Strona główna » Kamil Semeniuk odwrócił losy trudnego meczu! Awans to już tylko formalność?

Kamil Semeniuk odwrócił losy trudnego meczu! Awans to już tylko formalność?

inf. własna

fot. PressFocus

Liga włoska. Już druga kolejka meczów ćwierćfinałowych została zakończona. Aż w trzech parach sytuacja stała się bardzo klarowna. Wśród ekip, które w rywalizacji mają bilans 2:0, znalazła się Sir Susa Scai Perugia z Kamilem Semeniukiem w składzie. Polak rozegrał kapitalne spotkanie i odwrócił jego losy. Kto jeszcze zachwycił? Gracze młodego pokolenia – Ferre Reggers i Aleksandar Nikołow.

Sir Susa Scai Perugia nie bierze jeńców

W ćwierćfinałach włoskiej Serie A rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Z pary Sir Susa Scai Perugia i Vero Volley Monza, zdecydowanie bliżej kolejnego etapu rozgrywek jest zespół Kamila Semeniuka. Choć w drugim starciu także nie obyło się bez trudności, bo ekipa Polaka nie robiła większej krzywdy rywalom swoim serwisem, to po przegranej pierwszej odsłonie sytuacja się poprawiła. Zespół Angelo Lorenzettiego potrafił zmobilizować się do powrotu. Bez problemu odrobili pięciopunktową stratę w drugim secie, a od połowy seta mieli wszystko w swoich rękach. Bardzo dobrze spisywał się Kamil Semeniuk, który miał duży wkład w zwycięstwo po emocjonującej końcówce.

Zwrotów akcji nie brakowało także w późniejszym etapie meczu. Najpierw na wysokie obroty ponownie weszła ekipa gospodarzy i stopniowo budowała swoją przewagę w trzeciej odsłonie (16:13, 21:17). Goście ani razu nie zapunktowali blokiem, podczas gdy Monza skutecznie korzystała z tego elementu. Odmieniło się to w czwartej odsłonie. Wówczas Perugia za cel obrała sobie zatrzymanie liderów po stronie rywala i postawiła aż pięć „czap”. Ten set toczył się od początku pod dyktando Klubowych Mistrzów Świata. Dobrą passę przełożyli na tie-breaka, którego zamknęli z zapasem 15:11.

Wielki Kamil Semeniuk!

W tym emocjonującym pojedynku było dwóch niekwestionowanych liderów. Aż 27 punktów uzbierał Diego Frascio. Jego dyspozycja w ataku była dużym problemem Perugii, bowiem na 42 piłki skończył 24 (57% skuteczności). Dwukrotnie punktował też blokiem, a raz zagrywką. Bohaterem ekipy z Perugii był nie kto inny, jak Kamil Semeniuk. Reprezentant Polski trzymał w ryzach przyjęcie (63% pozytywnego, 44% perfekcyjnego). Na tym jego wsparcie się nie skończyło, bowiem w ofensywie skończył 21 na 35 ataków (60% skuteczności) oraz dołożył jeden blok.

Ferre Reggers zachwyca, ale sam meczu nie wygra

Druga runda była trudniejsza także dla Rana Verony, która w pierwszym spotkaniu z Allianz Milano wygrała 3:0. Tym razem ekipa z Mediolanu należycie wykorzystywała atut własnej hali. W pierwszej odsłonie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę po walce na przewagi, a następnie poszła za ciosem i wygrała kolejną 25:20. Zwycięzcy Pucharu Włoch nie zamierzali jednak tak łatwo się poddać i udowodnili swoją wartość w kolejnych odsłonach (16:25, 22:25). O zwycięzcy zadecydował tie-break. Tam już zabrakło pewności siebie gospodarzom, a rywal odskoczył na kilka „oczek” przy pierwszej możliwej okazji.

Wybitne spotkanie rozegrał Ferre Reggers! Utalentowany Belg dołożył do wyniku aż 33 punkty. Zwłaszcza przy takiej zdobyczy, jego skuteczność w ataku robi wrażenie. Na 45 piłek skończył 28 (62% skuteczności). Był też bardzo czujny na siatce, bo czterokrotnie zatrzymał rywali. Do tego dołożył jeden blok. Belgowi nikt nie mógł się równać, ale w pojedynkę nawet w takiej formie niewiele mógł zdziałać. Po stronie gości popis dał Darlan Souza. Zdobywca 18 „oczek” zamknął licznik ofensywy na 73% skuteczności (16/22). Najlepiej punktującym zespołu był za to Noumory Keita, który dołożył 21 „oczek”.

Problemy nie opuszczają Itasu Trentino…

Trzeba przyznać, że Itas Trentino jest w dołku po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Wciąż muszą radzić sobie bez Alessandro Michieletto, a do tego znów kontuzji doznał Daniele LaviaTe problemy należycie wykorzystało Cucine Lube Civitanova, które tym razem nie straciło ani seta. Na palcach jednej ręki można było policzyć momenty, kiedy to gracze z Trydentu mieli zapas po swojej stronie. Gospodarze kontrolowali przebieg meczu od początku do końca, zwyciężając kolejno do 22, 14 i 20.

Nikogo nie zaskoczy fakt, że najlepszym zawodnikiem Lube był Aleksandar Nikołow. Na jego 19 punktów złożyło się 17 udanych ataków (65% skuteczności), jeden blok i jeden as. W ekipie przeciwnej odpowiedzialność na swoje barki wziął Jordi Ramón. Skończył 11 na 22 ataki i po jednym punkcie dołożył z pola serwisowego oraz bloku.

Najbardziej nieprzewidywalna para?

Tylko w jednej parze ćwierćfinałowych rywalizacja wyrównała się do stanu 1:1. Po ostatniej porażce 2:3, tym razem Gas Sales Bluenergy Piacenza zrewanżowało się w pięciosetowym boju Valsa Group Modena. Nie było o to łatwo, bo przyjezdni początkowo mieli wszystko w swoich rękach i pierwszego seta zapisali wyraźnie na swoje konto (18:25). Dwie partie rozstrzygały się na przewagi, ale mimo to Piacenza potrafiła postawić się rywalom.

Pierwsze skrzypce grali Alessandro Bovolenta oraz Efe Mandiraci. Włoch dołożył od siebie 23 punkty, kończąc 22 na 45 ataków (49% skuteczności) i dokładając jednego asa. Gracz z Turcji jeszcze lepiej zaprezentował się w ofensywie (18/32, 56% skuteczności). Postraszył też rywali zagrywką oraz raz zablokował. Po stronie gości najlepiej wypadał Luca Porro, zdobywca 21 „oczek”.

Zobacz również:
Wyniki rundy play-off – liga włoska mężczyzn

PlusLiga