PGE Projekt Warszawa już w środę wieczorem rozegra swój drugi mecz grupy E w Lidze Mistrzów 2025/2026. Tym razem rywalem stołecznych będzie francuski Montpellier Volley. Polski zespół będzie faworytem w tym zestawieniu, chociaż najpierw musi dotrzeć na miejsce w komplecie.
Dla drużyny z Warszawy tegoroczna Liga Mistrzów jest piątą edycją z rzędu, w której bierze udział. Od sezonu 2019/2020 regularnie rywalizuje w europejskich rozgrywkach, a najlepszy wynik osiągnęła przed rokiem, gdy dotarła do ćwierćfinału. Teraz trafiła do grupy E, w której aktualnie przewodzi w stawce po zwycięstwie 3:0 nad Volley Haasrode Leuven.
Czeka rywal z dziką kartą
W środę, 7 grudnia o godzinie 20:30 przyjdzie im się natomiast zmierzyć z rywalem będącym o półkę wyżej, niż belgijski rywal. Tym razem Warszawianie na wyjeździe zagrają z francuskim Montpellier Volley – klub, którego historia udziału w europejskich pucharach jest dłuższa, ale uboższa, jeżeli chodzi o samą Ligę Mistrzów.
Montpellier Volley dopiero po raz drugi bierze udział w tychże rozgrywkach. Do tegorocznej edycji przystąpił dzięki „dzikiej karcie” od CEV. Nie jest jednak jednym z faworytów swojej grupy, bo tych upatruje się właśnie w Projekcie Warszawa i Cucine Lube Civitanova. Aktualny wicemistrz Francji swoje pierwsze spotkanie w turnieju przegrał właśnie z włoskim zespołem 0:3 (16:25, 17:25, 22:25).
Znane twarze z PlusLigi i mistrz olimpijski na parkiecie

W szeregach francuskiego zespołu gwiazd nie brakuje. Przede wszystkim, na środku gra utytułowany reprezentant Francji, Nicolas Le Goff. U boku dwukrotnego mistrza olimpijskiego gra znany z parkietów PlusLigi, Quentin Jouffroy. Kluczem do sukcesów w rodzimej lidze zespołu jest dobrze rozumiejący się duet z Argentyny. Matias Sanchez, który w minionym sezonie reprezentował barwy klubu z Suwałk, teraz prowadzi grę Montpellier. Często posyła piłki do lidera w ataku, Ezequiela Palaciosa.
Projekt Warszawa ma doskonale funkcjonujący zespół w tym sezonie. Nawet w siedmioosobowym składzie, bez opcji zmian potrafili zagrać na wysokim poziomie. W nadchodzącym meczu Ligi Mistrzów będą musieli sobie radzić bez Jakuba Kochanowskiego, ale z pewnością sprawy na środku wezmą w swoje ręce Karol Kłos i Jurij Semeniuk. W świetnej dyspozycji jest także Jan Firlej, który poza dobrym prowadzeniem gry, czujnie pracuje w bloku. Do tego dochodzi dbający o przyjęcie Damian Wojtaszek czy regularny w ataku Bartosz Bednorz.
Komplikacje PGE Projektu Warszawa
Nie ma co ukrywać, że to stołeczni powinni przyjąć za obowiązek zwycięstwo w tym meczu. Najpierw jednak muszą w ogóle dotrzeć na miejsce. Od początku tygodnia, podopieczni Tommiego Tillikainena napotykają przeszkody w podróży. To znacząco utrudnia proces przygotowań do środowego spotkania, jednak już nie z takimi problemami radzili sobie w tym sezonie.
Zobacz również:
Asseco Resovia Rzeszów odebrała im puchar. Zwycięską passę nad nimi utrzyma w Lidze Mistrzów?









