Ćwierćfinały w Serie A podzieliły zespoły. O krok od awansu do półfinału jest Sir Susa Scai Perugia, którą do wygranej poprowadził Kamil Semeniuk. Na wysokości zadania stanęła Rana Volley Verona, a problem ma Itas Trentino… Bez Alessandro Michieletto, to nie ta sama drużyna, która najpewniej nie będzie w stanie obronić mistrzowskiego tytułu.
Dalej na topie!
Faza play-off we włoskiej Serie A wystartowała. W ćwierćfinałach mierzy się 8 najlepszych zespołów pierwszej części sezonu, i już po pierwszych spotkaniach zrobiło się ciekawie. Wśród pretendentów jest też Sir Susa Scai Perugia, na pokładzie z Kamilem Semeniukiem. Podopiecznym Angelo Lorenzetti’ego udało się ukończyć fazę zasadniczą na 1. miejscu, ciesząc się przewagą nad pozostałymi. Takie rozstawienie sprawiło, że Perugia trafiła na potencjalnie najłatwiejszego rywala.
W pierwszym meczu 1/4 finału drużyna Semeniuka pokonała u siebie Vero Volley Monza 3:1 (21:25, 25:20, 25:16, 25:17). Po fatalnym początku graczom z Monzy udało się podratować sezon, ale nie jest to ta sama drużyna, która jeszcze nie dawno sięgała po medale mistrzostw Włoch. Korzysta na tym Perugia, mając na wyciągnięcie ręki awans do półfinału.

MVP spotkania został Kamil Semeniuk, który zdobył aż 17 punktów, trzymając też w ryzach przyjęcie. Nie do zatrzymania był też Wassim Ben Tara i Oleg Płotnicki. A asem Gianelli’ego był także Russo. Po stronie Vero Volley do końca walczyła para Diego Frascio oraz Martin Atanasov, lecz niewiele to dało.
To by było na tyle…?
Spory problem ma z kolei Itas Trentino. Podopieczni Marcelo Mendeza są cieniem samych siebie, notując parę bolesnych potknięć od czasu absencji Alessandro Michieletto. W niedzielę oficjalnie potwierdzono, że dla włoskiego herosa sezon dobiegł końca. Niewiadomą pozostają mistrzostwa Europy… niemniej gwiazdor nie będzie mógł wspomóc broniących tytułu graczy z Trydentu.
To ogromna strata, którą zespół odczuł już w pierwszym meczu 1/4. Itas w parze znalazło się z Cucine Lube Civitanova. Czarny koń sprzed roku przebojem przedostał się do finału, a teraz może być podobnie. Pierwszy krok w kierunku półfinału udało się już zrobić, bo w Trydencie, to właśnie gracze z Civitanova triumfowali przy stanie 3:1 (25:21, 27:25, 24:26, 25:17). Widok zagubionych czempionów był bolesny dla ich sympatyków, podczas gdy kolejne rewelacyjnie zagrał Aleksandra Nikołow. Młody Bułgar zdobył 26 punktów, zostając najlepszym graczem zawodów. Miał on do pomocy Erika Loeppky’ego i Mattia Bottolo.
Czarny koń na horyzoncie
Podrażnieni porażką w Superpucharze są siatkarze Rana Volley Verona. Nowo rodzący się gigant ma jednak na koncie Puchar Włoch, mierząc w mistrzostwo. Z taką grą wszystko jest realne, a na etapie ćwierćfinałów drużyna spotkała się z Allianz Milano. Grupa z Mediolanu nie miała większych szans, musząc uznać wyższość triumfujących gospodarzy – 3:0 (25:16, 25:15, 25:21). Statuetka dla MVP powędrowała w ręce Roka Mozicia, autora 14 punktów. Jeszcze więcej oczek dołożyła dwójka Noumory Keita i Darlan Souza, a ręce pełne roboty miał Micah Christenson.
Najciekawiej miało być w parze Valsa Group Modena – Gas Sales Bluenergy Piacenza, czyli między zespołami z 4. i 5. miejsca. Ta też faktycznie było. Stawka rośnie, a nadchodzący rewanż zapowiada się znakomicie. Górą była jednak drużyna z Modeny, która rzutem na taśmę pokonała u siebie gości z Piacenzy 3:2 (23:25, 22:25, 25:20, 25:16, 17:15). Emocje w pierwszym pojedynku sięgały zenitu, a gospodarzom udało się odwrócić losy spotkania.

Najlepszym graczem zawodów został Luca Porro, który zdobył 20 punktów, myląc swojego brata, Paolo Porro. Po stronie Modeny błysnął też Buchegger i Davyskiba. Świetnie spisywał się też były Jurajski Rycerz, Luke Perry.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz ligi włoskiej siatkarzy sezon 2025/2026









