Strona główna » Stefano Lavarini był blisko. Rozdrażnionego mistrza jednak ciężko zatrzymać

Stefano Lavarini był blisko. Rozdrażnionego mistrza jednak ciężko zatrzymać

inf. własna

fot. Alamy

Liga włoska. Siatkarki Prosecco Doc A.Carraro Imoco Conegliano i Numia Vero Volley Milano rozpoczęły wielką batalię o mistrzostwo Włoch! Te zespoły mierzą się ze sobą w finale już po raz czwarty w przeciągu ostatnich pięciu lat. W drugą sobotę kwietnia rozegrały pierwsze spotkanie, a po nim bliżej złotego medalu są obrończynie tytułu.

We włoskiej Serie A kobiet właśnie rozpoczęła się decydująca rywalizacja o mistrzostwo Włoch. O tym, kto sięgnie po złoty medal, najszybciej możemy się dowiedzieć 19 kwietnia. Nie jest to jednak pewny scenariusz, bowiem drużyny w finale będą walczyć do trzech zwycięstw. Prosecco Doc A.Carraro Imoco Conegliano o krajowy tytuł gra po raz ósmy z rzędu. Po raz czwarty o złoto mierzy się natomiast z Numia Vero Volley Milano.

W poprzednim sezonie zespół Joanny Wołosz był lepszy i sięgnął po kolejny z rzędu tytuł mistrzowski. Ostatnie miesiące jednak pokazują, że drużyna z Mediolanu ma duży potencjał na to, by pokrzyżować rywalkom plany na obronę tytułu. Pod koniec 2025 roku odebrały im już szansę na kolejny Superpuchar Włoch. Imoco Conegliano kilka miesięcy później wróciło na zwycięską ścieżkę w krajowym pucharze, ale wygląda na to, że również finał Serie A będzie bardzo zacięty.

Alamy

Początek nie zwiastował problemów

Gdy zatrzymana na prawym skrzydle została Paola Egonu, siatkarki z Conegliano prowadziło 6:3. Kolejne minuty gry również układały się pod dyktando broniących tytułu. W ofensywie nie do zatrzymania była Gabriela Braga Guimaraes, brała ona na siebie niemal każdą piłkę. Na półmetku Imoco Conegliano dominowało już znacznie, bo 14:7. Podopieczne Daniele Santarelliego nie przestawały pilnować rywalek na siatce. Coraz trudniej było siatkarkom z Mediolanu zdobywać punkty w ofensywie. Niewiele pomogły zmiany w końcówce seta, ani nawet to, że rywalki podawały rękę przez pojedyncze błędy własne – 21:17. Decydujący punkt na konto gospodyń trafił po zerwanym ataku Egonu.

Mistrzynie Włoch utknęły

W drugiej partii role się odwróciły. Tym razem to zespół z Mediolanu zaczął punktować blokiem, dzięki Khalii Lanier i Henie Kurtagić. Przyjezdne upatrzyły sobie za cel wyłączenie z ataku Isabelle Haak. Dzięki temu odskoczyły na 9:5. Widoczna była lepsza gra na skrzydłach po stronie Vero Volley Milano. Gdy asem serwisowym na dodatek popisała się Kurtagić, zrobiło się już 12:6. Na ratunek musiała przyjść Gabi, trochę pomogły środkowe i straty udało się częściowo zniwelować. Wciąż jednak w lepszej sytuacji były podopieczne Stefano Lavariniego, które na finiszu prowadziły 20:17. Znów w decydującym etapie zaczęła mylić się Egonu, a to już był spory problem przyjezdnych – 22:21. Obrończynie tytułu doprowadziły do rywalizacji na przewagi, ale rywalki zachowały chłodną głowę.

