Strona główna » Niedźwiedzie Kurka dalej na granicy. Zmarnowana szansa Hubera i spółki

Niedźwiedzie Kurka dalej na granicy. Zmarnowana szansa Hubera i spółki

inf. własna

Sobota nie dla wszystkich w Kraju Kwitnącej Wiśni była udana. Tokyo Great Bears Bartosza Kurka pokonało Voreas Hokkaido 3:1, dalej łapiąc się na fazę play-off. Z jednym oczkiem z kolei zmagania zakończy zespół Norberta Hubera. Wolfdogs Nagoya nie wykorzystało swoich szans, przegrywając z JTEKT Stings Aichi 2:3.

Od wygranej weekendowe zmagania w SV League rozpoczęła drużyna Bartosza Kurka. Tokyo Great Bears pozostawiło bez szans na obcym terenie Voreas Hokkaido, zwyciężając 3:1. Taki wynik pozostawia lekki niedosyt, jednocześnie napawając optymizmem przed niedzielnym rewanżem.

Pierwsze minuty meczu były bardzo wyrównane, a oba zespoły szły łeb w łeb – 9:9. Później na prowadzeniu znalazła się ekipa gospodarzy – 13:10. Przepychankom nie było końca. Popularne Niedźwiedzie jednak stanęły na wysokości zadania, wyszarpując inaugurację w końcówce – 25:23 (1:0). Nieco bardziej jednostronnie było w drugiej odsłonie. Stołeczni nie pozostawili na rywalach suchej nitki, prowadząc już 2:0 – 25:21. Pod presją gracze Voreas podjęli jednak rękawice, a trzeci set dostarczył wiele wrażeń. Do samego końca nikt nie miał zamiaru odpuszczać, lecz szczęście dopisało lokalnym – 27:25 (2:1). Zryw ten kosztował ekipę, która w czwartej odsłonie nie miała już ani sił, ani argumentów, a parędziesiąt minut później było 3:1 dla stołecznych – 25:17.

MVP zawodów został Luciano Vicentin, który znakomicie odnalazł się w japońskiej ekstraklasie, zdobywając kolejne szlify. Argentyńczyk 25 punktów, tworząc zabójczy duet z Bartoszem Kurkiem. Kapitan polskiej kadry z kolei skończył w ataku 11 piłek – 46% skuteczności, dokładając po 1 asie i 1 bloku. Po stronie Voreas do końca walczył duet Ikeda Kota – Timo Tammemaa.

Voreas Hokkaido – Tokyo Great Bears 1:3
(23:25, 21:25, 27:25, 17:25)

Od zera do bohaterów!

Szczęścia nie miał w sobotę z kolei Norbert Huber. Reprezentant Polski już na dobre wrócił do grania, lecz jego drużyna musiała ustąpić JTEKT Stings Aichi. Ekipa gości była wyraźnie w gazie, odwracając na swoją korzyść losy spotkania.

Początek meczu należał do zespołu gospodarzy, który odważnie dyktował zasady – 3:1, 8:7. Na moment graczom JTEKT udało się podgonić rezultat, ale parę wymian później rezultat znów się rozjechał – 15:9. Różnica na dystansie była pokaźna, co przełożyło się na pewne prowadzenie sitkarzy z Nagoi. Po jednostronnej końcówce, to oni cieszyli się z prowadzenia 1:0 – 25:19. Podobnie wyglądała druga partia, gdzie Wolfdogs znów odjechało na dystansie umacniając się jedynie na przodzie – 25:20 (2:0). Jak się później okazało, był to jednak początek końca…

Postawieni pod ścianą zawodnicy JTEKT Stings Aichi umiejętnie wykorzystali rozluźnienie w szeregach lokalnych – 5:3, 13:9. Nie zważając na nic drużyna przejęła pałeczkę, pozostawiając gospodarzy daleko w tyle, co dało im przełamanie – 25:20 (2:1). Tak kolorowo nie było w czwartej odsłonie, gdzie oba zespoły zagrały ze sobą na przewagi, ale znów lepszy był JTEKT – 27:25. O losach spotkania musiał więc zadecydować tie-break. Oba zespoły miały swoje argumenty, ale ze stanu 8:8 nagle zrobiło się 12:8. Za moment z wygranej cieszyła się już ekipa gości – 15:11.

Na całość w szeregach drużyny z Nagoi poszła dwójka Kento Miyaura i Taito Mizumachi. Cenne oczka dołożył też Bartosz Kurek (8 na 13 w ataku – 61% skuteczności, 2 bloki). Nie do zatrzymania był jednak Stephen Boyer, autor aż 30 punktów, który do pomocy miał Torey’a Defalco.

Wolfdogs Nagoya – JTEKT Stings Aichi 2:3
(25:19, 25:20, 20:25, 25:27, 11:15)

Zobacz również:

Wyniki i terminarz ligi japońskiej siatkarzy sezon 2025/2026

PlusLiga