Strona główna » Kamil Semeniuk wciąż może zrobić hat-tricka! Zespół Polaka wykonał zadanie błyskawicznie

Kamil Semeniuk wciąż może zrobić hat-tricka! Zespół Polaka wykonał zadanie błyskawicznie

inf. własna

fot. Roberto Tommasini/Alamy

Sir Susa Scai Perugia oraz Cucine Lube Civitanova są już pewne awansu do półfinału mistrzostw Włoch. Pozostałe dwie pary będą rywalizować dalej. Losy w trzecim meczu odwróciły bowiem Gas Sales Bluenergy Piacenza oraz Allianz Milano. Kamil Semeniuk wciąż ma szansę na hat-tricka – wygrał już w tym sezonie Superpuchar Włoch i Klubowe Mistrzostwa Świata, a może do tego dołożyć złoto ligi włoskiej.

We włoskiej Serie A rywalizacja w ćwierćfinale toczy się do trzech zwycięstw. W środę, 18 marca rozegrano już trzecią kolejkę, ale nie wszystkie zagadki zostały rozwiązane. Pewne awansu na ten moment są tylko dwie ekipy.

Kamil Semeniuk będzie grać o medale

Sir Susa Scai Perugia z Kamilem Semeniukiem na pokładzie, przed trzecim spotkaniem miała dużą kartę przetargową w kieszeni. Poprzednie dwa spotkania wygrywała kolejno 3:1 i 3:2, a więc pozostawał ostatni krok w stronę półfinałów. Tym razem Klubowi Mistrzowie Świata pokusili się o jeszcze inny wynik. Siatkarze z Perugii w pierwszej odsłonie pokazali swoją moc na zagrywce, posyłając aż cztery asy. Byli też bardziej stabilni w ofensywie. Tylko w drugim secie Vero Volley Monza miała szansę na przełamanie, tocząc w miarę wyrównany pojedynek (8:6, 16:15). To był też ich najlepszy fragment, jeśli chodzi o skuteczność w ataku. Końcówka jednak poszła za głosem gospodarzy.

Kamil Semeniuk był wsparciem w przyjęciu – odbierał piłki ośmiokrotnie na poziomie 63% pozytywnego i 38% perfekcyjnego przyjęcia. W ataku skończył 9 na 20 piłek (45% skuteczności), raz zapunktował też blokiem. Ofensywa skupiała się także na Wassimie Ben Tara oraz Ołehu Płotnickim, czyli klasycznym trio ekipy z Perugii. Na wyróżnienie zasłużył również Roberto Russo, który skończył 82% swoich ataków, dokładając do tego dwa bloki i asa serwisowego.

Itas Trentino na straconej pozycji, a robił co mógł

Cucine Lube Civitanova doskonale wykorzystało fatalną sytuację Itasu Trentino. Mocno osłabiona drużyna Marcelo Mendeza nie miała zbyt wielu argumentów w trzecim spotkaniu, choć zdołała doprowadzić do dwóch setów na przewagi. Jednego nawet zwyciężyła, mimo że początkowo przegrywała go nawet 3:8. Mimo osłabionego składu, gracze z Trydentu trzymali świetny poziom w ataku (52% skuteczności). Dbali o to przede wszystkim Theo Faure (15 punktów, 14/25 w ataku) i Alessandro Bristot (17 punktów, 15/27 w ataku).

Rywale jednak potrafili odpowiedzieć tym samym. Sam Aleksandar Nikołow zdobył 25 „oczek”, z czego 21 w ataku (54% skuteczności). Dobrze radził sobie także Eric Loeppky (11/21 w ataku, 52% skuteczności), a do tego wszystkiego swoje dołożył Giovanni Gargiulo. Środkowy nie tylko doskonale rozumiał się z rozgrywającym, ale też murował siatkę.

Efe Mandiraci – co on wyprawia?

Stan rywalizacji z 0:1 na swoją korzyść odwróciła Gas Sales Bluenergy Piacenza. Po pierwszej porażce z Valsa Group Modena, ekipa Dante Bonifante wzięła się do roboty i najpierw wygrała w tie-breaku, a teraz zamknęła drugi mecz na swoją korzyść po czterech partiach. Niewiele zabrakło Modenie, by doprowadzić ponownie do pięciosetowej rywalizacji, bo wszystko zakończyło się wynikiem 30:28 dla gości.

Solidne spotkanie w barwach Modeny rozegrał Pardo Mati, który skończył wszystkie 7 piłek w ataku. Wyróżnił się też Uładzisłau Dawyskiba (13/21 w ataku, 62% skuteczności), ale z kolei Luca Porro miał słabszy dzień w ofensywie (13/33 w ataku, 39% skuteczności). Dołożył pięć asów serwisowych, ale to było za mało na tak grającego rywala. Show po stronie Piacenzy zrobił Efe Mandiraci, który w ofensywie zagrał na 68% skuteczności (17/25). Posłał nawet dwa asy, a w przyjęciu osiągnął 42% pozytywnego i 27% perfekcyjnego.

Belgijsko-japoński duet nie do zdarcia

Swoją ostatnią szansę wykorzystał też Allianz Milano. Nie było o to łatwo, bo każda z partii toczyła się wyrównanym rytmem i była bliźniaczo podobna do innych. Po dwóch wygranych setach na przewagi, przyszedł czas dominacji Rana Verony. Wszystko jednak rozstrzygnęło się w tie-breaku, a tam już zdecydowanie lepsi byli przyjezdni.

Ekipie z Werony nie wystarczył wybitny Noumory Keita, który do wyniku dołożył aż 29 „oczek”. W ataku nie miał sobie równych, kończąc 25 na 41 piłek (61% skuteczności), a do tego dołożył jeszcze trzy asy i blok. Miał u boku równie świetnego Roka Mozica (15/21 w ataku, 71% skuteczności), a i tak nie było to wystarczająco. Ekipa z Mediolanu miała bowiem swój belgijsko-japoński duet nie do zdarcia. Ferre Reggers zdobył 24 punkty, z czego 22 w ataku (50% skuteczności). Po jednym „oczku” dorzucił w bloku i polu serwisowym. Bardzo na plus pokazał się także Tatsunori Otsuka – zdobywca 17 punktów zagrał na 62% skuteczności w ataku, a ponadto trzymał przyjęcie w ryzach (50% pozytywnego, 8% perfekcyjnego). Nie omieszkał też posłać trzech asów serwisowych.

Zobacz również:
Maciej Muzaj święci triumfy. On i były siatkarz Asseco Resovii ze złotem


PlusLiga