Podczas jednego z meczów ligi tureckiej, trener Fenerbahce Stambuł dość ostro potraktował na czasie jedną z zawodniczek – Melissę Vargas. Stanowisko w tej sprawie wygłosił sekretarz generalny klubu. Wygląda na to, że to, co w polskiej lidze było kontrowersyjne – w Turcji zdaje się być na porządku dziennym.
Emocje wzięły górę, nawet u trenera
W niedzielę, 18 stycznia Fenerbahce Medicana grało u siebie z niżej notowanym, ale wciąż groźnym Zeren Spor. Spotkanie obfitowało w emocje, bowiem losy zwyciężczyń i przegranych rozstrzygały się w tie-breaku i to na przewagi.
Turecka liga zdążyła już przyzwyczaić do tego, że na boisku czy poza nim zawsze jest gorąco. To, co wydarzyło się podczas ostatniego meczu w Stambule tylko potwierdza tę zasadę. Na jednym z czasów Marcello Abbondanza, trener gospodyń nie oszczędził jednej z zawodniczek. Oberwało się Melissie Vargas. Filmik został opublikowany w internecie, można go obejrzeć poniżej.
????? pic.twitter.com/0XpXAQBBYL
— Ana (@Ana065984768307) January 18, 2026
Wszystko jest w porządku?
Sytuacja odbiła się głośnym echem w mediach, a środowisko siatkarskie podzieliło się na dwa obozy. Jedni uważają, że podejście szkoleniowca było całkowicie normalne i takie praktyki stosowano lata temu. Drudzy są zupełnie przeciwni i twierdzą, że zachowanie Abbondanzy powinno mieć swoje konsekwencje.
Do sprawy odniósł się sekretarz generalny Fenerbahce Stambuł, Orhan Demirel. – Byłem bardzo zaskoczony tymi trendami w mediach społecznościowych, kiedy zacząłem grać w siatkówkę. Zazwyczaj nie śledzę mediów społecznościowych zbyt często, ale szczególnie w siatkówce jest grupa ludzi, którzy mają dużą wiedzę, a czasami wręcz przeciwnie. Filmik z wczoraj pokazano mi dziś rano. Rozmawiałem z kapitanem Edą Erdem Dundar, Marcello Abbondanzą i Melissą Vargas. Oczywiście, to bardzo zabawne. Vargas blokowała 15 sekund przed tym ruchem i Zeren Spor musiał poprosić o przerwę. Marcello też jest częścią rodziny. To jest rodzina, więc nie sądzę, żeby miało to jakikolwiek sens, by negatywnie to interpretować. Chodzi o zarządzanie percepcją… Nawet nie wiem, po co to robią. To widać wyraźnie, gdy obejrzy się nagranie z 15 sekund przed tym incydentem – skomentował.
Jak widać, w Turcji takie sytuacje nie wzbudzają kontrowersji. Być może wynika to ze standardów, jakie zostały „wypracowane” w ostatnich latach w tamtejszym środowisku. Niedawno przecież zrobiło się głośno o przepisach, jakie obowiązują w lidze. Podczas gdy inne, ważniejsze rzeczy często nie są wystarczająco dopracowane – regulaminy obejmują… długość krawatów w strojach członków sztabów szkoleniowych.
Zobacz również:
Fabian Drzyzga o życiu i grze w Turcji. „Ma swoje uroki, ale i minusy”









