Strona główna » Bartosz Kurek po powrocie nie powala. Boyer znów koszmarem Polaków!

Bartosz Kurek po powrocie nie powala. Boyer znów koszmarem Polaków!

inf. własna

fot. Alamy / PressFocus

Sobotnie zmagania w SV League były dla Polaków słodko-gorzkie. Z kolejnej wygranej cieszy się Norbert Huber i jego Wolfdogs Nagoya. Mniej powodów do radości po powrocie ma Bartosz Kurek. Kapitan polskiej kadry nie wspomógł w tak dużym zakresie swojej drużyny, która przegrała z JTEKT Stings Aichi. Gości do sukcesu prowadził znany z Rzeszowa Stephen Boyer.

Seria, która buduje!

Wolfdogs Nagoya znów jest nie do zatrzymania. Przed tygodniem drużyna Norberta Hubera przełamała niemoc po fatalnych meczach z drużynami z Osaki. Teraz zespół zrobił kolejny krok do przodu, demolując na wyjeździe Torray Arrows Shizuoka – 3:0. Było to bardzo jednostronne spotkanie, o czym najlepiej świadczy fakt, że w żadnym z setów gospodarzom nie przekroczyli 20 punktów.

Drużyna z Nagoi bardzo szybko dostała wiatru w żagle, budując sobie przewagę – 8:4, 15:10. W grze gospodarzy brakowało jakości, co przekładało się na coraz większą przepaść – 20:14. Ostatecznie inauguracja padła łupem gości 25:17. Równie jednostronnie było w drugim i trzecim secie, gdzie też tempo dyktowała drużyna reprezentanta Polski. Różnice wypracowywane na dystansie były na tyle duże, że dwie kolejne partie zakończyły się wygranymi przyjezdnych do 19.

Osamotniona para Hiroki Ozawa i Kirill Klets niewiele mogła zrobić. Nie do zatrzymania był Taito Mizumachi, którego wspierała na całym dystansie dwójka Bouguerra – Miyaura. Szczęścia znów nie miał Norbert Huber. Reprezentant Polski skończył 3 na 9 piłek – 33%, dokładając do tego 1 blok.

Torray Arrows Shizuoka – Wolfdogs Nagoya 0:3
(17:25, 19:25, 19:25)

Świeżość nic nie dała…

Po krótkiej przerwie do grania powrócił Tokyo Great Bears. Stołeczni, na pokładzie z Bartoszem Kurkiem, ostatnio mieli trochę czasu na regenerację. Po powrocie jednak czekał na nich niełatwy dwumecz z JTEKT Stings Aichi. Faworytem była ekipa gości, która już w sobotę pokazała moc, zwyciężając w Tokio – 3:1.

Początek meczu należał jednak do wyrównanych. Zespół gospodarzy dał z siebie maksa, wychodząc na prowadzenie – 10:6. Nie trwało to długo, bowiem graczom JTEKT udało się szybko doprowadzić do remisu – 12:12. W kolejnych minutach obie drużyny szły łeb w łeb, grając ze sobą punkt za punkt – 20:20. O wygranej gości zadecydowały detale, co dało im prowadzenie 1:0 – 25:23. W kolejnej odsłonie drużyna Niedźwiedzi popełniać zaczęła proste błędy. Wykorzystać udało się to JTEKT, którego gracze zaczęli pracować nad bezpieczną przewagą, jedynie umacniając się na prowadzeniu – 25:19 (2:0).

Jedno szarpnięcie i wygrana w trzecim secie – 25:18, nic nie dały stołecznym. W czwartej części powtórzył się wcześniejszy scenariusz, a różnica na dystansie znów była pokaźna, ze wskazaniem na JTEKT – 25:17 (3:1).

Za wygraną JTEKT Stings Aichi w dużej mierze odpowiadała para Stephen Boyer i Torey Defalco, lecz również i oni mieli wsparcie w swoich kolegach. Po stronie Niedźwiedzi z Tokio najwięcej punktów zdobył Luciano Vincentin. Szczęścia nie miał natomiast Bartosz Kurek, dokładając od siebie zaledwie 7 oczek (6 na 18 w ataku – 33%, 1 blok).

Tokyo Great Bears – JTEKT Stings Aichi 1:3
(23:25, 19:25, 25:18, 17:25)

Zobacz również:

Wyniki i terminarz ligi japońskiej siatkarzy sezon 2025/2026

PlusLiga