadra? Tak!

Dla atakującego priorytetem jest teraz zbliżający się sezon w Jastrzębskim Węglu. Kibice jednak zadają sobie pytanie, czy w przyszłym sezonie zawalczy o powrót do reprezentacji. – Z pewnością nie zamykam sobie drzwi przed kadrą Polski. Ten rozdział, mam nadzieję, nie jest jeszcze zamknięty, bo gra w reprezentacji, to zawsze jest ogromne wyróżnienie i marzenie każdego sportowca. Byłoby to dla mnie coś miłego, żeby jeszcze zagrać w reprezentacji i z dumą reprezentować nasz kraj. Ale na razie o tym nie myślę i tak daleko nie wybiegam w przyszłość. Zacznijmy od solidnego przygotowania i później zagranego sezonu w PlusLidze. Nad tym się skupiam – przyznał atakujący.

Sasak godnie zastąpił

Pod nieobecność Kaczmarka jednym z liderów kadry i filarów w ataku stał się Kewin Sasak. – Widziałem, jakim dysponuje potencjałem i warunkami, żeby grać na najwyższym poziomie. Mając doświadczenia gry w reprezentacji, jedyny znak zapytania, jaki sobie dawałem przy nazwisku Sasak, to czy wytrzyma głowa. Bo to jest coś, czego na treningu się nie wypracuje. Kewin pokazał jednak, że wszedł do kadry „z buta” i nie zamierza się zatrzymywać. A głowa wytrzymała – powiedział o koledze atakujący. To też ogromna zasługa trenera Grbicia, który dał zaufanie temu facetowi. Jeśli masz coś takiego ze strony szkoleniowca, to nie ma lepszej recepty na sukces. To wartościowsze niż każda rada przekazana na treningu. Dodatkowo pamiętajmy, że kontuzji doznał Kurek, do grania w pełni wracał też dopiero Bołądź. Więc sytuacja w jakimś stopniu wymusiła postawienie od A do Z na Sasaka. I widzieliśmy, jak to wyglądało w Lidze Narodów, a ja wierzę, że na mistrzostwach świata Kewin jest w stanie powtórzyć takie granie – zakończył Łukasz Kaczmarek.

Zobacz również:
Nikola Grbić znów zaskoczył! Na mistrzostwa świata bez jednego z rycerzy

PlusLiga