Strona główna » Liga Mistrzów: Kosmiczny mecz Warty Zawiercie! Włoski gigant zmiażdżony we własnej twierdzy

Liga Mistrzów: Kosmiczny mecz Warty Zawiercie! Włoski gigant zmiażdżony we własnej twierdzy

inf. własna

fot. Krzysztof Popiół PlusLiga

Pierwszy mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów mają za sobą siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie. Mimo że po drugiej stronie stanął włoski gigant – Cucine Lube Civitanova, to mecz okazał się jednostronny. Na konto wicemistrzów Polski trafiła więc spora zaliczka przed rewanżem. Podopieczni Michała Winiarskiego zagrali fenomenalnie w ataku, szczególnie w pierwszych dwóch setach, bo na poziomie ponad 70% skuteczności.

Wymarzony początek!

Ekipa z Zawiercia nie czekała i szybko przeszła do działania. Pierwszą akcję wykończyli efektownym blokiem, a na 2:0 asa dołożył Bartosz Kwolek. Gospodarzom z kolei przydarzyło się kilka błędów własnych na starcie. Potrzebowali trochę czasu by się rozkręcić, z czasem lepiej pracowali w defensywie, ale nie przekładali tego na skuteczny atak. Gra toczyła się punkt za punkt, głównie przez błędy serwisowe Zawiercian. Świetnie prowadził grę Miguel Tavares (7:10, 11:14). Można było się spodziewać, że kluczem do zwycięstwa będzie zagrywka. Gdy asem popisał się Mattia Boninfante, dystans stopniał do jednego „oczka”. Długo taki stan jednak nie trwał, bo Zawiercianie nadrabiali interwencjami w obronie, a do tego wciąż utrzymywali ponad 70% skuteczność w ataku. Z pełną kontrolą dopięli swego w końcówce, a decydujący punkt dołożył Bartłomiej Bołądź.

Lube bezradne i pogrążone we własnych błędach

Wysoki poziom w ofensywie trzymał Aaron Russell, który na początku drugiej partii otrzymywał najwięcej piłek – 3:4. Zaskakująca była dyspozycja w polu serwisowym, szczególnie Lube, które jest znane ze świetnej skuteczności w tym elemencie. Po dobrych decyzjach Kwolka, Warta Zawiercie odskoczyła na 8:5. Chwilę później kolejne „oczko” na plus Gladyr dołożył blokiem na Mattia Bottolo. Przy odrzucającej zagrywce Zawiercian, gospodarzom ciężko było wyprowadzić dobrą akcję. Momentami nie radził sobie w nich nawet utalentowany Aleksandar Nikołow. Na półmetku zapas gości wynosił już 15:9. Niewiele byli w stanie zdziałać siatkarze Lube, bo w ataku byli znacznie mniej skuteczni. Duet Kwolek – Bieniek był za to nie do zatrzymania. W kluczowym momencie wicemistrzowie Polski prowadzili 21:13 i na nic zdały się zmiany, wprowadzane przez trenera Medei.

Potwór z Zawiercia wytrzymał grę nerwów!

Z kosmicznej skuteczności w ataku Zawiercianie nie schodzili w trzecim secie. Po ataku Jurija Gladyra ze środka, prowadzili 3:1. Nie wyróżniał się Nikołow, popełniał kolejne błędy w ataku. Nawet przy małych problemach, przyjezdni nie pozwalali rywalom na więcej, niż wyrównanie wyniku. Lube też nie potrafiło wykorzystać przestoju rywali, samemu popełniając kolejne błędy – 7:9. Wicemistrzowie Polski z czasem dołożyli celną zagrywkę, co powiększyło ich zapas na półmetku – 10:14. Później wkradło się trochę dekoncentracji, chaosu w kilku akcjach i reagować przy stanie 17:18 musiał Michał Winiarski. Lube jednak zaczęło się budzić, a coraz lepiej wyglądał Nikołow – 22:21. Emocjonująca walka na przewagi miała swój początek końca przy potrójnym bloku Zawiercian. Błąd Nikołowa na dobre przekreślił szanse Lube w tym meczu – 29:31.

MVP: Miguel Tavares

Cucine Lube Civitanova – Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3
(22:25, 16:25, 29:31)

Składy zespołów:

Lube: Boninfante (2), Bottolo (6), Gargiulo (6), Loeppky (11), Nikołow (17), D’Heer (3), Balaso (libero) oraz Duflos-Rossi (2) Orduna, Kukarcew i Podrascanin
Warta: Kwolek (10), Gladyr (6), Tavares (2), Russell (12), Bieniek (9), Bołądź (8), Popiwczak (libero) oraz Ensing, Nowosielski i Łaba

Zobacz również:
Terminarz i wyniki 1/4 finału Ligi Mistrzów 2025/2026

PlusLiga