Strona główna » Asseco Resovia ma o co walczyć! Mecz z kopciuszkiem wznieci ogień?

Asseco Resovia ma o co walczyć! Mecz z kopciuszkiem wznieci ogień?

inf. własna

fot. plusliga.pl

Już w środę Asseco Resovia Rzeszów zagra ze Sportingiem Lizbona. Choć początek zmagań w Lidze Mistrzów nie oszczędzał Rzeszowian, to teraz zespół jest w gazie. Czy podopiecznym Massimo Botti’ego uda się przedłużyć dobrą serię i zapewnić sobie kolejny komplet punktów przed rundą rewanżową? Początek meczu zaplanowano na 18:00. Strefa Siatkówki zaprasza na relację z tego spotkania.

To jest ten czas?

Asseco Resovia Rzeszów stoi przed szansą zapewnienia sobie awansu w Lidze Mistrzów do kolejnej rundy. Zespół z powodzeniem może ubiegać się o przepustkę z 2. miejsca, choć przy rewanżu na krajowym rywalu włączy się w grę o 1. lokatę. Teraz jednak nie pora na rewanże, gdyż do rozegrania jest ostatnia kolejka pierwszej rundy fazy grupowej. Tym razem na Rzeszowian czeka portugalski kopciuszek, a drużyna Massimo Botti’ego jest w stanie zdemolować oponentów na ich własnym terenie.

Ostatnio zespół z południa Polski spisuje się znakomicie, co też przekłada się bezpośrednio na rezultaty. Po 16. kolejkach ekipa z Podpromia plasuje się na 3. miejscu. Droga do tymczasowego podium nie była usłana różami. Drużyna z przytupem weszła w obecny sezon, będąc najdłużej niepokonaną grupą w stawce. Później jednak Rzeszowian dopadła zadyszka. Teraz zespół znów kąsa pretendentów, będąc już na najniższym stopniu podium. Aktualnie na koncie siatkarzy Asseco Resovii są 32 punkty, do przewodzącej stawce Bogdanki LUK Lublin tracąc wyłącznie 4 'oczka’.

Obiecująco było już w Final Four Pucharu Polski w Krakowie. W półfinale podopiecznym Botti’ego udało się pokonać PGE Projekt Warszawa. Choć finał był lekkim blamażem w wykonaniu drużyny z Rzeszowa, to końcowo cały turniej wyglądał dobrze. Srebro poniekąd cieszy, a zespół poszedł za ciosem. W ostatniej kolejce PlusLigi także dołożył do pieca, znów pokonując stołecznych. Po Podpromiu ekipa gości, pomimo wysokiej formy, nie miała szansy na przebicie się, przegrywając 0:3. W niedzielnym hicie MVP wybrano Karola Butryna, lecz reszta jego kolegów też nie próżnowała.

Jurajska Armia… i potem z górki

Rzeszowianom, którzy w Lidze Mistrzom grają dzięki dzikiej karcie, przyszło się mierzyć z rywalami w grupie D. Losowanie nie było dla drużyny najłatwiejsze. Choć mogło być gorzej, to Asseco Resovia Rzeszów napotkała na Aluron CMC Wartę Zawiercie, a także na niemiecki SVG Luneburg i portugalski Sporting Lizbona.

Podopieczni Massimo Botti’ego goszczenie na europejskich salonach rozpoczęli właśnie od starcia z wicemistrzami Polski. Nie był to dla nich łatwy mecz, który zakończył się porażką 1:3 (34:32, 22:25, 16:25, 20:25). Im dalej w spotkanie, tym forma gości pozostawała coraz więcej do życzenia. Do końca walczył Butryn, lecz mierząc się z parą Bartłomiej Bołądź i Bartosz Kwolek, brakowało mu momentami argumentów.

