W ostatniej rundzie rywalizacji w grupie E Ligi Mistrzów PGE Projekt Warszawa zmierzył się na wyjeździe z Cucine Lube Civitanova. W meczu obie drużyny dawały z siebie wszystko. Ostatecznie jednak lepsi okazali się włoscy siatkarze, którzy triumfowali po tie-breaku. Stołeczna ekipa mimo porażki zapewniła sobie jednak awans do fazy play-off rozgrywek.
Do ostatniej piłki
Najlepiej jak mogli, rozpoczęli mecz stołeczni siatkarze. W gazie był Kevin Tillie, który poza atakiem, podziałał także w polu serwisowym. Projekt odskoczył na 3:1. Gospodarze dobrą grą w kontrze wyrównali, ale wtedy Bartosz Bednorz posłał asa na 7:5, a na środku uruchomiony został Semeniuk. Wystarczyło jednak kilka niedokładności ze strony Warszawian, a Lube bardzo dobrze pracowało systemem blok-obrona. Gdy dwukrotnie zatrzymany został Tillie, było 14:10 dla gospodarzy. Trener Nalepka w drugiej części seta musiał postawić na zmianę atakującego – za Webera wszedł Gomułka. W dalszym ciągu była jednak czteropunktowa różnica. Cieszyła znikoma liczba błędów własnych. W końcówce Projekt miał jeszcze swoją szansę, gdy znów podziałał zagrywką Bednorz. Później pomógł im Mattia Bottolo, który zaatakował w taśmę – 23:22. Przy piłce setowej dla Lube jednak pomylił się Bednorz.
Projekt Warszawa niemal bezbłędny, a Lube… bez serwisu
Jan Firlej próbował uruchamiać Webera, który w pierwszym secie nie był za skuteczny. Gdy udało się zatrzymać Aleksandara Nikołowa, zrobiło się 4:1 dla gości. Pomyłki Lube w ofensywie ułatwiały sytuację Warszawianom. Udało się bowiem zbudować sporą zaliczkę 7:2. Lube szybko zabrało się do odrabiania strat z pomocą Nikołowa. Zablokowanie Bednorza pozwoliło im zbliżyć się na 8:10. Coraz częściej wyróżniał się Giovanni Gargiulo. Lube jednak wciąż walczyło z błędami serwisowymi. Na półmetku było 16:13 dla polskiej ekipy. Wynik udawało się kontrolować już do końca. Bednorz na lewym skrzydle dał piłkę setową, ale później nie skończył ważnej piłki – 24:24. Na szczęście podobny błąd na wagę seta popełnił także Kukartsev.
Większa kontrola gospodarzy
Po obu stronach bardzo rzadko atakowali środkowi. W ofensywie bez zaskoczenia, brał wszystko na siebie Nikołow – 3:1. Warszawianom udało się wyrównać, a nawet wyjść na 6:5 po asie serwisowym Linusa Webera. Po krótkiej wymianie punkt za punkt, gospodarze znów zaatakowali. Dobry serwis Bottolo dał im dwa oczka zapasu. Na półmetku po zerwanym ataku Tillie było już 16:12 dla Lube. Dobra gra w obronie przekładała się na skuteczne kontry gospodarzy. Do tego czujnie pilnowali Bednorza, który był najskuteczniejszym graczem Projektu. Asem zakończył tę partię Marko Podrascanin.
Liga Mistrzów wciąż dla polskiej ekipy!
Problemy w ofensywie miał na początku czwartej odsłony Nikołow. Dało to prowadzenie 4:2 Warszawianom. Błędy serwisowe zaczęły jednak nękać także stołecznych. Mattia Boninfante wyczekał na siatce Tillie i doprowadził do remisu 7:7. Swoje pięć minut dostali środkowi. Atak Jurija Semeniuka dał przewagę 14:12 Warszawianom. Zawiązała się gra punkt za punkt. Niepotrzebne błędy w ataku zemściły się na stołecznych, bo w moment pałeczkę przejęło Lube – 17:16. Bardzo wyrównana była ta partia, wynik był remisowy nawet w końcówce. Warszawianie potrafili jednak zawalczyć o swoje. Zwycięstwo 25:21 zapewniło im pozostanie w Lidze Mistrzów.
Cel minimum udało się wykonać, ale stołeczni również w tie-breaku chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Gospodarze jednak postawili wszystko na jedną kartę. Nikołow i Bottolo robili swoje – 6:3. Udało się Warszawianom zbliżyć przy zmianie stron. Później jednak w ataku same błędne decyzje podejmował Tillie. Gdy asa dołożył Gargiulo, było 11:9 dla Lube. Tego wyniku gospodarze już nie oddali.
MVP: Aleksandar Nikołow
Cucine Lube Civitanova – PGE Projekt Warszawa 3:2
(25:23, 24:26, 25:19, 22:25, 15:12)
Składy zespołów:
Lube: D’Heer (7), Gargiulo (9), Boninfante (4), Nikołow (26), Kourkartsev (14), Bottolo (19), Balaso (libero) oraz Orduna, Bisotto, Podrascanin
Projekt: Firlej, Kłos (8), Tillie (16), Semeniuk (10), Bednorz (20), Weber (12), Wojtaszek (libero) oraz Gomułka (3), Koppers, Firszt, Kozłowski, Strulak
Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Mistrzów – grupa E









