W ramach czwartej kolejki rozgrywek Ligi Mistrzów Asseco Resovia Rzeszów na wyjeździe mierzyła się z niemieckim SVG Luneburg. W pierwszym meczu tych zespołów gładko wygrali Rzeszowianie. Tym razem jednak tak łatwo nie było, niemiecka ekipa zaskoczyła Asseco Resovię swoją twardą postawą i sensacyjnie urwała punkty faworytowi.
Asseco Resovia Rzeszów zaskoczona
Od udanego ataku mecz rozpoczął Karol Butryn. Wynik początkowo oscylował wokół remisu, żaden z zespołów nie był w stanie odskoczyć. Rzeszowianie byli bardzo nerwowi w przyjęciu zagrywki, a gospodarze z kolei nie wstrzymywali ręki w ataku. Po akcjach Ethana Champlina to SVG prowadziło 9:6. Rzeszowian do gry starał się poderwać Danny Demyanenko, swoje robił także Butryn (11:12). Siatkarze z Luneburga utrzymywali minimalny zapas, pomagali także Rzeszowianie własnymi błędami (17:14). Demyanenko jednak znakomicie popracował serwisem, w kontrze nie zawiódł Sapiński i wkrótce na tablicy pojawił się remis. Zagrywka w ekipie z Rzeszowa funkcjonowała dobrze, popracował nią też Szalpuk (20:19). Gospodarze w końcówce jednak zaimponowali w defensywie, funkcjonowała także kontra (22:20). Po ataku Enlunda gospodarze mieli piłki setowe (24:21), a w ostatniej akcji seta zablokowany został Klemen Cebulj.
Zimna rzeszowska krew
Znakomita postawa w ataku Axela Enlunda pozwoliła gospodarzom zbudować przewagę w secie drugim (4:1), wtórował mu też Champlin (7:4). Rzeszowianie starali się odrabiać straty, dobrze spisywali się obaj środkowi, swoje robił Karol Butryn (10:10). Asseco Resovia Rzeszów powoli łapała rytm, w ataku punktował Artur Szalpuk (12:10). Asseco Resovia Rzeszów utrzymywała zapas, nie zawodził Szalpuk (18:15). Rywale wzmocnili serwis, a autowy atak Cebulja dał remis 19:19. Doszło do zaciętej końcówki, a w grze na przewagi więcej zimnej krwi zachowali przedstawiciele PlusLigi.
Twarda postawa gospodarzy
Na początku seta trzeciego moc w ataku pokazał Daniel Gruvaeus (3:1), as serwisowy tego gracza dał już wynik 6:3. W ofensywie przebudził się jednak Klemen Cebulj, a po pomyłce przeciwników na tablicy pojawił się remis 10:10. Blok Cezarego Sapińskiego spowodował, że to Resovia odjechała na dwa oczka (14:12). Środkowy rozgrywał bardzo dobry mecz, podobnie jak Artur Szalpuk (16:13). Po przeciwnej stronie siatki tempa nie zwalniał jednak Axel Enlund (15:16). Gospodarze znakomicie grali w obronie, a na kontrze nie zawodził Champlin (16:16). Rywale grali bardzo twardo i nie pozwalali faworytom na odjazd (19:19). Tempa nie zwalniał Daniel Gruvaeus (23:21).
Niemiecka dominacja
W czwartym secie, gdy zatrzymany został Cebulj było 3:1 dla gospodarzy. W ataku szalał Champlin, a dodatkowo Resovia nie potrafiła skończyć akcji i zrobiło się 8:3. Niemoc Asseco Resovii trwała, gdy zablokowany został Cebulj było już 11:5. Rywale co prawda nieco pomogli błędami własnymi, ale to było za mało, SVG Luneburg zmierzał po trzy oczka. Po atakach Howe i Champlina było 15:9. Resovia w tej partii nie miała żadnych argumentów (11:18). Po ataku Jakuba Buckiego Rzeszowianie co prawda zbliżyli się na 16:20. SVG Luneburg dopełnił jednak dzieła i po zepsutej zagrywce Jakuba Buckiego mogli cieszyć się z wygranej.
MVP: Santeri Valimaa
SVG Luneburg – Asseco Resovia Rzeszów 3:1
(25:22, 25:27, 25:23, 25:20)
Składy zespołów:
SVG: Gruvaues (20), Howe (12), Kunstsmann (3), Valimaa (3), Enlund (17), Camplin (17), Takahasi (libero) oraz Byam, Larsen
Resovia: Demyanenko (8), Szalpuk (16), Cebulj (13), Janusz, Butryn (12), Sapiński (7), Shoji (libero) oraz Louati (1), Bucki (4), Zatorski
Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy D Ligi Mistrzów









