Liga włoska. Wciąż nie znamy jeszcze wszystkich półfinalistów Serie A. W niedzielę losy ćwierćfinałów odwróciła Valsa Group Modena. O tym, kto awansuje dalej, zadecyduje piąty mecz. Sir Susa Scai Perugia z Kamilem Semeniukiem w składzie poczeka więc jeszcze na swojego rywala.
Kamil Semeniuk już spokojnie czeka
Przypomnijmy, że awans do półfinałów włoskiej Serie A bardzo szybko zapewniły sobie dwie drużyny. Rywalizacja w pierwszym etapie fazy play-off trwa do trzech zwycięstw. Sir Susa Scai Perugia w trzech meczach rozprawiła się z Vero Volley Monza, pokonując rywala kolejni 3:1, 3:2 i 3:0. Przez etap ćwierćfinałów szybko przebrnęli również siatkarze Cucine Lube Civitanova – oni wygrywali z Itas Trentino kolejno 3:1, 3:0 i ponownie 3:1.
Rana Verona dopięła swego
W sobotę, 21 marca rywalizację w swojej parze mogła zamknąć Rana Verona. Podopieczni Fabio Soli zaliczyli potknięcie w zeszłym tygodniu i stan ich ćwierćfinału wynosił już 2:1. W kolejnym meczu siatkarze z Werony nie pozwolili już się zdominować. Nie oddali przeciwnikom nawet seta. W dwóch pierwszych partiach Allianz Milano miało swoje szanse, bowiem zaczynało od prowadzenia (8:6). Za każdym razem jednak decydujące fragmenty należały do przyjezdnych. Trzeci set był natomiast formalnością. Siatkarze z Mediolanu musieli gonić (4:8, 8:16), ale bezskutecznie.
Nie pomógł im nawet świetnie prezentujący się Tommaso Ichino – to on dbał o przyjęcie (52% pozytywnego, 17% perfekcyjnego) i trzymał najwyższy poziom w ataku (10/13, 77% skuteczności). Zabrakło jednak dotychczas pewnego Ferre Reggersa, który nie radził sobie z blokiem rywali. Trzykrotnie został zablokowany, dwukrotnie popełnił błąd, kończąc tylko 35% piłek. Po stronie gości byli dwóch liderów. Noumory Keita może nie do końca radził sobie w przyjęciu, ale w ofensywie robił to co do niego należało – skończył 16/27 ataków, popełnił trzy błędy (59% skuteczności). Dużym wsparciem dla drużyny był także Darlan Souza. Brazylijczyk skończył 9/15 ataków (60% skuteczności), a do tego dołożył dwa bloki i asa serwisowego.
Wciąż jedna niewiadoma…
Jedyna para, w której jeszcze nie wyłoniono zwycięzcy to ta, którą tworzą Valsa Group Modena oraz Gas Sales Bluenergy Piacenza. Jeszcze tydzień temu to ta druga ekipa była bliżej półfinału, ale w niedzielę wszystko na jedną kartę postawili siatkarze Alberto Giulianiego. To był bardzo wyrównany pojedynek – trzy pierwsze sety rozstrzygały się różnicą dwóch „oczek”. Ekipa z Modeny mogła zamknąć mecz 3:1, ale rywal całkowicie zdominował czwartą partię (16:11, 21:14). W tie-breaku jednak Piacenza nie miała żadnych argumentów i przegrała 7:15.
Głównym bohaterem w barwach Modeny był Luca Porro, który dbał o każdy element. Od przyjęcia, które utrzymał na poziomie 52% pozytywnego i 9% perfekcyjnego, po dyspozycję w ataku (14/30, 3 błędy – 47% skuteczności). Najczęściej punktującym w ekipie z Piacenzy był Efe Mandiraci. Zdobywca 17 „oczek” skończył 14 na 30 piłek (47% skuteczności), dokładając pozostałe punkty w polu serwisowym i bloku.
Szalony pojedynek środkowych
Był to również mecz środkowych. Pardo Mati skończył aż 10 na 11 piłek w ataku, co dało mu 91% skuteczności, po dwa punkty dołożył z bloku i zagrywki. Warto docenić też występ 38-letniego Robertlandy Simona. Kubański środkowy zagrał na 70% w ataku (7/10), a do tego dołożył dwie punktowe zagrywki i jeden blok.
Wiadomo już, jak będą się prezentować pary półfinałowe. Rana Verona zmierzy się z Cucine Lube Civitanova. Sir Susa Scai Perugia pozna swojego rywala dopiero w niedzielę, 29 marca – to właśnie wtedy ostatni mecz 1/4 finału rozegrają ekipy z Modeny i Piacenzy. Półfinały zaplanowano na dni 4-12 kwietnia.
Zobacz również:
Wyniki fazy play-off ligi włoskiej siatkarzy









