Liga Mistrzów w 4. kolejce miała jeden niesamowity mecz. W grupie A Itas Trentino po 157 minutach pokonał Tours VB. Bohaterem był Theo Faure, Francuz wywalczył aż 40 punktów, notując 58% skuteczności. Po czterech rundach niepokonani pozostają liderzy grup, w tym Aluron CMC Warta Zawiercie. Do gry w pierwszej linii wreszcie powrócił także Aleksander Śliwka
Do 15 to za mało!
W grupie A nadal równych sobie nie ma Ziraat Bankkart Ankara. W 4. kolejce podopieczni Mustafy Kavaza bez straty pokonali ACH Volley Lublanę. Mecz był bez większych emocji, te zapewnił natomiast kot, który przypadkiem znalazł się w polu gry. Do zwycięstwa poprowadził swój zespół Nimir Abdel-Aziz, który zapisał na swoim koncie 16 oczek. 9 dołożył Tomasz Fornal, który oprócz 6 punktów w ataku miał 2 asy serwisowe i 1 blok. Ziraat nadal jest liderem tabeli grupy A.
Zdecydowanie więcej emocji przyniósł drugi pojedynek. Itas Trentino podejmowało Tours VB. Wszystko rozstrzygnęło się dopiero po tie-breaku, do tego granym na przewagi (28:26). Minimalnie lepsi okazała się włoska drużyna, pod nieobecność Daniele Lavii i Alessandro Michieletto pierwsze skrzypce grał Theo Faure. Francuz wykręcił niesamowite liczby, zdobył 40 punktów, notując aż 58% skuteczności, w sumie dostał 60 piłek w ofensywie.
LUK Lublin odwrócił losy meczu, a Aleksander Śliwka już atakuje
W grupie B nadal niepokonana pozostaje Bogdanka LUK Lublin, choć na własnym terenie mistrzowie Polski przegrywali już 0:2 z Knack Roeselare. Lublinianie na swoją korzyść przechylili zaciętą końcówkę trzeciej partii i poszli za ciosem w kolejnych. Bohaterem był Wilfredo Leon, który zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów.
W tureckim starciu nie doszło do podziału punktów. 3:1 w pojedynku Galatasaray Stambuł i Halkbanku Ankara triumfowali gospodarze. Aleksander Śliwka pojawiał się na parkiecie w każdym z setów, w trzecim – jedynym wygranym przez ekipę z Ankary, zagrał już również w pierwszej linii i został już do końca! Zdobył 5 oczek, wszystkie w ofensywie, w której zanotował 50% skuteczności. Jego zespół nadal jednak jest na ostatnim miejscu w tabeli, ale ma tyle samo zwycięstw, co Knack.
Perugia bez niespodzianki
Liderem grupy C nieprzerwanie jest Sir Sicoma Monini Perugia. Choć ekipa Kamila Semeniuka nie miała łatwo z Guaguas Las Palmas, to zainkasowała komplet punktów. On sam pojawił się na parkiecie tylko w premierowej odsłonie, a liderami byli Wassim Ben Tara oraz Oleg Płotnicki, którzy wywalczyli po 16 punktów.
Pełną pulę zgarnął również Berlin Recycling Volley. We własnej hali 3:1 pokonali Lvi Praga i nadal plasują się na 2. miejscu. W wygranej nad outsiderem nie przeszkodziły aż 24 popsute zagrywki gospodarzy, których liderem był Jake Hanes (21 punktów).
Fatalny mecz Asseco Resovii, Warta Zawiercie nie zawodzi
Fatalnie rundę rewanżową rozpoczęła Asseco Resovia. Rzeszowianie na wyjeździe przegrali z SVG Luneburg i mocno utrudnili sobie drogę do celu, jakim było zajęcie 1. miejsca w grupie E. Nadal plasują się na 2. lokacie, ale mają taki sam bilans jak SVG.
W odmiennych nastrojach są gracze z Zawiercia, którzy w Lidze Mistrzów kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Pewnie pokonali Sporting Lizbonę, Bohaterem był Bartłomiej Bołądź, który nie był starterem w kilku poprzednich spotkaniach Zawiercian. Atakujący zdobył 18 punktów i imponował 68% skutecznością ataku. Jego drużyna to zdecydowany lider tabeli.
Projekt Warszawa nadal w grze
Po dwóch poprzednich porażkach w grupie E Ligi Mistrzów na właściwe tory wrócił PGE Projekt Warszawa. Stołeczni pod wodzą nowego pierwszego szkoleniowca – Kamila Nalepki, pokonali Montpellier VB 3:0 i awansowali na 2. miejsce w tabeli. Liderem był Bartosz Bednorz, który zdobył 19 punktów, imponował w ofensywie i bez problemów radził sobie w przyjęciu.

Absolutnie żadnej historii nie miał także mecz Cucine Lube Civtanova z outsiderem grupy E – Volley Haasrode Leuven. Włosi potrzebowali zaledwie 62 minut, a Aleksandar Nikołow do spółki z Noa Duflos-Rossi poprowadzili swoją ekipę do zwycięstwa i utrzymali 1. miejsce w tabeli grupy A.