W kolejnym meczu, tym razem rozgrywanym na Podpromiu, Asseco Resovia Rzeszów nie oddała ani jednego seta. Bez szans pozostało SVG Luneburg, wracając z niczym – 1:3 (14:25, 15:25, 19:25). Było to jedno z najbardziej jednostronnych spotkań poprzedniej rundy. Znów nie do zatrzymania był Butryn, któremu wtórowała dwójka Klemen Cebulj i Danny Demyanenko. Teraz czas na portugalskiego kopciuszka, który ostatnio musiał uznać wyższość Jurajskich Rycerzy.

Kopciuszek wciąż bez argumentów

Po przeciwnej stronie barykady jest Sporting Lizbona. Portugalczycy wydają się bez szans w pierwszej fazie Ligi Mistrzów, i jak dotąd temu nie zaprzeczają. Zespół z Półwyspu Iberyjskiego obecnie okupuje ostatnią, 4. lokatę. Drużyna na start fazy grupowej Ligi Mistrzów przegrała z SVG Luneburg 1:3. Wówczas dobrze zagrał Edson Valencia, lecz na tym było koniec.

Przed tygodniem natomiast ekipa ugościła u siebie wicemistrzów Polski, notując bolesną porażkę 0:3 (22:25, 24:26, 20:25). Dla osłabionych pretendentów mecze ze Sportingiem pozostał spacerkiem do końca. Chęci do gry Portugalczykom jednak nie można było odmówić. Wszystko na jedną kartę postawił duet Lourenco Garcia Martins oraz Edson Valencia. Swoje dokładał Jan Pokersnik, lecz na tym koniec.

Na krajowym gruncie Sporting pozostaje jednak jedną z najlepszych drużyn. Zespół z Lizbony przed rokiem sięgnął po mistrzostwo, a na stanowisku pozostał Joao Coelho, prowadząc grupę do kolejnych sukcesów. Do tego udało się zgarnąć Superpuchar, a ponadto ekipa z Lizbony triumfowała w Taca Iberica. W Pucharze Challenge także wszystko wyglądało obiecująco, a drużyna zakończyła zmagania na 3. miejscu. Obecnie Sporting Lizbona także pozostaje w czubie ekstraklasy, celując w obronę tytułu.

Rzeszowskie armaty

Bardzo dobry sezon rozgrywa obecnie Karol Butryn, który powracając do Rzeszowa przywiózł ze sobą formę z Zawiercia. To jednak nie jedyne atuty Rzeszowian. Transfer z Warszawy dobrze zrobił Arturowi Szalpukowi, który znów chce się bić o miejsce w kadrze. Strzałem w dziesiątkę okazało się natomiast ściągnięcie na Podkarpacie Danny’ego Demyanenko, który świetnie czuje się tu w Polsce, będąc pewniakiem na środku siatki. Asseco Resovia Rzeszów skorzystała także na powolnym rozpadzie ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a do zespołu dołączyli Marcin Janusz, Erik Shoji czy Mateusz Poręba. Znów jednym z bohaterów jest Klemen Cebulj.

Mecz z udziałem Asseco Resovi Rzeszów i Sportingu Lizbona zaplanowano na środę – 21 stycznia. Początek starcia w Rzeszowie przewidziano na godzinę 18:00. Strefa Siatkówki, jak zawsze, zaprasza na relację z tego meczu punkt po punkcie.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Mistrzów sezon 2025/2026

PlusLiga

  • PlusLiga. Filar defensywy zostaje w Treflu

    PlusLiga. Filar defensywy zostaje w Treflu

  • PlusLiga. AZS sięgnie po atakującego Modeny?

    PlusLiga. AZS sięgnie po atakującego Modeny?

  • ZAKSA Kędzierzyn-Koźle postawi na zmiany na przyjęciu? Ważny gracz ma poważną propozycję z innego klubu!

    ZAKSA Kędzierzyn-Koźle postawi na zmiany na przyjęciu? Ważny gracz ma poważną propozycję z innego klubu!