Strona główna » Liga Mistrzów. LUK Lublin z małym potknięciem w Belgii

Liga Mistrzów. LUK Lublin z małym potknięciem w Belgii

inf. własna

fot. SOPA Images Limited

Rzutem na taśmę Bogdanka LUK Lublin wygrała drugi mecz w Lidze Mistrzów. Podopieczni trenera Stephane Antigi wywieźli cenne dwa punkty z Roeselare, gdzie w 2. kolejce pokonali tamtejszy Knack 3:2.

Erik Siksna wypunktował LUK Lublin

Kapitalnie spotkanie w Roeselare otworzyli gospodarze. Zagrywką bombardował Erik Siksna, który posyłał asa za asem. Ostrzeliwany był przede wszystkim Wilfredo Leon.  Reprezentant Polski nie dawał sobie rady z przyjęciem. Zespół z Belgii rozpoczął od siedmiopunktowego prowadzenia (8:1). LUK Lublin wyglądał bardzo zaskoczony taką postawą przeciwników. Gracze z Polski powoli starali się odrabiać straty, udaną krótką popisał się Fynnian McCarthy (11:5). Od początku meczu duże problemy ze skutecznością w ataku mieli lewoskrzydłowi BOGDANKI. Po udanej czapie Belgów ich przewaga wzrosła do 9 punktów (15:6). Na boisku pojawił się Kewin Sasak, który wniósł trochę świeżości, ale lublinianie byli wciąż daleko z tyłu (18:10). Zespół z Belgii świetnie czytał grę mistrzów Polski. Przyjezdnym bardzo trudno przychodziło zdobywanie punktów. Ekipa z Roeselare grała jak z nut. Po kolejnym skutecznym uderzeniu Basila Dermauxa było 22:14 dla gospodarzy. Nic nie mogło odebrać im zwycięstwa. Ostatni punkt, kolejnym asem serwisowym zapewnił swojej drużynie Siksna (25:15).

Mateusz Malinowski liderem drużyny!

Tym razem lublinianie rozpoczęli od prowadzenia 4:2, po dwóch błędach rywali – najpierw na zagrywce, a potem w ataku. Po raz kolejny po stronie LUK-u Lublin pojawiły się problemy z przyjęciem, co wykorzystali gospodarze. Wynik seta się wyrównał (5:5). Od początku tej partii w „szóstce” ponownie wyszedł Mateusz Malinowski, który był najjaśniejszym punktem ekipy gości. Trzymał grę w ofensywie swojego zespołu (10:9). Lublinianie uciekali rywalom, ale ci bardzo szybko odrabiali straty (13:12). Marcin Komenda mógł liczyć przede wszystkim na Malinowskiego, który nie zawodził. Po jego skutecznej kontrze, goście wyszli na czteropunktowe prowadzenie (18:14). Przyjezdni grali coraz pewniej i zdobywali punkt za punktem. Sytuację swojej drużyny próbował jeszcze ratować atakiem z środka – Pieter Coolman, ale przewaga była już duża (20:15). Atakujący LUK-u Lublin był niezawodny. To on był liderem zespołu (23:17). Lublinianie wygrali tego seta po błędzie z pola serwisowego Siksny (25:20). 

Knack Roeselare włączył piąty bieg

Początek trzeciej odsłony był wyrównany. Obie drużyny grały na remis. Świetny moment gry miał Dermaux. Najpierw punktował w ataku, a potem z zagrywki (6:5). W końcu swój atomowy serwis odpalił też Wilfredo Leon, co dało prowadzenie ekipie z Lublina. To był jego pierwszy as serwisowy w meczu (8:6). Swoje skuteczne uderzenia z krótkiej dołożył Aleks Grozdanov. To powiększyło przewagę LUK-u Lublin (11:8). Niestety lublinianie zaczęli popełniać proste błędy, a kolejną bombę z zagrywki posłał Siksna i to gospodarze wyszli na prowadzenie (14:13). W połowie seta doszło do dużego zamieszania z udziałem sędziów, co skończyło się gwizdami kibiców. Z tej sytuacji zwycięsko wyszli lublinianie, którzy chwilę później odskoczyli na dwa oczka (19:17). Końcówka seta się wyrównała, a prowadzenie co chwilę się zmieniało. Po udanym zbiciu Dermaux i kolejnym asie Siksny, do wygranej przybliżyli się gracze Knacka (23:21). Nie dali sobie już wyrwać tej przewagi. Coolman zakończył tę partię atakiem z środka (25:23). 