Najbardziej wyrównany początek miał set numer trzy (5:5). To wynikało przede wszystkim z błędów serwisowych po obu stronach. Na skrzydłach ciosami wymieniały się oczywiście Haak i Egonu. Dopiero gdy odpowiedzialność wzięła na siebie również Zhu Ting, gospodynie odskoczyły na dwa „oczka”. Później jednak Imoco pogrążyły błędy w ataku. Gdy Rebecca Piva podjęła dobrą decyzję na skrzydle, o czas przy stanie 12:14 musiał poprosić trener Santarelli. Gra toczyła się punkt za punkt. Później jednak sprawy w swoje ręce znów wziął duet Lanier – Kurtagic i momentalnie przyjezdne zbudowały zapas 20:16. Nawet kiwki zaskakiwały drużynę z Conegliano. Tę partię wicemistrzynie kraju wygrały więc pewniej, niż poprzednią.

Set uratowany w ostatnim momencie!

Lanier kontynuowała dobrą passę w ataku podczas kolejnej partii. Początkowo gospodynie zdobywały punkty tylko dzięki błędom rywalek – 3:3. Gra toczyła się punkt za punkt, obie ekipy próbowały dołożyć coś ekstra do wyniku zagrywką, ale często kończyło się to błędami. Dopiero gdy w ataku pomyliła się Gabi, a blokiem popisała się Anna Danesi, przyjezdne odskoczyły na 10:8. Do wyrównania dobrymi decyzjami doprowadziła Ting i gra zaczęła się od nowa. Obrończynie tytułu falowały, a po ich stronie pojawiało się sporo niedokładności. Przez to trudno było im doprowadzić do przełamania – 17:17. Od zadań specjalnych w tym secie była jednak Cristina Chirichella. To ona dała impuls w decydującym momencie i Imoco miało wszystko w swoich rękach – 24:22. Ponownie doszło do wymiany na przewagi, jednak z innym skutkiem.

One uwielbiają takie batalie

O zwycięstwie miał przesądzić tie-break. Jego pierwsze minuty były wyrównane – 3:3. Błędy od teraz ważyły podwójnie. Gdy Sarah Fahr zepsuła zagrywkę, a kolejny blok dołożyła Kurtagic, przyjezdne zmieniały stronę boiska z zapasem 8:5. Sytuację próbowała ratować Ting, na siatce zaskoczyła też Wołosz – 10:10. Wynik zmieniał się dynamicznie. Fahr zrehabilitowała się w polu serwisowym, dając prowadzenie 13:11. Tego już aktualne mistrzynie kraju nie oddały. Najcenniejszy punkt w tym meczu trafił na konto Imoco po autowym serwisie Egonu.

MVP: Monica De Gennaro

Prosecco Doc A.Carraro Imoco Conegliano – Numia Vero Volley Milano 3:2
(25:20, 25:27, 20:25, 27:25, 15:13)

Składy zespołów:

Imoco: Wołosz (3), Gabi (20), Fahr (9), Haak (28), Ting (18), Chirichella (8), De Gennaro (libero) oraz Daalderop, Adigwe (1), Ewert i Scognamillo
Vero Volley: Kurtagić (16), Bosio (2), Lanier (17), Danesi (8), Egonu (19), Piva (16), Fersino (libero) oraz Akimova (5), Sartori (1), Miner i Pietrini (1)

Zobacz również:
Magdalena Stysiak mogła zawiesić na szyi medal. Agnieszka Korneluk dalej walczy!

PlusLiga

  • Warta Zawiercie marzy o złocie! Czy przed wizytą na Podpromiu zyska przewagę?

    Warta Zawiercie marzy o złocie! Czy przed wizytą na Podpromiu zyska przewagę?

  • PlusLiga. Walka o półfinał przepłacona kontuzją?

    PlusLiga. Walka o półfinał przepłacona kontuzją?

  • Fuzji nie będzie. Barkom Każany Lwów zagra w Jastrzębiu, ale…

    Fuzji nie będzie. Barkom Każany Lwów zagra w Jastrzębiu, ale…