Strona główna » Bez Kurka to jak bez ręki? Norbert Huber i spółka znów trafili na pretendenta

Bez Kurka to jak bez ręki? Norbert Huber i spółka znów trafili na pretendenta

inf. własna

fot. Wolfdogs Nagoya

Kolejny weekend w japońskiej SV League znów nie oszczędza Norberta Hubera. Jego drużyna przegrała w sobotę z Osaka Bluteon 1:3. Złą passę przerwać udało się natomiast Tokyo Great Bears. Choć stołeczni musieli sobie radzić bez Bartosza Kurka, to w meczu domowym udało im się pokonać Voreas Hokkaido 3:1.

Bez gwiazdy, ale z tarczą

Po poprzednim ciężkim weekendzie Tokyo Great Bears znów jest w natarciu. Drużyna Bartosza Kurka zgłasza chęć gonienia czołówki, a pomóc mogą w tym mecze z Voreas Hokkaido. Sobotnie spotkanie obu tych drużyn zakończyło się wygraną stołecznych 3:1, choć wszystko zaczęło się od falstartu.

Początek meczu należał do przyjezdnych, którym ambicja nakazywała postawić wszystko na jedną kartę – 4:0, 6:3. Dryżyna gospodarzy szybko jednak zareagowała, doprowadzając do remisu po 10. O wyrównanej grze punkt za punkt nie było jednak mowy. Goście kąsali, budując sobie przewagę od nowa. Ostatecznie inauguracja padła łupem Voreas Hokkaido – 25:19. W kolejnych partiach, to Niedźwiedziom sprzyjało szczęście. Zwłaszcza było to widoczne w drugim i trzecim secie, wygranych rzutem na taśmę do 25 i 23. Dość jednostronnie ułożyła się czwarta część meczu, gdzie stołeczna ekipa nie spuszczała z tonu, chcąc iść za ciosem. Początkowo Voreas starało się trzymać blisko – 4:4, 9:8. W połowie seta różnica zaczęła rosnąć – 18:14. Chwilę później nie było już co zbierać, a mecz zakończył się wygraną gospodarzy 3:1 – 25:21.

Stołeczna drużyna tym razem musiała sobie radzić bez Bartosza Kurka, lecz frontmenów dalej miała na pęczki. Za sznurki pociągał przede wszystkim Luciano Vicentin, punktujący 15 razy. Miał on do pomocy Alexa Ferreirę oraz Rikuto Goto. Po stronie gości nie do zatrzymania był Chang Yu-Sheng, lecz w pojedynkę niewiele mógł on zdziałać.

Tokyo Great Bears – Voreas Hokkaido 3:1
(19:25, 27:25, 25:23, 25:21)

Zespoły z Osaki nie służą Huberowi

Pecha ma natomiast zespół Norberta Hubera, który przed tygodniem dwukrotnie przegrał z mistrzami kraju. Po Suntory Sunbirds Osaka czas przyszedł na dwumecz z Osaka Bluteon, a pierwszy dzień weekendu znów ekipa Polaka zakończyła na minus. To duża strata, biorąc pod uwagę fakt, że gracze Wolfdogs Nagoya w ostatnim czasie byli w ścisłym topie rozgrywek.

Mecz od początku należał do dość jednostronnych, a jednym z głównych pretendentów do tytułu szybko udawało się budować przewagi. Po paru wyrównanych akcjach zrobiło się już 8:6, a następnie 12:7 dla lokalnych. Graczom z Osaki udawało się punktować całymi seriami, co dało im szybko prowadzenie w meczu 1:0 – 25:18. Podobnie wyglądała druga partia, wygrana przez gospodarzy do 19. Wówczas przebudzić udało się na moment siatkarzom Wolfdogs, którzy wiedzieli, że aby coś ugrać muszą iść na całość. Wystarczyło to jednak wyłącznie na jedną partię – 25:20. Zryw ten mocno kosztował gości, a za parędziesiąt minut z wygranej cieszyła się już grupa lokalnych kibiców 3:1 – 25:16.

Osaka Bluteon do wygranej poprowadziła para Miguel Lopez i Yuji Nishida. Nie do zatrzymania był też Shoma Tomita, a drugą linią sprawnie dyrygował Tomohiro Yamamoto. Tak wielu liderów nie miał zespół z Nagoi, bazując niemal wyłącznie na Kento Miyaurze, który zdobył ponad 20 punktów. Ponownie całe spotkanie rozegrał reprezentant Polski. Norbert Huber w ataku skończył 5 na 14 piłek – 35% skuteczności. Do tego dołożył 2 asy serwisowe i 3 bloki.

Osaka Bluteon – Wolfdgos Nagoya 3:1
(25:18, 25:19, 20:25, 25:16)

Zobacz również:

Wyniki i terminarz ligi japońskiej siatkarzy sezon 2025/2026

PlusLiga