Lublinianie nie odpuścili

Lublinianie byli wyraźnie podrażnieni stratą punktu. Zaczęli kolejnego seta z impetem, z kolei gospodarze popełniali dużo błędów z zagrywki (3:5). Zespół z Lublina chciał pociągnąć na swoich barkach Grozdanow. Najpierw świetnie zaatakował z krótkiej, a potem dołożył dwa asy i przyjezdni odskoczyli na trzy oczka do przodu (9:6). W tym momencie cios w twarz od swojego kolegi otrzymał libero – Dennis Deroey, który na chwilę musiał opuścić boisko. Lublinianie wykorzystali swoje szanse. Leon zdecydowanie poprawił skuteczność w ataku (14:10). LUK Lublin dzielnie walczył o doprowadzenie do tie-breaka. Uruchomiony został również Daenan Gyimah, który wcześniej był mało widoczny (18:13). Lublinianie nieco wyciągnęli rękę do rywali, po tym jak w aut zaatakował Leon. Z przewagi zostały tylko trzy punkty (20:17). Jednak zawodnicy z Belgii spuścili trochę z tonu, nie było widać już po nich tej energii z poprzedniej partii. Przyjezdni kontrolowali wynik do końca (23:19). Set zakończył się po skutecznym uderzeniu po bloku Hilira Henno (25:20). 

Leon wziął na siebie ciężar gry

Decydująca partia rozpoczęła się od gry punkt za punkt (2:2). Ponownie świetnie zagrania prezentował Basil Dermaux (5:4). Oba zespoły popełniały masę błędów z pola serwisowego. Wynik cały czas oscylował wokół remisu. Pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli gospodarze, po ataku z kontry ich lidera (8:6). Z kolei w polskiej ekipie Malinowski nie skończył kilku uderzeń z rzędu. W szeregi LUK-u wdarł się chaos. Zawodnicy z Lublina zaczęli popełniać proste błędy (10:7), a to nakręcało ich rywali. W końcu szczęście uśmiechnęło się do lublinian. Leon obił potrójny blok, a Komenda postawił skuteczny blok i goście wrócili do gry. Polski przyjmujący kończył niesamowicie trudne piłki (12:11). To właśnie Leon zapewnił lublinianom pierwszą piłkę meczową (14:12). Pojedynek zakończył się potrójną czapą gości (15:12). 

MVP: Mateusz Malinowski


Knack Roeselare – Bogdanka LUK Lublin 2:3
(25:15, 20:25, 25:23, 20:25,12:15)

Składy zespołów:
Knack: Siksna (12), D’Hoolst (1), Coolman (5), Van Elsen (12), Espeland (10), Dermaux (31), Deroey (libero) oraz Desmet, Van Hoyweghen, Haapaniemi, Angillis (libero)
LUK: Komenda (2), Malinowski (16), Leon (17), Grozdanow (12), Young (1), McCarthy (3), Hoss (libero) oraz Gyimah (1), Henno (15), Sasak (2)

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy B Ligi Mistrzów

PlusLiga

  • PGE GiEK Skra Bełchatów nie zwalnia tempa. Siatkarski Szakal zostaje!

    PGE GiEK Skra Bełchatów nie zwalnia tempa. Siatkarski Szakal zostaje!

  • PlusLiga powinna liczyć więcej drużyn? Ekspert widzi atuty

    PlusLiga powinna liczyć więcej drużyn? Ekspert widzi atuty

  • Siatkarska wojna w hali Urania! Tie-break na przewagi

    Siatkarska wojna w hali Urania! Tie-break na przewagi