Strona główna » Nieudana niedziela dla reprezentantów Polski. Indywidualnie błyszczał Bartosz Kurek

Nieudana niedziela dla reprezentantów Polski. Indywidualnie błyszczał Bartosz Kurek

inf. własna

fot. Aflo Co. Ltd.

Liga japońska. W ten weekend zespół Norberta Hubera miał przed sobą bardzo trudne zadanie – musiał zmierzyć się z liderem tabeli, Suntory Sunbirds. Z kolei drużyna Bartosza Kurka podejmowała Torray Arrows Shizuoka. Nie była to udana niedziela dla Polaków. Obaj odnieśli porażki, ale to dla środkowego była ona bardziej bolesna.

Do zakończenia fazy zasadniczej w lidze japońskiej pozostało jeszcze trochę czasu, bowiem ostatnie mecze rozegrane zostaną dopiero za trzy tygodnie. Drużyna Wolfdogs Nagoya będzie więc miała jeszcze kilka okazji, by wrócić na podium w tabeli. Po tym weekendzie straciła niestety to miejsce. Rywalem zespołu Norberta Hubera był Suntory Sunbirds, który w tym sezonie odniósł tylko trzy porażki. Tak też pozostało, bo liderzy tabeli dwukrotnie rozprawili się z Wolfdogs Nagoya za pełną pulę punktów.

Znowu ten Muserski…

O ile w sobotę zwycięzcom Pucharu Cesarza 2025 udało się ugrać seta, tak w niedzielę już było o to trudniej. Aktualni mistrzowie Japonii zdominowali rywali w dwóch pierwszych partiach, wygrywając je ze znaczącą przewagą – do 15 i 18. Gospodarze dominowali w każdym elemencie. Częściej punktowali blokiem, a ich praca w ofensywie przynosiła lepsze efekty.

Jeszcze lepiej, niż w sobotę zagrał Dmitrij Muserski. Odchodzący wkrótce na sportową emeryturę atakujący, skończył 16 na 20 ataków (80% skuteczności), a do tego dołożył trzy bloki. Dobrze zaprezentował się też Ran Takahashi (9/14 w ataku, 64% skuteczności, 1 blok). Ten mecz należał również do środkowych. Jegor Kliuka oraz Taishi Onodera dbali o ofensywę, a Japończyk był też obecny w bloku (2 punkty) i w polu serwisowym (3 punkty). Po stronie gości robili co mogli Kento Miyaura (15/26 w ataku, 58% skuteczności) i Timothee Carle (9/16 w ataku, 56% skuteczności, 1 blok, 2 asy). To jednak wciąż było za mało. Norbert Hubert nadal nie mógł pomóc drużynie.

Bartosz Kurek dźwigał zespół, ale to za mało

Również zespół Bartosza Kurka nie miał najlepszych nastrojów po niedzielnym meczu. W przypadku Tokio Great Bears sytuacja jednak nie była aż tak słaba, bowiem w sobotę zdobyli komplet „oczek”, a w niedzielę dołożyli jeszcze jedno. Musieli się jednak o to mocno postarać, bowiem Torray Arrows prowadziło już 2:0 w setach. W tie-breaku zabrakło niewiele – przyjezdni przechylili szalę zwycięstwa przy stanie 15:13.

Reprezentant Polski zagrał świetny mecz. Na dystansie całego spotkania zdobył 27 punktów. W ofensywie skończył 24 na 47 piłek (51% skuteczności), trzykrotnie też punktował blokiem. Zdecydowanie był liderem zespołu. Trochę słabiej w ataku poszło Luciano Vincentinowi (35% skuteczności), ale nadrobił to pracą na siatce, gdzie postawił trzy bloki. Rywale mieli jednak po swojej stronie fenomenalnego Daiki Yamadę, który skończył 25 na 40 ataków (63% skuteczności). Jego wsparciem był Taylor Averill (9/14 w ataku, 64% skuteczności, 2 bloki, 1 as). Goście byli też bardziej stabilni w przyjęciu.

Zobacz również:
Były łzy szczęścia i smutku. Anna Kurek podsumowała japoński debiut


PlusLiga