Strona główna » Liga włoska: Kamil Semeniuk potrzebuje jeszcze tylko jednego zwycięstwa!

Liga włoska: Kamil Semeniuk potrzebuje jeszcze tylko jednego zwycięstwa!

inf. własna

fot. Sir Safety Perugia – Facebook

Liga włoska. Kamil Semeniuk jest coraz bliżej wielkiego finału mistrzostw Włoch. Sir Susa Scai Perugia w czwartek postawiła drugi krok w stronę awansu. W drugiej parze półfinałowej rywalizacja ma bardziej wyrównany charakter, bo Cucine Lube Civitanova wyrównało jej stan.

Sir Susa Scai Perugia miała szansę postawić przedostatni, drugi krok w kierunku wielkiego finału. Zespół, w którym od 2022 roku gra Kamil Semeniuk, chciałby wrócić na szczyt włoskiej Serie A po roku przerwy. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem, bo przecież sięgnął kilka dni temu po kolejny Superpuchar. Wcześniej Perugia świętowała jeszcze jeden sukces – Klubowe Mistrzostwo Świata.

W czwartkowy wieczór, przyszło im się mierzyć na wyjeździe. W drugim meczu półfinałowym Gas Sales Piacenza również nie mogła skorzystać ze wsparcia Efe Mandiraciego na pełnym dystansie. Jak się jednak okazało, nie było to wielkie osłabienie dla drużyny, bo potrafiła napsuć nerwów rywalom.

Piacenza próbowała postraszyć

Pierwsza partia od początku układała się pod dyktando klubowych mistrzów świata. Po udanym ataku Wassima Ben Tary udało im się odskoczyć na 8:6. Gospodarze zdołali wyrównać, ale nie na długo. Problemy w ataku miewał Alessandro Bovolenta. Gdy został zatrzymany przezRusso, Perugia ponownie miała zapas punktowy – 13:10. Im dalej w set, tym dystans zwiększał się na korzyść przyjezdnych. Szybko więc doszło do zamknięcia premierowej odsłony, a decyduj punkt zdobył Kamil Semeniuk.

Bovolenta chciał się zrehabilitować za kiepski początek meczu. Z kolei goście mieli problem ze skończeniem swoich ataków. Powstała więc seria 6:0 dla Piacenzy. Drużyna Angelo Lorenzettiego szukała rozwiązań, ale jej możliwości w tym secie kończyły się na grze punkt za punkt. Przyjezdnym niewiele dawały nawet liczne błędy serwisowe rywali – 14:10. Dopiero bliżej końcowego fragmentu seta, Perugia złapała kontakt. Blok Ołeha Płotnickiego dał wynik 19:18, ale gospodarze zdołali utrzymać przewagę po swojej stronie.

Efekt taki sam, jak wcześniej

Perugia wróciła na dobre tory w kolejnej partii. Ben Tara szybko zapewnił ekipie prowadzenie 9:6. Od tego momentu goście mieli wszystko pod kontrolą. Często punktował Płotnicki, a w końcówce decyzje w ofensywie wziął na siebie ponownie Ben Tara – 20:25.

Rywale nie zamierzali tak łatwo odpuszczać. Odpalił się Jose Gutierrez i z jego pomocą w ataku, Piacenza zbudowała mały zapas (6:4, 9:7). Perugia mogła jednak liczyć na Płotnickiego, który celną zagrywką doprowadził do wyrównania. Od tego momentu trwała wymiana ciosów i tylko można było czekać na to, która strona czymś zaskoczy. Przyjezdni postawili na szczelny blok. Dwukrotnie z rzędu zamknęli kierunek i zrobiło się 21:19 dla nich. Do tego gospodarze mieli problemy z przyjęciem zagrywki Roberto Russo. Praktycznie serwis środkowego zamknął ten mecz, a najważniejszy punkt zdobył z lewego skrzydła Semeniuk.


Gas Sales Bluenergy Piacenza – Sir Susa Scai Perugia 1:3
(18:25, 25:22, 20:25, 20:25)

Cucine Lube Civitanova i Rana Verona jeszcze pograją

Wiadomo, że na trzech meczach nie zakończy się rywalizacja drugiej półfinałowej pary. Po pierwszej kolejce bliżej awansu była Rana Verona, ale można było się spodziewać, że Cucine Lube Civitanova na własnej hali zagra znacznie lepiej. W środę, 8 marca jeszcze aktualny wicemistrz Włoch doprowadził do wyrównania stanu. Mecz pozostawiał wiele do życzenia, obie ekipy bardzo falowały. Mnóstwo błędów pojawiło się przede wszystkim w polu serwisowym – 26 po stronie ekipy z Werony, a 28 w wykonaniu Lube. Podopieczni Giampaolo Medei z reguły podejmowali jednak lepsze decyzje w końcówkach.


Żadnym zaskoczeniem nie była postawa Aleksandara Nikołowa, który po raz kolejny udźwignął odpowiedzialność w ważnym momencie. Bułgar zanotował 18 punktów, kończąc 16 na 35 ataków (46% skuteczności) i dokładając dwa „oczka” blokiem. Utrzymał przyjęcie na poziomie 50% pozytywnego i 20% perfekcyjnego. Nieźle wypadł także Mattia Bottolo, który dołożył do wyniku 12 punktów – 9/18 atakiem (50% skuteczności), dwa blokiem i jeden z pola serwisowego. W polu zagrywki mylił się natomiast bardzo często.

Po stronie zespołu z Werony jedynym pozytywnym akcentem był Noumory Keita, który utrzymał solidny poziom ofensywy – skończył 14 na 28 piłek (50% skuteczności). Razem z Matteo Staforinim zadbał również o element przyjęcia. Malijczyk jednak również nie radził sobie w polu serwisowym, podobnie jak jego koledzy. Tylko on i Darlan Souza posłali razem aż 15 nieudanych zagrywek.

Cucine Lube Civitanova – Rana Verona 3:1
(26:24, 25:21, 21:25, 25:22)

Zobacz również:
Terminarz i wyniki fazy play-off – włoska Serie A siatkarzy

PlusLiga

  • Nie ma czasu do stracenia. Już w niedzielę pierwsza walka o finał

    Nie ma czasu do stracenia. Już w niedzielę pierwsza walka o finał

  • Adam Gorol: To projekt ciekawszy, niż piszą media

    Adam Gorol: To projekt ciekawszy, niż piszą media

  • PlusLiga. W końcu wszystko jasne. W Sosnowcu walki nie zabrakło

    PlusLiga. W końcu wszystko jasne. W Sosnowcu walki nie zabrakło