14. kolejka we włoskiej Serie A dobiegła końca. Na czele pozostaje Itas Trentino, lecz tyle samo punktów ma Sir Susa Scai Perugia z Kamilem Semeniukiem. Reprezentant Polski rozegrał kolejne świetne spotkanie, zostając MVP spotkania. Wrażeń nie zabrakło też w dole tabeli.
We włoskiej Serie A trwa już runda rewanżowa. Po 14. kolejkach frontmenów jest dwójka i to zapewne między tymi drużynami rozegra się batalia o mistrzostwo. Kolejnym z trofeów jest Puchar Włoch, gdzie także dalej walczą najmocniejsi. Stawce włoskiej ekstraklasy przewodzi Itas Trentino, mając na koncie 35 punktów (12 wygranych, 2 porażki).
Wciąż panujący mistrzowie mają nadzieję na obronę tytułu, lecz sprawy nie ułatwia rozdrażniona finiszem poprzedniego sezonu Sir Susa Scai Prerugia. Drużyna Kamila Semeniuka także ma na koncie 35 'oczek’, a ponadto triumfowała niedawno w Klubowych Mistrzostwach Świata.
Giganci nie do ruszenia!
W 14. rundzie łupem graczy Itas Trentino padło spotkanie z Cucine Lube Civitanova – 3:1 (25:22, 25:20, 21:25, 25:22). Mogło być 3:0, gdyby nie to, że dwa udane sety nieco uśpiły gospodarzy. Czempionom udało się jednak stanąć na wysokości zadania, zgarniając kolejny komplet punktów. Kolejny świetny występ ma za sobą Alessandro Michieletto. Gracz nr 1 2025 roku według FIVB upolował 17 'oczek’. Nie do zatrzymania była też para Jordi Ramon Ferragut i Theo Faure, punktując po 15 razy. Po stronie gości do końca walczył Aleksandar Nikołow, który zdobył aż 24 punkty.
Na zwycięskiej ścieżce jest też Sir Susa Scai Perugia. Drużyna Kamila Semeniuka pokonała Allianz Milano – 3:1 (25:21, 23:25, 25:14, 25:19). Drugi set należy uznać za potknięcie. W dwóch kolejnych przyjezdni nie mieli już nic do powiedzenia, nie przekraczając nawet bariery 20 punktów. Ciężko wymarzyć sobie lepszy początek roku w wykonaniu reprezentanta Polski, który zdobył 14 punktów i został MVP zawodów.
Semeniuk w tym sezonie jest pewniakiem Angelo Lorenzetti’ego. Podobnie jak punktujący 18 razy Wassim Ben Tara, czy towarzyszący Polakowi Oleg Płotnicki. Po drugiej stronie dał z siebie maksa Ferre Reggers, który jest zresztą na celowniku giganta.
Czuć za plecami oddech Rana Volley
Tuż za plecami hegemonów czai się gwiazdorska Rana Volley Verona, tracąc do głównych pretendentów zaledwie 'oczko’. Zespół miał swój przestój, ale po zadyszce nie ma już śladu. Łupem faworytów błyskawicznie padło spotkanie z Vero Volley Monza – 3:0 (25:20, 25:12, 27:25). Drużyna z Monzy jeszcze niedawno stała na krajowym podium, za ciosem nie udało się jednak pójść, a próba budowy potęgi się nie powiodła. Teraz zespół znajduje się w kropce, gdzie już w poprzednim sezonie walczył o utrzymanie.

Rana Volley do weekendowej wygranej pewnym krokiem poprowadził Micah Christenson, który sam zdobył 5 punktów. Nie do zdarcia jest dalej Noumory Keita, a swoje dokładał Rok Mozić. W ekipie gospodarzy najwięcej zrobił Krisztian Padar, lecz po ich stronie brakowało wyraźnego frontmena.
Dalej muszą gonić…
Wciąż gonić czołówkę musi dwójka innych gigantów. Po pierwsze jest to Valsa Group Modena, którego siatkarzom udało się pokonać Sonepar Padova – 3:1 (20:25, 25:20, 25:23, 25:17). Falstart niczego nie przekreślił, a drużyna dociągnęła mecz do końca, zgarniając przy tym kolejny komplet punktów. Świetnie zagrał Lucca Porro, punktując 19 razy. Miał on jednak do pomocy Giovanni’ego Sanguinetti’ego oraz Paula Bucheggera. Po stronie zespołu z Padwy wszystko na jedną kartę niejednokrotnie stawiał Mattia Orioli.
Jeszcze okazalszy triumf odnotować udało się graczom Gas Sales Bluenergy Piacenza. Jeden z pretendentów wypunktował do zera MA Acqua S.Bernardo Cuneo – 3:0 (25:17, 25:22, 25:17). Rywale nie mieli nic do powiedzenia, mogąc jedynie rozkładać ręce z bezsilności. Na swoim poziomie zagrał Efe Mandiraci, zdobywając 13 punktów. O 'oczko’ mniej ugrał Gianluca Galassi, sporo dołożył też Alessandro Bovolenta. W Cuneo najaktywniejszy był Marko Sedlacek.
Na żyletki w 'hicie’ dołów
Na żyletki było w meczu dwóch ostatnich drużyn, które ofiarnie walczą o prawo pozostania we włoskiej ekstraklasie. Mowa tutaj o Yuasa Battery Grottazzolina i Cisterna Volley. Pomimo wygranej wciąż gorzej wygląda sytuacja Grottazzolina. Zespół ma na koncie zaledwie 4 'oczka’, podczas gdy graczom Cisterna Volley udało się dotychczas ugrać 7 punktów. Aby jednak opuścić strefę spadkową należy mieć więcej niż 11 punktów, do czego długa droga.
Nie zmienia to jednak faktu, że wrażeń w spotkaniu outsiderów nie brakowało, a całość zakończyła się wynikiem 3:2 dla Yuasa Battery Grattazzolina – (20:25, 26:24, 25:22, 23:25, 15:9).
Zobacz również:
Wyniki i terminarz ligi włoskiej siatkarzy sezon 2025/2026









